Piątek, 28 Luty, 2020     ostatnia aktualizacja 27-02-2020
 
winny bieńczyk
2020-02-27
Są tu jacyś fani seriali? Wielbiciele "Breaking Bad", "Better Call Saul" lub fal elektromagnetycznych? Mamy dla Was coś naprawdę ekstra. Nowy felieton Marka Bieńczyka.
 
2020-01-27
"Nasze życie toczy się na huśtawce. A życie winomana toczy się na turbohuśtawce. Na niebywałym, kosmicznym metronomie. Taka jest różnica między ludźmi normalnymi a nami. Dam przykład, żeby nie pozostać gołosłowny. Nagotrzeźwy. Ta ostatnia kolacja u kumpli..." - kolejny felieton Marka Bieńczyka.
 
2019-12-19
"Idą święta, czas pomyśleć o prezentach. Nie dla innych, bez przesady, dla siebie. O prezentach, których się nie dostanie. I nie mówię o modnym sweterku Zary, krawacie od Armaniego czy nawet o sygnecie z prawdziwego złota. Nie interesuje mnie sygnet z prawdziwego złota, interesuje mnie -  czy przyszło Wam to do głowy? - wino". Prezentujemy świąteczny felieton Marka Bieńczyka.
 
Archiwum
Whisky Nicka i inne perfekcje >
Nowy felieton Marka Bieńczyka. Na tapecie Chandler, szaty w różnych barwach, wina naturalne oraz... whisky i samochodowe lusterko.
 
Slow Pinot >
"Z pewnego punktu widzenia picie wina można podzielić na dwie kategorie: picie w obecności jego wytwórcy i picie, gdy go nie ma, gdy człowieka nie znamy; gdy nie mamy pojęcia jak wygląda, lub co najwyżej widzieliśmy kiedyś jego zdjęcia" - Marek Bieńczyk o pewnym osobistym i zasadniczym podziale degustacji. 
 
Château w Nowym Jorku >
"O Woody Allenie pisałem nieraz, bo go lubię. Co gorzej, lubię to, co o nim w związku z winem napisałem. Tak się do niego przywiązałem, że nie przeszkadzają mi jego słabsze filmy. Nawet gdyby jego bohaterowie pili wina półsłodkie, albo przebeczkowanego merlota z Doliny Casablanca, nic by mi nie przeszkadzało" - kolejny felieton Marka Bieńczyka.
 
Douro, rekonesans >
"Pierwsza przygoda ludzkości z Douro trwa kilkaset lat i nie ma się czego doczepić, no, może z wyjątkiem kiepskich ruby porto sprzedawanych za parę groszy w supermarketach. Druga przygoda trwa ćwierć wieku i jeszcze nie do końca wiadomo, co o niej sądzić. Wyrok wydadzą za kilkadziesiąt lat nowe pokolenia, jeśli jeszcze będą piły wino...". O przyszłości Douro i wielkiej degustacji tamtejszych win pisze Marek Bieńczyk.
 
Côtes de Bourg czyli zachwyt początków >
"Wstałem dziś całkiem rano, spojrzałem w lustro, niepotrzebnie, duży błąd, i przypomniała mi się pewna młodziutka para z miasteczka w Wielkopolsce, którą poznałem niedawno na niezbyt dużym, ale bardzo przyjemnym targu winiarskim w Hiszpanii. Dowiedzieli się o nim z prasy, wcześniej jeździli odwiedzać producentów i wydawali się bardzo podekscytowani..." - kolejny felieton Marka Bieńczyka.
 
Ticino: w obronie merlota >
Białe merloty, PIWI, odmiana divico, no i wszędzie pod górę - Marek Bieńczyk raportuje z winiarskiej Szwajcarii.
 
Hiszpańskie trzy po trzy >
"Po raz pierwszy do Hiszpanii poleciałem, gdy byłem małym (dosyć) chłopcem, w 1974 roku. Skończyły się mistrzostwa świata w Niemczech (Federalnych), z dumą obnosiłem się z naklejką "Poland" na bluzie. Przy wyjściu z plaży czatował lokalny, młody, sympatyczny z wyglądu żebrak..." - felieton Marka Bieńczyka.
 
Piękny, brzydki, odrażający >
"Winiarze często opowiadają o błędach, jakie popełniają degustatorzy, opisując bukiety czy nosy win. Mówiąc najkrócej, błędy polegają najczęściej na uznawaniu wady za zaletę." - Marek Bieńczyk pochyla się nad trudnym zagadnieniem olfaktorycznej oceny win.
 
Dzień, w którym wypłynie ryba >
Nie wiem, które pytanie jest trafniejsze: dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak źle? Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Mówię o bordeaux, znowu o bordeaux, bo znowu zdarzyło się to samo: idę na jedną przyjacielską degustację, na drugą i wiem, że nie mogę przynieść ani medoka, ani nawet pomerola. „Bo my bordeaux nie pijemy” - czy świat obraził sie na Bordeaux? Odpowiedzi szuka Marek Bieńczyk.
 
Stary Telegraf >
"Czasami jedna butelka idzie z nami czy za nami przez kawał życia. Trochę jak kuzyn z Ameryki pojawia się raz na kilka lat, po czym znika i zapominamy o niej do chwili, gdy ponownie zapuka do drzwi. Mówię „jedna butelka”, ale tym razem chodzi o dwie. Dwie butelki Starego Telegrafa z roku 1998...". Legendarne wino z Châteauneuf-du-Pape - zachwyty a może rozczarowania? - czyli Marek Bieńczyk znowu nadaje!