Sobota, 28 Listopada, 2020     ostatnia aktualizacja 27-11-2020
 
winny bieńczyk
2020-10-30
"Pomysł XVII-wiecznych florentczyków był bardzo prosty. Otóż w miejscach wyszynku wybijano malutkie okienka. W ścianie przy wejściu czy podobnie. Spragniony i zarażony (lub nie) obywatel podchodził i przez dziurę podawano mu, nie wiem, kubłak, czy dzbanek z winem. Pił sobie, patrzył na szczury na bruku. Albo na niebo gwiaździste." - felieton Marka Bieńczyka.
 
2020-10-02
O pewnej zdrowotnej przypadłości, Grecji i dobroczynnych właściwościach wina pisze Marek Bieńczyk.
 
2020-09-01
Ludzie wino robią, Pan Bóg euro nosi. A jeśli nie On, to niewidzialna ręka rynku. Która sprawia, że jedne wina, wczoraj jeszcze obecne, jutro będą niedostępne. Nie mówię nawet o wielkich bordeaux od dawna grających w lidze spekulacyjnej. Ani nawet o burgundach, zawsze drogich i również spekulacyjnych, lecz które prawdziwego kopa w górę dostały na początku tego stulecia.
 
Archiwum
Etykietki albo naturalne bohomazy >
"Mógłbym tak opisywać bardzo długo jeszcze, wołając zwyczajowe: „szkoda, że Państwo tego nie widzą” oraz, o wiele zapewne rzadziej, „szkoda, że Państwo tego nie piją”. Bo też wraz z rewolucją win naturalnych i im podobnych, dokonała się cała rewolucja estetyczna..." - nowy felieton Marka Bieńczyka.
 
Szlachetni, hojni i alkohol >
Jakie wina pił Marek Bieńczyk podczas powszechnego pandemicznego zamknięcia? Które odkrył na nowo i czy jest wśród nich najlepsze wino świata?
 
Cienie w kieliszkach >
"Chcieliśmy jednego kieliszka, świętego Graala, do wszystkiego, do każdego rodzaju wina. To najgłębsze marzenie winomana, mieć absolut i święty spokój zarazem; niczego nie zmieniać, świątek piątek, sauternes czy rioja, lać równo w jedno szkło..." - Marek Bieńczyk w poszukiwaniu kieliszka idealnego.
 
Powrót do konkretów >
„Wiek XXI będzie wiekiem ekologii, albo nie będzie go wcale” - Marek Bieńczyk parafrazując André Malraux analizuje przyszłość winiarstwa ekologicznego.
 
Zacząć od dymu z komina >
"Tematem tej kroniki miało być co innego. Chciałem napisać o czymś, co kompletnie nie należy do koszmaru dnia dzisiejszego, o jakichś dawnych, pięknych degustacjach i zaczynałem już stawiać pierwsze zdania, gdy zadzwonił telefon..." - felieton Marka Bieńczyka w czasach utrapienia.
 
Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal >
Są tu jacyś fani seriali? Wielbiciele "Breaking Bad", "Better Call Saul" lub fal elektromagnetycznych? Mamy dla Was coś naprawdę ekstra. Nowy felieton Marka Bieńczyka.
 
Góra i dół >
"Nasze życie toczy się na huśtawce. A życie winomana toczy się na turbohuśtawce. Na niebywałym, kosmicznym metronomie. Taka jest różnica między ludźmi normalnymi a nami. Dam przykład, żeby nie pozostać gołosłowny. Nagotrzeźwy. Ta ostatnia kolacja u kumpli..." - kolejny felieton Marka Bieńczyka.
 
Biały konik pod choinkę >
"Idą święta, czas pomyśleć o prezentach. Nie dla innych, bez przesady, dla siebie. O prezentach, których się nie dostanie. I nie mówię o modnym sweterku Zary, krawacie od Armaniego czy nawet o sygnecie z prawdziwego złota. Nie interesuje mnie sygnet z prawdziwego złota, interesuje mnie -  czy przyszło Wam to do głowy? - wino". Prezentujemy świąteczny felieton Marka Bieńczyka.
 
Whisky Nicka i inne perfekcje >
Nowy felieton Marka Bieńczyka. Na tapecie Chandler, szaty w różnych barwach, wina naturalne oraz... whisky i samochodowe lusterko.
 
Slow Pinot >
"Z pewnego punktu widzenia picie wina można podzielić na dwie kategorie: picie w obecności jego wytwórcy i picie, gdy go nie ma, gdy człowieka nie znamy; gdy nie mamy pojęcia jak wygląda, lub co najwyżej widzieliśmy kiedyś jego zdjęcia" - Marek Bieńczyk o pewnym osobistym i zasadniczym podziale degustacji.