Czwartek, 20 Stycznia, 2022     ostatnia aktualizacja 18-01-2022
 
Bolgheri i Val di Cornia: pole walki sangiovese z cabernetem
 
2010-08-16

W poprzednim artykule o Morellino di Scansano zacząłem opisywać jedną z najbardziej interesujących stref włoskiego winiarstwa – Maremma – w szczególności tę południową, czyli pagórkowatą część prowincji Grosseto, pomiędzy rzekami Ombrone i Albegna, gdzie winiarstwo rozwinęło się już w epoce starożytnych Etrusków i Rzymian. Natomiast północna Maremma od rzeki Cecina aż do Piombino, w tym dolina Val di Cornia i nade wszystko wspaniałe łagodne wzgórza wokół Bolgheri – to inne siedlisko. Wytwarzanie jakościowych win uważa się tutaj za nowość, zwracając uwagę tylko na Bolgheri w stylu bordoskim i supertoskany, czyli na wina wytwarzane od niedawna, od kilku dziesięcioleci.
Ich większa część nie jest typowo włoska, chodzi bowiem o bordoską mieszankę. Wina Bolgheri w stylu bordoskim i supertoskany zdobyły rozgłos w tej części nadmorskiego brzegu Toskanii. Docierali tu głównie znani winiarze tworzący obraz tej wielkiej winiarskiej krainy. Zgromadzono więc poważny kapitał, ponieważ można było tu nabyć duże posiadłości, gdy tymczasem w Chianti sprzedawano tylko (i bardzo drogo) małe winnice, gdzie niestety sadzono przede wszystkim francuskie odmiany: cabernet sauvignon, cabernet franc, merlot, syrah, petit verdot i viognier.
Dzisiaj prawie w całej tej strefie wytwarza się wina w stylu najbardziej znanym na całym świecie, więc z największą liczbą konkurentów na rynku globalnym. Zasadzenie tu ogromnej ilości bordoskich odmian i wprowadzenie takiż barik w kantynie oznaczało dla miejscowych winiarzy kolosalną zmianę i kosztowało majątek.
Poza tym w okolicach Bolgheri wartość nieuprawianego gruntu przekroczyła szybko 600 tysięcy euro za hektar, z czego wynikały przesadne ceny win, które systematycznie traciły klientów. Oczywiście niektóre bordoskie supertoskany mogły zauroczyć lub rozczarować Włochów. Nie wszyscy są w stanie produkować wyśmienite wina, takie jak np. słynne sassicaia czy ornellaia. Również na wymagających rynkach anglosaskich większość win w stylu bordoskim znudziła konsumentów i chwilowe zainteresowanie najdroższymi z nich spadło. Dziś wielu producentów, niegdyś zakochanych w stylu francuskim, chciałoby powyrywać te „głupio” sadzone winnice i wrócić do rozsądnej uprawy lokalnych odmian.
Na szczęście inne zdanie miało ścisłe grono winiarzy jednoznacznie przekonanych, że morski klimat tego obszaru (cieplejszy niż w apelacjach sąsiednich prowincji Firenze i Siena) i bogactwo jego ziem mogłyby służyć winom wysokiej klasy pochodzącym z miejscowych, typowych odmian, np. sangiovese, canaiolo, colorino. Król sangiovese powrócił na pole winiarskiej walki po sromotnej, zwłaszcza w Chianti, dezercji w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Maremma została pobojowiskiem po uprawie sangiovese i cabernet.
Dopiero począwszy od lat 80. szkółki zaczęły poprawiać jakość winogron sangiovese, sadząc nowe klony, a plantatorzy ulepszać metody i systemy uprawy. Ale różnicy nie można ocenić od razu, wymaga to raczej kilku dziesięcioleci. Według przeprowadzanych badań, najlepsze wyniki będzie widać dopiero po 2020 r. Oczywiście istnieją już wina stylowe i nowoczesne, leżakowane w świetnie wytapianych beczkach. O dobrej w skali punktowej ocenie lokalnych win z odmiany sangiovese i/lub głównie z tej odmiany mówią fakty. Jednak jest już kilka wybitnych win z odmian francuskich, które dzięki dobrej jakości osiągnęły wysoką klasę. Natomiast wymagają jeszcze ciężkiej pracy w winnicy i w piwnicy, by wyzbyc się całkowicie francuskiego brzemienia.
Miłośnik tradycyjnego toskańskiego wina, który szuka charakteru sangiovese, często spotyka te trunki, które za długo leżakowały w beczkach. Drewno ze swoimi garbnikami ma delikatnie kształtować charakter wina, a nie kompromitować czystość jego aromatów pochodzących z owoców. Nowe drewno, dające ostre, obce garbniki, po prostu maskuje niuanse wina. Ale głównym problemem dla takiego miłośnika jest brak typowych cech sangiovese w wielu winach z tej strefy. Smak win z tej odmiany sprawia wrażenie jakby umyślnie stworzono je dla amerykańskich dziennikarzy i konsumentów. Prawdziwe sangiovese posiada przecież pewną kwasowość, powinno być bardziej soczyste i żywe niż wystawne i okazałe. Czasami wina tej strefy mają zbyt gęstą barwę oraz nietypowy nos, mocną oleistość, lub smak nieufnego, słodkiego pieprzu. Chyba są to wina trafione, „międzynarodowe” i – w wysokich cenach. Moim zdaniem zbyt drogie i pozbawione równowagi, choć często bardzo wysokiej, a nawet najwyższej klasy.
Potwierdzam tezę, że nie ma wielkich apelacji, są tylko wielcy producenci. Oto moi ulubieni, tym razem podzieleni na dwie grupy, zależnie od produkowanych win:
1) Wina głównie z odmiany sangiovese: Cavaliere IGT (Michele Satta), Bolgheri DOC Greppi Cupi (Podere Greppi Cupi): Il peccato IGT (Jacopo Banti), Rubbia Al Colle N°0 IGT (Fratelli Muratori), Bolgheri DOC Felciaino (Giovanni Chiappini), Bolgheri DOC Antilio (Podere Guado al Melo), Val di Cornia DOC Federico Primo (Gualdo del Re), Val di Cornia DOC Vinivo (Tenuta Vignale), Val di Cornia DOC Le Corbe (Podere San Michele).
2) Wina w stylu bordoskim: Bolgheri Sassicaia DOC (Tenuta San Guido), Bolgheri DOC Guado al Tasso (Tenuta Guado al Tasso), Masseto IGT, Bolgheri DOC Ornellaia, Bolgheri DOC Le Serre Nuove (Tenuta dell’Ornellaia), Redigaffi IGT, Giusto di Nutri IGT (Tua Rita), Bolgheri DOC Grattamacco (Collemassari Podere Grattamacco), Messorio IGT, Bolgheri DOC I Castagni (Michele Satta).
Miłośnikom mieszanki bordoskiej, których w Polsce pewnie nie brakuje, mogę polecić jeszcze wytwarzane w tym stylu wina wysoko oceniane przez moich włoskich kolegów: Bolgheri DOC Argentiera (Tenuta Argentiera), Bolgheri DOC Paleo (Azienda Agricola Le Macchiole), Bolgheri IGT (Giorgio Meletti Cavallari), Bolgheri DOC (Le Grascete), Magari IGT, Promis IGT (Ca’ Marcanda di Angelo Gaja), Bolgheri DOC Mosaico (Fattoria Casa di Terra), Bolgheri DOC Guardia Boschi, Bolgheri DOC Zizzolo (Le Fornacelle), Isistro IGT (La Schiaccionaia), Bolgheri DOC Batzella, Bolgheri DOC Campo alla Sughera, Bolgheri DOC La Cipriana, Antares IGT (Terricciola), Bolgheri DOC Podere Casa al Piano (Tringali Casanuova), Petra IGT (Petra).
Trzeba natomiast wspomnieć, że pojedynek toczy się między odmianami, a nie winiarzami czy ich winiarskimi koncepcjami. Nie istnieją tutaj dwie antagonistyczne grupy, takie jak np. w Barolo – moderniści i tradycjonaliści. Jak wspominałem, Michele Satta jest twórcą Cavaliere (100% sangiovese) i równie wspaniałego bordoskiego Bolgheri DOC I Castagni. Niektórzy winiarze produkują także dobre wina z kupażu szczepów bordoskich i lokalnych: Moreccio IGT (Fattoria Casal di Terra), Bolgheri DOC Rubino dei Greppi (Podere Greppi Cupi), Val di Cornia DOC Suvereto Rosso (Petra), Allodio IGT (Podere San Michele).
Ponieważ potrzeba dużo czasu, by ocenić wyniki powrotu sangiovese na tę ziemię okupowaną przez francuskie odmiany, wstrzymuję się od jakiegokolwiek komentarza na ten temat. Oto notki degustacyjnye trzech przykładowych win. Szanując rzeczywiste proporcje uprawy i sprzedaży pomiędzy rywalami, przybliżam jedno czyste sangiovese z bardzo zahartowanej mniejszości i dwie międzynarodowe gwiazdy.

Cavaliere 1997 IGT
Sangiovese 100%. Michele Satta jest Lombardczykiem tak jak ja, ale zainwestował w Bolgheri i wytworzył czyste sangiovese o wielkiej równowadze i osobowości. Wino o przepięknej intensywnej barwie, ciemnorubinowe z ceglastymi odblaskami. Konsystencja jest niemal pełna, małe łuki i łzy zmiennie rysują całą ścianę kieliszka, wywierając wrażenie doskonałej czystości. Bogaty bukiet zapachów: dojrzałe owoce leśne na pierwszym planie (jeżyna, czarna porzeczka i odrobina maliny) oraz mokre podszycie lasu ze świeżymi roślinami w tle. Po kolei rozwijają się nuty bardzo złożone, od pieprzu do skóry, od lukrecji do tytoniu, co oznacza wielką elegancję i wyborność. W ustach jest pełne, ciepłe, przytulające, dosyć świeże, cechuje się bardzo dobrą budową. Garbniki są silne, ale doskonale zintegrowane. Wino bardzo dobrze poukładane, przekonujące, mocne (13,5%) z długim finiszem porzeczek topionych w lukrecji i czekoladzie. Sangiovese rasowe, z bogatą osobowością, osiągające wspaniałą dojrzałość.

Bolgheri Superiore DOC Ornellaia 1998
Cabernet sauvignon – 60%, merlot – 35%, cabernet franc – 5%. Wino mięsiste i gęste, wzorowo kalifornijskie, na pewno wielkiej klasy, ale nie huczne i ciężkie, raczej z pańska fascynujące. Ornellaia jest naprawdę dobre, pije się je z wielką przyjemnością. Tak jak chciał świętej pamięci Tibor Gal, czuje się tu mistrzowską produkcję. Barwa bardzo skupiona, ciemnorubinowa z odblaskami ciemnego atramentu, nieprzeźroczysta. Wielka konsystencja, duża zawartość alkoholu (14,5%) i ekstraktu. Szybko pobudza nos, choć za młodu jest jeszcze co nieco zamknięte. Czuje się jasny, wielki potencjał, owoce są zwarte, śliwki i porzeczki już w postaci dżemu, po kolei przybywają tony balsamiczne, lukrecja i nuty lekko tostowe. W ustach zawijające, tłuste, o wielkim ciele i dobrej kwasowości. Garbniki są cienkie, ale możne i doskonale zintegrowane z mięsistym owocem. Długi, równy finisz. To wielkie wino, efekt mądrej pracy w winnicy bądź w piwnicy. Moim zdaniem zanadto obfite, celowo zamożne, zaadresowane więc do Parkerowców. Według mnie, nie ma tego błysku, nie ma duszy i chłopskiej godności, którą odznaczają się tylko wina pełne szacunku dla własnych korzeni.

Bolgheri Sassicaia DOC 1999
Cabernet sauvignon – 85%, cabernet franc – 15%. Zbliżenie się do wina tak słynnego niesie zawsze poważne oczekiwania, a także szacunek. Sassicaia jest bez wątpienia najbardziej znanym w świecie kiperów winem włoskim, o absolutnie zasłużonej sławie – nie ma słabego rocznika, prawie nie ma osłabienia potencjału starzenia. Na przykład także słabym (dla czerwonych win) rocznikiem 1992 powstało sassicaia –  mniej mięsiste, chociaż nienaganne. Zadziwia także swoją zdolnością utrzymania nienaruszonej siły i wyrafinowanej elegancji z upływem  czasu. Kiedy inne wina skończą rozwój, sassicaia potrafi jeszcze poprawić wielki czar swoich aromatów i smaków. Równowaga, siła i osobowość bez dyskusji. Do dzisiaj degustacja rocznika sassicaia 1985 czy 1978 jest wielkim przeżyciem.
Ten kto miał okazję skosztować wszystkich sassicaia, może potwierdzić, że dopiero począwszy od 1998 pojawiają się zapachy dojrzałych owoców bez odrobiny cierpkiej roślinności za młodu. Wino o kolorze zwartym, ale nienasyconym, ciemnorubinowym z odblaskami, co ciekawe, niemal różowymi. Wywiera wrażenie doskonałością swoich aromatów, od kwiatowych po owocowe, od korzennych po pudrowe. Nie czuje się najmniejszej domieszki drewna, chociaż leżakuje niemal 2 lata w barikach – w 1/3 nowych. Niepowtarzalny bukiet zapachów: owoce leśne, w szczególności porzeczka i malina, na tle kwiatowym, balsamicznym i lekko dymnym, z nutą prażonego orzecha laskowego. Wyborna jakość bukietu osiągnie wkrótce niepowtarzalny czar. W ustach jest czystą sztuką, nie ma defektów, potwierdza swoje świetne pochodzenie. Jest miękkie i zawijające, z aksamitnymi garbnikami stopionymi z owocem, świeżością i alkoholem (13%). Piękne, ze świetną kwasowością, wielką równowagą i nieskończonymi zapachami. Piętnaście minut po degustacji wino jest jeszcze doskonale wyczuwalne w ustach. Po jego połknięciu osiąga się ekstazę, która trwa bez końca. Serwować je trzeba w temperaturze 18°C w idealnym do tego kieliszku: Bordeaux grand cru od Riedla. Wspaniałe jako wino do medytacji, proponuję je pić do potraw myśliwskich, takich jak: makarony rigatoni w sarnim sosie, grillowany filet z kozicy, wołowina a’la bourguignon, duszony gołąb, kaczka pieczona w glinianym naczyniu, jagnięcina w szlachetnym sosie oraz pobudzające ravioli faszerowane mięsem dzika w sosie czekoladowym.

  © Tekst: Mario Crosta
 








Materiał ukazał się wcześniej w Rynkach Alkoholowych