Czwartek, 22 Sierpnia, 2019     ostatnia aktualizacja 22-08-2019
 
Pijcie wulkan póki gorący (2)
 
2012-02-07

Dwóch różnych winiarzy. Imre Györgykovács to bodaj jedyny spośród działających dziś w Somló producentów, który może się pochwalić tak długą rodzinną tradycją winiarską. Jego pradziad Péter Deés na początku ubiegłego wieku opiekował się somlońskim winnicami należącymi do cystersów z Zirc. Na przeciwlegym biegunie znajduje się młody i rzutki István Spiegelberg, który robić wina zaczął zupełnie niedawno, jednak szybko zyskał uznanie i poklask. Fenomen obydwu tych producentów analizuje Wojciech Bosak.

Györgykovács Kispincészet
Właściciel: Imre Györgykovács
Adres do korespondencji: 8400 Ajka, Verseny u. 9
Lokalizacja piwnicy: Somlóvásárhely, Somló-hegy
Telefon: +36 88 200 116, +36 30 232 3896
Faks: +36 88 200 116
E-mail: gyorgykovacs.imre@gmail.com
Powierzchnia winnic: 0,9 ha
Uprawiane odmiany: furmint (38%), hárslevelű (27%), olaszrizling (22%), tramini (13%)
Lokalizacje winnic: Apápátsagi, Grófi, Taposókút
Roczna produkcja: 5–7 tysięcy butelek
Degustacja i sprzedaż: tak, po wcześniejszym zgłoszeniu
Stowarzyszenia: Pannon Bormíves Céh

Imre Györgykovács jest dziś zaliczany do najbardziej zasłużonych winiarzy na Węgrzech i wymieniany razem z takimi tuzami, jak István Szepsy, Huba Seremley, czy József Bock. Należy do elitarnego stowarzyszenia Pannon Bormíves Céh, skupiającego trzydziestkę najlepszych węgierskich producentów, a jego wina były podawane na oficjalnych rautach podczas niedawnej węgierskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Za jego winiarskie dokonania prezydent Węgier udekorował go osobiście Rycerskim Krzyżem Zasługi. Aż trudno uwierzyć, że takich splendorów dostąpił winiarz, którego winnice nie zajmują nawet jednego hektara, a cała roczna produkcja nie przekracza kilku tysięcy butelek.
Jest to bodaj jedyny spośród działających dziś w Somló producentów, który może się pochwalić tak długą rodzinną tradycją winiarską. Jego pradziad Péter Deés na początku ubiegłego wieku opiekował się somlońskim winnicami należącymi do cystersów z Zirc. Jego ojciec Péter Györgykovács przez wiele lat pracował jako mistrz winiarski w państwowych piwnicach w odległym o parę kilometrów Devecser, uprawiał także własną winnicę na stokach Somló i robił z niej wino na domowy użytek. Młody Imre ukończył szkołę ogrodniczą, jednak szybko się przekwalifikował i rozpoczął pracę w elektronicznym gigancie Videoton w Székesfehérvár.
Do rodzinnych tradycji powrócił w 1979 roku, gdy wraz ze swoją żoną Gyöngyi kupili w Somló 25-arową działkę z kawałkiem winnicy. W kolejnych latach wyrósł tam letni domek z niedużą piwnicą, a Györgykovácsowe, podobnie jak wszyscy sąsiedzi zaczęli robić wino na własne potrzeby. Z czasem dokupili kolejne skrawki gruntu i obsadzili je winoroślą. Nasz winiarz często wspomina, że winiarską pasją zaraził go ojciec, który robił w tym czasie jedne z najlepszych win w Somló i jak mało kto zgłębił tajniki tamtejszych terroirs.



Dość długo jednak traktował produkcję wina jako dodatkowe, sobotnio-niedzielne zajęcie. Dopiero w 1993 roku, gdy jego wina zostały już dostrzeżone przez krytyków i zdobyły parę złotych medali na węgierskich i międzynarodowych konkursach, zrezygnował z pracy w Videotonie i profesjonalnie zajął się winiarstwem. Pomimo ogromnych sukcesów i popytu jakim cieszą się jego wina Györgykovács wciąż pozostaje w pełnym tego słowa znaczeniu drobnym winiarzem, cała jego roczna produkcja wynosi dziś zaledwie 5 do 7 tysięcy butelek i bynajmniej nie zamierza on zwiększać tego wolumenu.
To przywiązanie do drobnej skali można odebrać jako swego rodzaju deklarację ideową. Györgykovács jest bowiem bezkompromisowym perfekcjonistą i lubi powtarzać że nawet największe dokonania biorą się z sumy drobnych szczegółów. Dlatego sami z żoną zajmują się praktycznie całą codzienną pracą w winnicy i piwnicy, nie chcąc powierzyć najmniejszego drobiazgu najemnym pracownikom. Podczas winobrania i przerobu winogron pomaga im córka Adrienn (która jest dyplomowanym sommelierem), a także, mimo podeszłego wieku, matka Gyöngyi.
Winnice zajmują zaledwie 90 arów i składają się z kilku miniaturowych parcelek rozrzuconych w różnych częściach południowego zbocza góry Somló. Poletka te są dość gęsto obsadzone – w sumie rośnie na nich 6 tysięcy krzewów – i uprawiane bez żadnej mechanizacji. Najważniejszą z uprawianych odmian jest furmint, zajmujący ubogą, kamienistą działkę w dűlő Taposókút, tuż pod bazaltowym klifem. Tłumacząc swój afekt do furminta Györgykovács często podkreśla, że to właśnie z tego szczepu, który tradycyjnie uprawiano w górnej części zbocza, od wieków robiono najwyżej cenione somlońskie wina. Inne uprawiane odmiany, to hárslevelű, olaszrizling i tramini.
Nasz winiarz nie jest natomiast do końca przekonany do juhfarka, który ostatnio stał się w Somló bardzo modny i jest traktowany niemal jako wizytówka regionu. Uważa, że ten szczep w niektórych latach jest zdolny dać naprawdę interesujące wina, zwykle jednak są to trunki rustykalne i mało eleganckie. Pomny przestróg swojego nieżyjącego ojca (który wciąż pozostaje dla niego największym autorytetem w kwestiach winiarskich i łącznikiem z dawną somlońską tradycją) nigdy nie posadził juhfarka w swojej winnicy i tylko w wybranych rocznikach kupuje od sąsiadów winogrona tej odmiany.
Imre Györgykovács wyznaje bardzo tradycyjną, nieinterwencyjną koncepcję winiarstwa: najpierw uzyskać możliwie najlepsze winogrona, a następnie jak najmniej stracić z tej jakości podczas procesu ich przerobu i winifikacji. Już podczas dojrzewania odbywa się staranna selekcja winogron w winnicy – każdego dnia przegląda się grono za gronem i usuwa dosłownie każdą nadgniłą, czy uszkodzoną jagodę. Nie stosuje się natomiast „zielonych zbiorów”. Winogrona zbiera się w stosunkowo chłodnej temperaturze, z reguły wcześnie rano, aby nie dopuścić do oksydacji i zachować świeży aromat.



Odszypułkowane owoce tłoczy się w trzech kilkudziesięciolitrowych ręcznych prasach koszowych, co jest bardzo pracochłonne, ale pozwala indywidualnie potraktować każdą najmniejszą partię winogron i dokładnie kontrolować cały proces. Fermentacja odbywa się na naturalnych drożdżach w beczkach o pojemności 500–900 litrów, w których też później – po zlaniu znad osadu – wina dojrzewają. Wina butelkuje się z reguły przed kolejnymi zbiorami, choć niektóre są trzymane w beczce nawet do 20 miesięcy. Potem wino dojrzewa jeszcze rok lub dwa w butelce, zanim trafi do sprzedaży.
Wina te są tak czyste i świeże, jakby zostały zrobione w zbiornikach ze stali nierdzewnej. Czasem trudno uwierzyć, że cały proces ich produkcji przebiega w używanych drewnianych beczkach, a jedyny w piwnicy zbiornik (plastikowy zresztą) służy wyłącznie do sedymentacji moszczu przed fermentacją. Jest to zasługa zarówno znakomitej jakości surowca, jak i obsesyjnej dbałości o higienę w piwnicy. Györgykovács podkreśla korzystny wpływ zachodzącej w beczce mikrooksydacji, zarówno na proces fermentacji, jak i na stabilizację wina podczas dojrzewania. Trzeba przyznać, że jego wina rzeczywiście świetnie trzymają się w butelkach i zachowują świeżość przez wiele lat.
Styl tych win można określić jako w najlepszym tego słowa znaczeniu tradycyjny. Nie są one nadmiernie skoncentrowane (w porównaniu np. z niektórymi winami Lajosa Takácsa mogą się wydawać lekko rozwodnione) ale to tylko dodaje im zwiewnej elegancji. Uderza w nich natomiast rzadko spotykana szczerość materii i jakaś niesamowita ożywczość, jakby łyk krystalicznie czystej źródlanej wody. Przy całej czystości owocu sporo w nich także typowej dla Somló pikanterii – nut mineralnych, pieprznych i ziołowych.
Mamy tu przykład niemal absolutnej perfekcji technicznej i to uzyskanej przy pomocy najprostszych środków! Utarło się przekonanie, że wino zrobione w sposób całkowicie tradycyjny – bez zastosowania takich osiągnięć współczesnej enologii, jak selekcjonowane drożdże, kontrolowana temperatura fermentacji, czy środki klarujące – musi być co nieco chropawe i w jakimś stopniu przypadkowe. Wina Imre Györgykovácsa całkowicie przeczą tej tezie. Przypuszczam, że takie właśnie mogły być wielkie wina z Somló w połowie XIX wieku, w okresie największej świetności tamtejszych winnic.

(5-) Olaszrizling 2009
Zapach czysty, orzeźwiający, są cytrusy, zioła i wilgotny piasek. W ustach wino jest mocno mineralne, bardzo czyste, z ładnym gruszkowo-pigwowym owocem i wyraźną nutą ziołową (rumianek, siano, dziurawiec), umiarkowanie skoncentrowane, ale dobrze wywarzone i długie. Orzeźwiająca nuta mięty i melisy w posmaku. Eleganckie, dopracowane wino z ładnymi widokami na przyszłość.

(6-) Furmint 2008
W nosie macierzanka i rumianek na rozgrzanym kamieniu. W ustach wyważona kwasowość i niezła koncentracja, woda borżomi, świeżo skoszona łąka, białe kwiaty, w tle dojrzałe jabłko i odrobina gruszki. Ascetyczne, z pozoru proste wino, które jednak od pierwszej chwili uderza idealną harmonią. Skromne, eleganckie, wycyzelowane w każdym szczególe, czuje się w tym winie jakąś trudną do zdefiniowania charyzmę. Trzeba to spróbować.

(5-) Hárslevelű 2008
W pierwszym nosie przypieczone jabłko i grillowane warzywa. W ustach wyraźne nuty mineralne i ziołowe (rumianek, dziurawiec) i sporo dojrzałego owocu (gruszki, renklody, pigwa). Wino dość pełne, bogate, złożone w aromacie, bardziej rustykalne, niż poprzednie, choć nie pozbawione elegancji. Długa, świeża końcówka z ziołowym akcentem.

(5) Fűszeres Tramini 2010

Györgykovács od samego początku znany jest ze swoich traminerów i to właśnie wina z tej niezbyt popularnej w Somló odmiany dały mu przed dwudziestu laty przepustkę na winiarskie salony. Tu degustujemy świetnie zrobione, choć całkiem jeszcze młode wino. W nosie słodkawe aromaty dzikiej róży i gałki muszkatołowej, jest też rumianek, jaśmin, ogólnie – czysto i świeżo. W ustach wino jest całkowicie wytrawne, różane, ziołowe, z lekką nutą koperkową, dość pełne w strukturze. Sporo typowo somlońskich akcentów mineralnych i ziołowych (dziurawiec).
 
(5+) Juhfark Edes 2006, 12,5%

Wino słodkie (60 g/l cukru, 8 g/l kwasu, 20 miesięcy w beczce) nawiązujące do tradycji somlońskich aszú. Świeże figi, dojrzałe morele, miód, gotowana marchewka z groszkiem, szczypta rumianku, gruszki w kompocie, świetna równowaga niezbyt intensywnej słodyczy i kwasowości, sporo nut mineralnych w końcówce. Wino zdecydowanie eleganckie, zrobione z dużym umiarem i wyczuciem. Duża klasa.



Spiegelberg Kézműves Borpince
Właściciel: István Spiegelberg
Adres: H-8478 Somlójenő, Somló, hrsz. 1121
Telefon: +36 88 236 196, +36 20 311 45 34, faks: +36 88 236 196
Strona internetowa: www.spiegelberg.hu
Powierzchnia winnic: 1 ha
Uprawiane odmiany: olaszrizling, furmint, juhfark
Lokalizacje winnic: Szent Ilona
Roczna produkcja: 4 tysiące butelek
Degustacja: tak, po wcześniejszym zgłoszeniu
Sprzedaż na miejscu: tak, po wcześniejszym zgłoszeniu
Możliwość noclegu: tak

Urodzony w Berlinie syn Niemca i Węgierki István (albo Stephan, jak się czasem pisze) Spiegelberg imał się w życiu różnych zajęć – pracował jako technik oświetlenia w teatrze, był didżejem w dyskotece i przez osiem lat jeździł jako kierowca testowy w fabryce BMW. W 1993 jego rodzice kupili dwuhektarowe gospodarstwo z winnicą, położone na południowo-zachodnim stoku góry Somló, tuż poniżej kaplicy św. Ilony, traktując je jako wakacyjny dom. Przed kilku laty István przejął tą schedę i zajął się poważniej produkcją wina. Rozwinął także niewielką agroturystykę.
Dziś jest to jeden z głośniejszych producentów w regionie, dość wysoko punktowany przez zagraniczną prasę winiarską. Spiegelberg uprawia zaledwie jeden hektar winnicy obsadzonej odmianami olaszrizling, furmint i juhfark. Cała roczna produkcja wynosi około 4 tysiące butelek wina i jest w sporej części sprzedawana na miejscu. W piwnicy stosuje się wyłącznie tradycyjne technologie. Wina fermentują na własnych drożdżach w 500-litrowych beczkach z węgierskiego dębu, w których później dojrzewają przez 12 do 16 miesięcy. Powstają tu zarówno wina odmianowe, jak i kupaże.
Bywały w świecie Spiegelberg nie jest lokalnym winiarzem-naturszczykiem, na jakiego często pozuje, a całe to przedsięwzięcie wygląda raczej na starannie wystudiowaną „butikową winiarnię” obliczoną na międzynarodowy medialny poklask. Nie stroni on przy tym od takich chwytów, jak odtwarzanie w piwnicy podczas fermentacji chorału gregoriańskiego, co ma ponoć pobudzać aktywność drożdży (sic!) Jego wina najłatwiej dadzą się określić jako spektakularne. Z jednej strony trudno odmówić im koncentracji i dojrzałości owocu, z drugiej – próżno w nich szukać stylistycznej konsekwencji. Zdarza się im epatować wysokim alkoholem, cukrem resztkowym i dzikimi aromatami, choć nie zawsze jest to uzasadnione stylem i kontekstem.



Miejsce jest warte polecenia jako cel wyjazdów enoturystycznych. István Spiegelberg rezyduje w typowym somlońskim domu winiarskim z XIX wieku, w którym organizuje degustacje (także dla większych grup), a na życzenie serwuje również specjalności lokalnej kuchni, w tym produkty z własnego ogrodu i chleb własnego wypieku. Obok znajduje się wygodny dom dla gości, otoczony starym sadem. Zachwycające widoki z somlońskiej góry.

(4) Cuvée 2010 13%

Kupaż zawiera 80% olaszrizlinga. Dobrze poskładane, choć niezbyt złożone wino, jest tu ładny jabłkowo-gruszkowy owoc, grillowane warzywa, nuty ziołowe, pieprzne i mineralne (kreda). Całkiem dobra koncentracja, równowaga i długa, świeża jabłkowa końcówka. W zasadzie proste wino, ale może się podobać za świeżość i bezpretensjonalność.

(4-) Olaszrizling 2010 14%

Wino dość potężnie zbudowane, skoncentrowane, bogate: dojrzałe jabłka, kompot gruszkowy, biały pieprz, dziurawiec, rumianek, nieźle wyważona kwasowość, jest tez trochę słomy, olej z pestek dyni, białe kwiaty. Świeża kwasowa końcówka z lekko alkoholową nutą.

(3+) Furmint 2010 13,5%

Sporo dojrzałego owocu (jabłko, brzoskwinia), dobra koncentracja, gliniaste mineralne tło, są też zioła apteczne, rumianek, świeże siano, konfitura z pigwy. Wino w sumie nieźle zbudowane, czyste w aromacie, ale dość krótkie i niespójne w końcówce.

(4-) Juhfark 2010 16,5%
Dojrzewało 4 miesiące w nowej beczce. W nosie susz owocowy na kompot, gruszkowica, utarte migdały, dziewanna. W ustach tłuste, glicerynowe, są tam gruszki w zalewie, toffi, miód gryczany, sporo ziół, palący alkohol w końcówce. Wino na swój sposób intrygujące, trudne do jednoznacznej oceny, nietypowe, choć koniec końców chyba jednak męczące.

(4-) Juhfark 2009 14,5%

Wino nie do końca wytrawne (9,5 g/l cukru), choć dość dobrze zrównoważone słonawą mineralnością, pojawiają się też dojrzałe gruszki, suszone morele, przypieczone jabłka, suche liście, popiół z ogniska. Dość długa ziołowa końcówka (syrop na kaszel).

(3+) Furmint 2009

Jest tu sporo owocu, dojrzałe jabłka, gruszki z kompotu, pigwa, typowo somlońskie akcenty ziołowe (rumianek, mięta, suche liscie), trochę ziemi, biały pieprz, gorzkie migdały, ale też pojawia się waniliowa beczka. Efekt nie do końca spójny.

(3+) Olaszrizling 2009

Nosie leśna ściółka i lekka nuta kiszonki. W ustach wyczuwalna wyraźna słodycz, są dojrzałe jabłka, gruszki, smażone bakłażany, pistacje, szczypta pieprzu, wilgotny piasek. Niezbyt czysta, ogórkowo-koperkowa końcówka.

(4) Olaszrizling 2008 13,5%

Dobrze zbudowane, oszczędne w wyrazie wino. Jest tu sporo nut warzywnych (marchewka, bakłażan), sucha ziemia, liście, dojrzałe kwaskowe jabłko, sporo ziół – rumianek, melisa, świeża lebiodka, białe kwiaty. Całość ładnie poskładana, spójna, trzyma pewną klasę.

(4-) Olaszrizling 2002

Dojrzałe, jesienne nuty suszonych jabłek, prażonych migdałów i przypraw korzennych (goździki, cynamon, curry). Są już lekkie nuty utlenienia – orzechy, skórka czerstwego chleba, ale wino zachowuje przy tym niezłą kwasowość i ciągle trzyma pewną świeżość.  


Tekst i zdjęcia: Wojciech Bosak

Pierwszą część opisów producentów z Somló (Béla Fekete, Lajos Takács, István Inhauser) znajdziesz tutaj.

Tekst ogólny poświęcony Somló
tutaj, a zdjęcia tutaj.

Punktacja:
(6) - wybitnie, prawdziwe arcydzieło
(5) - bardzo dobre, wino z dużą klasą
(4) - dobre, interesujące
(3) - całkiem niezłe, przyzwoite
(2) - słabe
(1) - omijać z daleka, wino z wyraźnymi wadami
(- lub +) oznacza odjęcie/dodanie nieznacznych „półpunktów”