Poniedziałek, 23 Września, 2019     ostatnia aktualizacja 23-09-2019
 
Enolog bez granic
 
2009-04-07

Paul Hobbs, słynny kalifornijski winemaker, opowiada o swojej wizji winiarstwa i odsłania sekrety współpracy z argentyńska winiarnią – Pascual Toso.

Jest Pan jednym z pierwszych kalifornijskich winemakerów, którzy zajęli się produkcją win pochodzących z tzw. single vineyards. Skąd taki wybór?

Zdecydowałem się na to, żeby pokazać prawdziwy charakter miejsc, w których „rodzi” się grono. Ale także po to, żeby pokazać osobowość ludzi z winiarni. W winach pochodzących z single vineyard można naprawdę poczuć tę niezwykłą zależność między ludźmi a ziemią. W tym właśnie upatruję przyszłości winiarstwa. Jednak jest jeden warunek – aby powstało dobre wino single vineyard, winnica musi mieć znakomite terroir.

Brak filtracji win, fermentacja z użyciem naturalnych drożdży, używanie starych technik winiarskich... To nie jest obraz typowego kalifornijskiego winiarza. Może łatwiej jest produkować wino na skalę przemysłową, a nie być winiarskim rzemieślnikiem?

Oczywiście, wszystko jest łatwiejsze, kiedy jest automatycznie kontrolowane. Ale wtedy tracisz osobowość i charakter win, czyli to, co jest dla mnie najważniejsze.

O wielu winach z Nowego Świata Europejczycy mówią, że są to trunki przyjemne i łatwe do picia, lecz niezbyt skomplikowane. Czy to prawda?

Absolutnie nie. Są one tak samo złożone i wyrafinowane, a poza tym  produkowane są w „czystszy” sposób, więc jakość owoców zwykle musi być wyższa.

Wróćmy do Pana osoby. Kim jest tak zwany „latający winemaker”?


To pojęcie było stosowane jakieś 15-20 lat temu, lecz teraz zostało ono uaktualnione. Krótko mówiąc, to ktoś, kto lata po świecie i „robi” różne wina. Dla mnie określenie to ma negatywne konotacje i oznacza osobę, która tylko wpadnie, zajrzy do winnicy i weźmie czek.

Rozumiem, że nie jest Pan „latającym winemakerem”. Jak w takim razie możemy Pana nazwać?

Nie czuję się „latającym winemakerem”. Nie lubię tego określenia. Wolę być  "międzynarodowym winemakerem” („international winemaker”).

Obszarem Pana aktywności jest przede wszystkim Argentyna. Dlaczego zdecydował się Pan na wybór właśnie tego kraju?

Nie wiem, czy to ja wybrałem Argentynę, czy raczej Argentyna wybrała mnie. To jest tak samo, gdy mężczyzna poznaje idealną kobietę, a kobieta – idealnego mężczyznę. To magnetyzm. Było też wiele innych powodów. Zakochałem się w tym regionie, kulturze, ludziach. To bardzo ciepłe, rodzinne miejsce. Czuję się naprawdę szczęśliwy, gdy tam jeżdżę. Wcale nie odnoszę wrażenia, że jeżdżę tam tylko po to, żeby pracować.

Kiedy zatem podjął Pan decyzję o współpracy z Pascual Toso?


To był rok 1999. Opowiem ci historię. Bracia, Enrique i Mario Toso, obsiedli mnie z obu stron i złożyli propozycję nie do odrzucenia. Sami rozumiecie, że nie mogłem odmówić (bracia Toso to prawdopodobnie jedni z najbardziej „puszystych” mężczyzn w Argentynie – przyp. red.).
A poważnie... Bodega Pascual Toso miała wtedy problemy z osiągnięciem oczekiwanej jakości, a ja lubię wyzwania. Lubię robić rzeczy, które ludzie uważają za niemożliwe. Ludzie mówili, że tego nie zrobię, więc to zrobiłem.

Jak często odwiedza Pan winnice Pascual Toso?

Przyjeżdżam tam 5 razy w roku na 3 tygodnie i zawsze jest to świetnie spędzony czas.

Co sądzi Pan o tej winiarni? Co zmieniło się w niej od momentu rozpoczęcia współpracy?

To świetna winnica, o ogromnym potencjale. Kiedy przyszedłem, zmieniłem w niej wszystko – sposób pracy, prowadzenia winnicy, produkcji. Dziś dowód mojego sukcesu znajduje się w butelkach. Jego potwierdzeniem jest również sprzedaż na świecie i na rodzimym, argentyńskim rynku. Jestem z tego bardzo dumny.

W 2007 roku winiarnia Pascual Toso została uznana podczas konkursu „International Wine & Spirit Competition” za najlepszego producenta roku. Jaki jest Pana udział w tym sukcesie?

Cóż, byłem członkiem drużyny.

Jakie jest Pana ulubione wino z Pascual Toso?


Najbardziej lubię Pascual Toso Finca Pedregal. Również szczególne miejsce w moim sercu zajmuje Magdalena Toso. Nie wiem, czy wiesz, ale jest to imię żony Pascuala. Kiedy w latach 90. XIX wieku emigrowali z Włoch do Mendozy, Magdalena bardzo cierpiała. Płakała całe dnie i noce, aż w końcu Pascual – wbrew swojej woli – zgodził się wrócić do Włoch. O dziwo, żona nie przestała płakać. Po kilku tygodniach przyznała się, że tęskni za Mendozą. A wiec wrócili do Mendozy i żyli tam długo i szczęśliwie...

Ma Pan winiarnię w Kalifornii, współpracuje z winiarniami w Argentynie... Jakie są najistotniejsze różnice między winami z obu Ameryk i Europy?

To naprawdę trudne pytanie. Mógłbym wygłosić całe seminarium albo napisać książkę na ten temat. Każde z tych miejsc ma swój styl. Wydaje mi się, że Nowy Świat jest modny, a wybierają go szczególnie młodzi ludzie. Europę za to doceniają starsze pokolenia. Jednak wydaje mi się, że przyszłość należy do win z Nowego Świata. Każdy z tych regionów jest tak duży i zróżnicowany, że dużym uproszczeniem i niesprawiedliwością byłoby tworzenie jakichkolwiek definicji tych różnic. Przecież same różnice wewnątrz poszczególnych regionów są ogromne. To bardzo dobrze, ponieważ - jeśli chodzi o nadawanie tożsamości poszczególnym stylom winiarskim - znacznie bardziej użyteczne jest myślenie w kategoriach nazw czy określeń niż w kategoriach różnic miedzy kontynentami. Winemaker nie może myśleć, że jest geniuszem. Ważna jest pokora. „Na koniec dnia” i tak najważniejszy jest powrót do korzeni – winogron, winnicy, gleby.

Jaką radę na koniec mógłby Pan dać polskim konsumentom?

To bardzo proste – nie bójcie się eksperymentować i czerpcie z tego przyjemność.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali: Mariusz Golak, Magdalena Bednarek
Fot. M&P Alkohole i Wina Świata

*************************
Paul Hobbs

Jeden z pierwszych winiarzy w Kalifornii, który zainteresował się ideą single vineyard. W jego winiarskim curriculum vitae można znaleźć miedzy innymi współpracę przy słynnym projekcie barona Philippe`a Rothschilda i Roberta Mondaviego – Opus One, i ze znanym Argentyńczykiem, Nicolasem Cateną. Obecnie jest właścicielem winiarni w Kalifornii, nadzoruje winiarskie projekty na Węgrzech (Tokaj), a także od 9 lat jest konsultantem w argentyńskiej winiarni Pascual Toso.