Niedziela, 15 Grudnia, 2019     ostatnia aktualizacja 14-12-2019
 
Dojrzewanie cidra
 
2010-09-08

Szosa z Tarnowskich Gór, przy niej sady jabłoni, trochę dalej skup jabłek urządzony w dawnym folwarku  - to już centrum Radzionkowa, czyli tak zwanych "Cidrów".
 
Od parafialnego „Ciderfestu”, przez portal miejski „cidry.pl”, po okazjonalną monetę „cider” - tu właściwie każde nieformalne gminne przedsięwzięcie swą nazwą odwołuje się do cydru. Brakuje tylko jednego - w Radzionkowie smakiem musi obejść się ten, kto szuka lokalnego jabłkowego trunku. Kiedyś jednak było inaczej.
O przeszłość i perspektywy produkcji radzionkowskiego cydru pytam Gabriela Tobora burmistrza Radzionkowa, Jarosława Wrońskiego rzecznika Urzędu Miejskiego w Radzionkowie i Marka Minasa – historyka z Radzionkowa.
 
Kiedy w Radzionkowie pojawił się cydr?
- Jak twierdzą starsi radzionkowianie, wszystko zaczęło się od Wojny Francusko-Pruskiej z lat 1870 – 1871 – przedstawia popularną wersję Jarosław Wroński i wyjaśnia: - Mieszkańcy Radzionkowa, służący w armii pruskiej, będąc na francuskich terenach tak rozsmakowali się w miejscowych jabłecznikach, że po skończonej służbie przywieźli do domu obyczaj picia tego lekkiego trunku.
Historyk Marek Minas przyznaje, że nie zna dokładnych okoliczności pojawienia się cydru w Radzionkowie, ale ich przyczyn szukałby w postępującej industrializacji okolicy: - Zapewne miało to związek z pewnymi przemianami takich miejscowości rolniczych jak Radzionków w osady przemysłowe, w drugiej połowie XIX stulecia. Ludzie przestali żyć tylko z uprawy ziemi, więc mogli poświęcić ją czemuś, co nie wymaga tylu zabiegów. Uprawiali np. porzeczki, drzewa owocowe. Co zebrali, to przetwarzali.
 
Czy cydr stał się produktem handlowym czy sadownicy wytwarzali go raczej na własne potrzeby?
 - Zbiory służyły głównie zaspokajaniu własnych potrzeb, część jednak sadownicy odsprzedawali. Takim odbiorcą cydru był na przykład Lustig, właściciel jednej z większych restauracji w Radzionkowie.

Czy Popularność napoju wyszła szerzej za granice Radzionkowa?
 - Tak. W  "Katoliku"  z roku 1888 są dosyć ciekawe dane dotyczące spożywania cydru dla rejonu wyborczego Lipin (dzielnica Świętochłowic – przyp. red). Tam radzono sobie tak, że dolewano do niego alkoholi przemysłowych, co zresztą wypijano w nadmiernych ilościach.

Czy istnieją plany wsparcia rozwoju i promocji miasta przez produkcję cydru?
Mówi burmistrz Gabriel Tobor: - Promocja przez cydr zależy przede wszystkim od tego, czy lokalne społeczeństwo, czy lokalni przedsiębiorcy są w stanie marketingowo wykorzystać skojarzenie cydru z Radzionkowem po to, by odtworzyć produkcję cydru. Na pewno warunki miejscowe (np. sady) sprzyjałyby takim działaniom. Tu i ówdzie od wielu lat mówi się, by wrócić do produkcji tego napoju i sprzedawać go jako produkt lokalny. Na razie, oprócz okazjonalnych serii na cześć odzyskania przez Radzionków praw miejskich czy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, nie słyszałem, żeby ktoś przedsięwziął działania w tym kierunku. Na pewno jest to niepowtarzalny sposób, aby tę lokalną tożsamość budować – przyznaje burmistrz.

W Polsce konsumpcja alkoholi wysokoprocentowych maleje na rzecz alkoholi słabszych, popularność cydru wciąż jest jednak niewielka, nie wydaje się więc, by cydr na zmianie preferencji konsumenckich korzystał.
Podobno sytuacja ta się wkrótce zmieni. Jak podaje "Rzeczpospolita" po wielu latach zastoju, w Ministerstwie Rolnictwa ruszyły ostatnio prace nad ustawą, której przepisy mają poważnie ułatwić markową produkcję tzw. "win owocowych".
Jeśli działania ministerstwa zakończą się pomyślnie, producenci chętniej będą mogli zawitać również do Radzionkowa, który zaoferować może nie tylko surowiec czy bliskość potencjalnego rynku aglomeracji katowickiej, ale także udział w powrocie do tradycji.

Dobromir Kaźmierczak


O cydrze możesz poczytać tutaj.


Galeria