Środa, 23 Października, 2019     ostatnia aktualizacja 22-10-2019
 
Legendarny smak magdalenki
 
2010-01-12

Zamieszczamy fragmenty książki Agnieszki Kumor "Nie tylko Paryż. Przewodnik subiektywny po regionach i winnicach Francji (PIW, 2008). Podróżując po Lotaryngii, odwiedziła ona dwór króla Stanisława Leszczyńskiego i skosztowała słynnych „magdalenek”, którymi zachwycał się Proust. Kto wie, gdyby nie wyobraźnia młodej kucharki być może nie byłoby strumienia wspomnień, z którego autor wysnuł siedem tomów "W poszukiwaniu straconego czasu"...

Na dworze króla Stanisława Leszczyńskiego

[...] Jak wieść gminna niesie, ciasteczko powstało w roku 1755… zupełnie przypadkiem. Król Stanisław Leszczyński wydał wielką fetę w jednej ze swych lotaryńskich posiadłości – w pałacu w Commercy. Czy to cukiernik zachorował, czy też doszło do sporu w kuchni dość, że zabrakło deseru. Sukces przyjęcia zawisł na włosku! Uratowała je młoda pomoc kuchenna, której babcia pozostawiła w spadku świetny przepis na ciastka. Przez następne trzy godziny nieświadomi problemu goście świetnie się bawili, mistrz ceremonii dwoił się i troił, żeby nikt o niczym broń Boże się nie dowiedział, a młoda Magdalenka, bo tak miała na imię rezolutna kucharka, piekła ciastka. Kiedy na stoły wjechały wreszcie nieduże, owalne pyszności, pachnące i złote, król aż jęknął z rozkoszy. Ciastko zrobiło furorę i na cześć dziewczęcia nazwane zostało „magdalenką”. Niektórzy twierdzą, że ich pieczenia nauczył kucharkę sam król Stanisław, a że do późnej starości nie stracił nic z miłosnego animuszu dał ciasteczku sugestywną formę małży... Tak czy siak „magdalenka” jest niekwestionowanym śladem kultury polskiej w kuchni francuskiej, bowiem nową słodką modę przeszczepiła na grunt Wersalu Maria Leszczyńska, żona Ludwika XV i córka Stanisława.
Sam król desery wymyślał zresztą jak na zawołanie (miłość łączył z dobrą kuchnią!): Francja zawdzięcza mu nasyconą obficie rumem i syropem trzcinowym babkę zwaną swojsko baba rhum, a królewski kucharz Gilliers wyczarował z wody, cukru, octu i olejku bergamotowego ulubione cukierki Stanisława - słynne karmelki bergamotowe, które są dziś wizytówką regionu na równi z „magdalenkami”.
Pierwszej mojej „magdalenki” (tej „prawdziwej”, z Commercy) skosztowałam w stolicy Lotaryngii, Nancy, na odbywających się tam spotkaniach teatralnych. Festiwal powstał w roku 1996, przyjmując oryginalną nazwę Pasaży - od miejsca wymiany kultur i geograficznego położenia miasta na wiodących ze Wschodu na Zachód szlakach handlowych. [...] Od początku festiwalu artyści polscy cieszyli się na nim wielką estymą. Nic dziwnego - gród „dobrego króla” Stanisława, którego wdzięczna Lotaryngia wspomina do dziś, kultywuje związki z Polską. Wystarczy popatrzeć na uliczne szyldy: ciastkarnia „Pâtisserie Stanislas”, towarzystwo komunikacji miejskiej Stan bus, dania na wynos „En-cas Stanislas”, punkt powielania dokumentów „Copies Stan” a przede wszystkim główny plac miejski „place Stanislas”, nazywany potocznie „place Stan”..., kto nie zna kontaktów Polski z Lotaryngią przechodzi w Nancy, oraz w odległym od niego zaledwie o 39 km Lunéville, przyśpieszony kurs historii.
Król Stanisław Leszczyński, zmuszony ostatecznie do zrzeczenia się korony polskiej, obejmuje w roku 1737 zwolniony przez Franciszka III tron książąt Lotaryngii i Baru. Po kilku miesiącach spędzonych w Meudon, pod Paryżem, Stanisław zjeżdża do swej głównej odtąd rezydencji w Lunéville 3 kwietnia 1737 roku. Wkrótce dołączy doń żona, Katarzyna Opalińska. Leszczyńscy zamieszkują na zamku Leopolda I, wzorowanym na pałacu królewskim w Wersalu. Stanisław powiększy go jeszcze i upiększy (ukończy m.in. kaplicę św. Remi’ego, której budowę rozpoczął jego poprzednik), wypełni jedną z komnat najnowocześniejszymi przyrządami naukowymi z dziedziny fizyki i chemii, a salę jadalną wyposaży w przemyślny i dyskretny wyciąg.
Nie dysponując praktycznie żadną władzą polityczną, Stanisław skieruje swą energię ku wynalazkom technicznym, a w dziełach filozoficznych pisanych w duchu epoki rozwinie koncepcję idealnego państwa. Co nie przeszkodzi mu w wyznaczaniu sobie konkretnych celów: zbuduje szpital Miłosierdzia, ufunduje akademię kadetów dla synów szlacheckich i szkołę dla dzieci z biednych rodzin, rozwinie działalność fabryki fajansów, zaopatrującej dwór lotaryński. W ogrodach zamkowych ustawi liczne folies: kioski, kaskady, mechaniczne zabawki naturalnej wielkości, które niestety nie przetrwały do dziś. Początkowo chłodno przyjęty przez lotaryńczyków, w ciągu blisko trzydziestoletnich rządów Stanisław zyska przydomek dobrodzieja, mądrze zarządzającego księstwem, dbającego o szczęście i dostatek swych poddanych. Zdobędzie także wdzięczność naukowców, pisarzy i artystów jako ich mecenas oraz wielki budowniczy Nancy.
W roku 1750 w hołdzie swemu zięciowi, królowi Francji, Stanisław kładzie kamień węgielny pod Plac Królewski. Dzieło nadwornego architekta Emmanuela Héré zrealizowane zostanie pięć lat później. Zdobiąca plac statua Ludwika XV w rzymskiej todze zaginęła w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, zastąpił ją w roku 1831 posąg Stanisława, dłuta Georges’a Jacquota. Oryginalne, bogato rzeźbione, rokokowe bramy projektu Jeana Lamoura łączą otaczające plac budynki o jednolitych klasycznych fasadach - Operę, ratusz miejski, Grand Hôtel, kawiarnię Foy i muzeum malarstwa. Brama wschodnia i zachodnia, zwieńczone monogramem Stanisława i godłem Lotaryngii, kryją fontanny Neptuna i Amfitryty, dzieło rzeźbiarza Barthélémy Guibala. To właśnie w czasie uroczystości otwarcia placu 26 listopada 1755 roku, ówczesny intendent policji wygłaszając pompatyczną mowę inauguracyjną, nazwał Stanisława „Dobroczyńcą”. Tytuł ów widnieje dziś na cokole królewskiego pomnika. Zapierająca dech w piersiach uroda placu sprawiła, że w roku 1983 został on wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Zamek w Lunéville gościł wielu wspaniałych ludzi nauki, literatury, teatru. To dla nich szczodry mecenas powołał do życia Królewską Akademię Nauk i Literatury w Nancy, zwaną Akademią Stanisława. Na dworze Leszczyńskich przebywało zawsze nie mniej niż czterdziestu muzyków. Lubiący życie i użycie król był miłośnikiem nie tylko sztuk i nauk, ale – jako się rzekło - pięknych kobiet. Wśród jego oficjalnych kochanek była markiza de Boufflers, o trzydzieści lat od niego młodsza, która zastąpiła podstarzałą kochankę przywiezioną z Polski. Przyszła na świat na zamku w Lunéville jako Marie-Françoise-Catherine de Beauvau-Craon, w roku 1711. Tytuł metresy królewskiej wyniosła niejako z urodzenia. Już jej matka była faworytą Leopolda I, ona sama zaś przez dwadzieścia lat będzie oficjalną faworytą Stanisława.
Spotkali się w roku 1745, na dwa lata przed śmiercią „zdetronizowanej” już od dawna Katarzyny Opalińskiej. On miał lat 68, Marie Catherine - 34. To ona nasyciła Lunéville atmosferą oświeceniowej radości życia: bywalczyni salonów literackich, inteligentna i libertyńska zarazem, madame de Boufflers rozwinęła lunewilskie życie kulturalne i intelektualne; nazywana „królową Lunéville” oczarowywała królewskich gości. Sama sobie nadała nieco lżejszy przydomek „Damy Rozkoszy”, który przykazała umieścić na swoim nagrobku. Gwoli ścisłości władca Lotaryngii nie był jej wyłącznym kochankiem...
Przy stanisławowskim stole zasiadały najtęższe umysły epoki: Monteskiusz, Helwecjusz, a także Wolter i markiza du Châtelet. Gorący romans tych dwojga znalazł w Lunéville gościnną przystań.
5 lutego 1766 roku szlafrok grzejącego się przy kominku Stanisława zajął się ogniem. Straszliwie poparzony król skonał osiemnaście dni później, 23 lutego. Spoczął w odbudowanym przez siebie kościele Notre Dame de Bon Secours w Nancy, gdzie wcześniej w 1747 roku pochowana została Katarzyna Opalińska-Leszczyńska. W urnie, w sąsiedztwie rodziców, umieszczone zostało serce Marii Leszczyńskiej, podczas gdy jej ciało przewieziono do paryskiej bazyliki Saint-Denis. W czasie rewolucji groby zostały splądrowane. Nagrobek Katarzyny z białego marmuru stoi do dziś, ale grób królewski – wbrew temu, co sądzą mieszkańcy Nancy - jest pusty. W toku licznych przygód godnych powieści kryminalnej, doczesne szczątki polskiego króla w niedużej trumience wędrowały od kościoła św. Katarzyny w Petersburgu, po Zamek Królewski w Warszawie, gdzie w okresie międzywojennym wylądowały w jednej z szaf (!) i skąd, po fali protestów opinii publicznej, odesłano je w końcu na Wawel, a po kolejnym zbezczeszczeniu tym razem przez złodziei szukających skarbów, umieszczone zostały w relikwiarzu, za kratą, w Krypcie Zygmuntowskiej, pomiędzy grobowcami Zygmunta Augusta i Anny Jagiellonki.
Imię „Stanislas” zna dziś praktycznie każde francuskie dziecko, wszak nosił je teść króla Francji!


© Tekst i zdjęcia: Agnieszka Kumor

Zobacz tekst poświęcony Bordeaux.

AGNIESZKA KUMOR, Nie tylko Paryż. Przewodnik subiektywny po regionach i winnicach Francji, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Stron: 448

Do kupienia w księgarni firmowej PIW ul. Foksal 17, w sklepach internetowych i w dobrych księgarniach




Agnieszka Kumor jest polską aktorką, dziennikarką i tłumaczką zamieszkałą w Paryżu. Ma na swoim koncie znakomitą książkę o stolicy Francji To właśnie Paryż! (PIW, 2006). Jak twierdzi, nie tylko stolica warta jest poznania; fascynujące są również francuskie bezdroża. Jej najnowsza publikacja przedstawia wszystkie regiony Francji, w tym Korsykę i departamenty zamorskie. Autorka schodzi z utartych szlaków turystycznych i zagłębia się w osobliwy świat prowincji z jej kulturą, podaniami oraz kuchnią. Subiektywna podróż autorki wiedzie szlakiem francuskich winnic, na którym poznajemy najważniejsze apelacje, szczepy i roczniki. Jej opowiadaniom towarzyszą praktyczne informacje, mogą one przyciągnąć zarówno miłośników historii, jak i osoby zainteresowane niekonwencjonalnym zwiedzaniem Francji.