Poniedziałek, 23 Września, 2019     ostatnia aktualizacja 13-09-2019
 
Chata dla tannata
 
2009-02-09

U
rugwaj to niewielki kraj wina. Trudno mu mierzyć się z potężnym winiarskim sąsiadem – Argentyną, czy innym faworytem Ameryki Południowej – Chile. Jednak na swoim podwórku Urugwajczycy czują się dobrze – ulepszają swoje wina a ich eksport z roku na rok jest coraz lepszy.
Sami Urugwajczycy mawiają, że ich ojczyzna to „mały kraj wielkich win”. Starają się je swoje dokonania winiarskie doceniać i wspierać po prostu pijąc rodzime wina. Turysta, który zawita do Urugwaju z pewnością poczuje się tam dobrze. Mieszkańcy to ludzie bardzo gościnni, otwarci i chętni do pomocy.
Turyści-miłośnicy plaż, uroczych kąpielisk i źródeł termalnych będą zachwyceni – Urugwaj może się pochwalić naprawdę pięknymi miejscami (piękne są zwłaszcza plaże wybrzeża wschodniego). Kiedy na ziemiach tych pojawili się pierwsi kolonizatorzy zamieszkiwali je Indianie z grupy językowej tupi-guarani. Społeczność indiańska dziś niemal zupełnie nie istnieje a Urugwaj zamieszkują niemal w całości potomkowie emigrantów pochodzenia europejskiego – głównie Hiszpanów i Włochów.
Sezon turystyczny w Urugwaju trwa od grudnia do lutego. Prowincjonalne miejsca tego kraju są na swój sposób pasterskie, dzikie i opustoszałe (w najbardziej dzikich partiach interioru gęstość zaludnienia nie przekracza 5 osób na km²). Miasta jak stolica - Montevideo czy Colonia del Sacramento pełne są kolonialnego sznytu. Montevideo urzeka ciekawą architekturą, uroczymi placykami nasyconymi barwami bugenwilli i chłodzonych cieniem palm i egzotycznych krzewów. W sennych, bocznych uliczkach dla złaknionych niebagatelnych pamiątek z podróży kryją się prawdziwe skarby - nigdzie nie widziałem tylu małych sklepików pełnych najprzedziwniejszych bibelotów – starych lamp, wielkich kluczy,  książek w najdziwniejszych językach, szklanych figurek i mnóstwa innych rzeczy tajemniczego przeznaczenia... Wszystko to ma swój urok i wydaje się ciągle nie zduszone przez plastikowy świat masowej turystyki.
Stare Miasto w Montevideo czaruje zabytkami architektury kolonialnej, licznymi targami, parkiem José Batlle y Ordóñez, budynkiem parlamentu (uznanym przez UNESCO za jeden z siedmiu najpiękniejszych budynków parlamentarnych na świecie), barwną dzielnicę El Prado. Każdy powinien odwiedzić też wzgórze Montevideo, z którego rozpościera się wspaniały widok na zatokę otaczającą miasto. Warto spacerowac uliczkami, zaglądać do straganów i wystaw -  Urugwaj słynie z wyrobów ze skóry, wełny, kamieni szlachetnych i półszlachetnych, gustownej, ręcznie wykonywanej biżuterii czy wyrobów garncarskich. Można złowić coś naprawdę niebanalnego.

Tutaj trochę obrazkow z Montevideo:




Wino
Urugwaj jest w Ameryce Południowej czwartym najważniejszym producentem wina. Powierzchnia winnic wynosi 8,5 tysiąca hektara. 95% uzyskanych gron przeznacza się na wino. Zbiory są relatywnie małe - w 2005 roku żniwa zaowocowały 850 tysiącami hektolitrów wina. Główne winnice Urugwaju znajdziemy na miękko pofałdowanych wzgórzach wokół Montevideo. Stolicę najlepiej obrać sobie jako miejsce bazy wypadowej – za dnia  można odwiedzać winiarzy i rozkoszować się winem, wieczorami korzystać z uroków miasta.
Na południowym zachodzie kraju poważaniem cieszą się dwa rozwijające się regiony winiarskie - Colonia i Carmelo. W regionie południowym ceniony jest również okręg Canelones, gdzie odnotowuje się korzystny wpływ oceanu na winnice – złagodzenie temperatury i wydłużając okres wegetacyjny winorośli. Z kolei na północy, gdzie Urugwaj graniczy z Brazylią ,duże nadzieje wiąże się z regionem Rivera, winnice coraz łatwiej tu napotkać a po powstających tu winach producenci wiele sobie obiecują.
Historia poważnego winiarstwa Urugwaju,  liczy sobie mniej więcej 150 lat. Wcześniej winorośl co prawda uprawiano, ale pożytkowano ją raczej do celów czysto konsumpcyjnych - na rodzynki, soki, itp. Pod względem komercyjnym winiarstwo pomału rozwijało się w latach 1830-1870, to czas kiedy liczni emigranci, głównie Baskowie i Włosi, sadzą winnice i zaczynają na serio produkować wino.
Ta tradycja małych upraw i rodzinnej, na poły chłopskiej uprawy winorośli, przyjęła się i funkcjonuje do dziś. Obecnie większość gospodarstw nie przekracza 5 hektarów, co w porównaniu w ogromnymi połaciami winnic i olbrzymimi winiarniami w Argentynie jest naprawdę mikroskalą.
W całym kraju jest około 3,5 tysiąca winogordników i winiarzy. Generalnie wino produkowane jest na lokalne potrzeby choć z roku na rok export rośnie. Znalezienie lokalnego rynku zbytu nie wymaga zbyt wyszukanej strategii poszukiwań – ponad połowa urugwajskiej populacji żyje w Montevideo a jak wspomniałem większość, 4/5 winnic funkcjonuje tam ze stolicą niemal „po sąsiedzku”. Urugwajczycy chętnie piją swoje wino - jeśli chodzi o Amerykę Południową to pod względem ilości konsumowanego wina ustępują oni tylko Argentyńczykom - w tej chwili statystyki mówią o 32. litrach per capita rocznie, są przy tym ze swych win niezwykle dumni. Choć lokalne wina pite są chętnie to są one zazwyczaj mało wyrafinowane, przeznaczone do codziennej konsumpcji. Producenci, którzy starają się wkroczyć na zagraniczne rynki muszą bardziej się postarać - wspomagają się nowoczesną technologią i najnowszymi osiągnięciami nauki o winie. Z pewnością korzystny wpływ na polepszenie jakości miało pojawienie się grupy, młodych dobrze wykształconych enologów.

Czas zmian
Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku Urugwajczycy zdali sobie sprawę, że powinni zadbać o swe winiarskie dziedzictwo a rynek chronić przed zalewem tanich chilijskich i argentyńskich win. Powołali więc do życia narodowy Instytut Winorośli (INAVI), który zadbać ma o kilka podstawowych kwestii: zachęcić winiarzy do uprawy odmian należących do szlachetnego gatunku vitis vinifera (aby zredukować sporą ilość hybryd i amerykańskiej winorośli dających poślednie wina), poprawić morale winiarzy, dać im wsparcie poprzez promocje, rządowe inwestycje i pomoc w zdobywaniu zagranicznych rynków. Ważnym odbiorcą jest, np. Brazylia - 60% eksportowanych urugwajskich win trafia właśnie na tamtejszy rynek.
Klimat w Urugwaju jest zdominowany przez wpływ Atlantyku - ciekawostkę stanowi fakt, że pod względem deszczów i słonecznych dni klimat ten zbliżony jest do warunków jakie panują w Bordeaux. Duża wilgotność powoduje, że nierzadko winnice prowadzi się w „przewiewnym” systemem typu „lira”, który wprowadził tu z powodzeniem w 1980 roku francuski winogrodnik Alain Carbonneau. Wysoka żyzność gleb powoduje, że zbiory są zazwyczaj duże i trzeba ochoczą wydajność winorośli (niedobrą dla jakości win) temperować.
Informacja dla buszujących między pólkami z winem - wina urugwajskie podzielić można na 2 kategorie: VCP (Vino de calidad preferente) i VC (Vino Común). Jakościowe VCP stanowią 1/10 krajowej produkcji, muszą być zrobione z vinifery i sprzedane w butelkach 0,75 lub mniejszych. Bardziej pospolite wina VC sprzedawane są w większych butelkach, kartonach, bukłakach itp. sporo z nich, słodkawych opartych jest o odmianę muscat hamburg.
Wśród uprawianych odmian czerwonych znajdziemy w urugwaju merlota, cabernet sauvignon i cabernet franc, z białych: chardonnay i sauvignon blanc. Jeśli chodzi o odmiany czerwone, wśród win jakościowych prym wiedzie bezwzględnie odmiana tannat. I tu zaczyna się kolejna ważna dla tego kraju historia.

Tannat
Tannat pojawił się w Urugwaju 1870 roku, został przywieziony do Urugwaju przez Basków (wraz z inną południowofrancuską odmianą - petit manseng). Ponieważ gleba i klimat dobrze mu tu sprzyjały, jego uprawy z czasem zaczęły cieszyć się coraz większym entuzjazmem. Doprowadziło to koniec końców do tego, ze tannat stał się dumą narodową i swoistą urugwajska odmianą-ikoną, choć wiadomo, że za rdzenną ojczyznę tannata uznaje się południowofrancuski Madiran. Tannat okazał się dość łatwy w uprawie, plenny i dobrze poddający się winifikacji. Nazywany jest tu bardzo często harriague.
Daje rasowe, mocno nasycone kolorem wina i jak jego nazwa wskazuje – chropawych tanin mu nie brak. Na początku wieku wina powstające z tannata były bardzo chłopskie – szorstkie w smaku, z chropawą budową.
Dziś Urugwajczycy są zadowoleni z efektów jakie daje ta odmiana, można rzec że w tej chwili tannat udaje się w Urugwaju jak nigdzie indziej i to właśnie tutaj znajdują się jego najliczniejsze uprawy.
Intensywność tanin powoduje, że wina z tannata niemal zawsze umieszczane są w beczce dla ich złagodzenia. Dobry tannat ukazuje zazwyczaj drapieżność, ale odpowiednio poprowadzony może wykazać się dobrym balansem pomiędzy taninami a owocem. Jest esencjonalny i nadaje się do dłuższego dojrzewania w butelce. Łatwo daje wina dymne, pełne śliwkowo-wiśniowych klimatów.
rzecz, która koniecznie trzeba tu zaznaczyć słynny harriague świetnie nadaje się do lokalnej kuchni – pełnej rozmaitych potraw mięsnych, grillowanych warzyw, itd. Jego wyraziste taniny i ekstraktywność powodują, że wina w tym stylu znakomicie nadają się do dań ze słynnej tutejszej wołowiny i innych mięs przyrządzonych na ruszcie lub podawanych w bardziej zawiesistych sosach, przyrządzane z korzeniami czy grzybami. Daje również fantastyczne efekty z suszonymi kiełbasami, szynkami i wędlinami. Jest dobrym towarzyszem wyrazistych dań i w ogóle suto zastawionego stołu, a odwiedzając Urugwaj takiego powinniśmy się spodziewać.

Do tanga trzeba dwojga
Urugwajska kuchnia mocno spleciona jest z historią i kulturą Urugwaju. Bez wątpienia jest mieszanką na którą składają się z jednej strony kulinarne tradycje gauchos - południowoamerykańskich pasterzy bydła, z drugiej - silnych naleciałości z czasów przybyłych tu kolonizatorów, a potem emigrantów, którzy osiedlali się tu w różnych epokach. Jest to mieszanka intrygująca, suta i bogata. Dominuje oczywiście wołowina przyrządzana na wiele sposobów i w naprawdę dużych ilościach. Zważywszy na możliwości jakie mieli pasterze bydła nie dziwi, że w najprostszym wydaniu w kuchni dominuje mięso sprawiane na rozmaitą modłę i przygotowane na żywym ogniu lub żarze. Jest więc churrasco - stek wołowy przygotowany na ruszcie), buseca (prosta i smaczna zupa z ogonów wołowych, z groszkiem i fasolą, przyrządzona na ostro), bardziej delikatne medaliony z polędwicy wołowej, a na deser prosta i sycąca pożądliwy, słodki zmysł smaku chajá  (ciasto ze śmietaną i konfiturami). Z alkoholi oprócz wina pija się piwo, clerico (specjalnie przyrządzoną mieszankę wina z sokami owocowymi) oraz wszelkiej maści wódki gronowe.
Tak czy inaczej, każdy kto odwiedzi Urugwaj nie ma wyjścia - musi otrzeć się o słynny urugwajski ruszt zwany tu parilla – może się to stać zarówno w wydaniu restauracyjnym, czy też zwyczajnym - „pod chmurką”. Olbrzymie ilości perfekcyjnie przygotowanego na parilla  delikatnej, aromatycznej wołowiny nawet niektórych – mniej ortodoksyjnych - wegetarian mogą przyprawić o pożądliwe dreszcze.
A kto zgromadzi podczas tych obfitych uczt zbyt wiele kalorii - nie powinien się martwić, Urugwaj jest przez wielu uznany za stolicę tango – możliwości, by się oddać płomiennym, ekstatycznym tańcom jest tutaj cała masa. W zniewalającym rytmie muzyki nikt nie zastanawia się czy ten zniewalający taniec wymyślono w Buenos Aires czy w Montevideo. Przecież tak naprawdę liczy się tylko rytm i żar emocji…


© Tekst i zdjęcia: Mariusz Kapczyński

Materiał poświęcony odmianie tannat znajdziesz tutaj, galerię zdjęć z Urugwaju tutaj.

************************
Na winiarskim szlaku
Oto krótkie charakterystyki niektórych odwiedzonych przeze mnie bodeg.

Cesar Pisano
Fajna rodzina i ciekawe wina, z pewnością jedne z najlepszych w Urugwaju. Ich zdaniem są najbliżsi europejskiemu stylowi. Jest coś na rzeczy, bo w Europie są uznani i doceniani. Jest to prawdziwie rodzinne przedsięwzięcie. Wizyta w ich legendarnej salce degustacyjnej, pełnej przedziwnych bibelotów, papierów, starych zdjęć rupieci i rzeczy najzupełniej zbytecznych uczyni wizytę niezapomnianą. Ojcem rodziny Pisano – był Włoch, matka była baskijką. W 1916 r. zasadził tannata, ale co znamienne również nebbioloi  barberę i choć tych włoskich odmian nie ma dziś w winnicy to istnieje ona i owocuje do dziś dając naprawdę niezłe wina. Pierwsze wino pojawiło się w 1924 roku.  Dziś projekt join venture założył z Pisano duży burgundzki producent Jean-Claude Boisset. Są stylowi i ciekawi. Wina takie jak Arretxea czy Etxe Oneko wiele w tej kwestii wyjaśnią. Warto.
Kontakt:
Progreso/Canalones
Droga 26, 29 kilometr
T: 369 0050
www.pisanowines.com

Castillo Viejo
Bodegas Castillo Viejo założono w 1927 roku. Od trzech pokoleń rodzina twardo trzyma się ziemi I win. Wszystkie owoce z których pwostaje wino pochodza zich własnych winnic, które znajdują sie w regionie San José na południu Urugwaju, gdzie uprawiają 130 hektarów pokrytych takimi odmianami jak: sauvignon blanc, chardonnay, gewurztraminer, cabernet franc, merlot, cabernet sauvignon i oczywiście tannat. Wina godziwe, pełne owocu. Przypadł mi do gustu ich cabernet franc.
Kontakt:
Droga 68, km 24,
CP 90200 Las Piedras, Canelones
Tel.: +598 (2) 368-9606
Fax: +598 (2) 369-1836
www.castilloviejo.com

Bodega Bouza
To w sumie skromne, rodzinne przedsięwzięcie, ale  z ambicjami. Widać tu pieczołowite, metodyczne podejście do winnic i win. Starają się mocno i widać to w każdym kieliszku. W tym prawdziwie butikowym, winiarskim przedsięwzięciu zaskoczyła mnie solidna jakość i zwięzłość win. Oprócz tannata, czy caberneta zaskoczył mnie świeże, żywe wino powstałe z hiszpańskiego szczepu, (typowego dla Galicji) – Albarińo a także rasowego wyrazistego – tempranillo. Nic dziwnego - rodzina ma korzenie hiszpańskie. Oprócz win, na odwiedzających czeka inna atrakcja- fajna kolekcja leciwych, wspaniale odrestaurowanych samochodów. Słowem - wina na pełnym gazie.
Kontakt
Melilla/ Montevideo
Cno. De la Redención 7658
T:323 3872
Całkiem udany
www.bodegabouza.com

Juan Toscanini
Bez wątpienia jeden z najlepszych producentów urugwajskich. Stylowe, czyste wina mają swoich wielbicieli w Europie. Historia tej winiarni zaczyna się w1894 roku kiedy to Don Juan Toscanini i jego żona Doña Maria Bianchi opuścili dom w Genewie i przybyli do Rio de la Plata – czyli regionu zwanego dziś Canelón Chico – 30 kilometrów na północ od Montevideo. Tutaj założyli swoje małe gospodarstwo. Z czasem – ciężka praca. przemyślane inwestycje i pomysły pozwoliły im w 1908 roku założyć winnicę – zaczęli z 4200 litrów wina. Dziś sytuacja wygląda diametralnie lepiej- wina utrzymane w dobrym, stylistycznie bardzo godziwym stylu. Obowiązkowa wizyta na liście.
Kontakt:
Juan Toscanini
Droga 69, Km. 30, Canelón Chico,
Canelones
Tel.: (598) 2 368 96 96
Fax: (598) 2 368 96 79
www.toscaniniwines.com

Bodega Juanico
Zanim posiadłość zdobyła sławę, często zmieniała właścicieli. Dziś może poszczycić się 500 hektarowym gospodarstwem co jak na Urugwaj jest naprawdę pokaźnym obszarem upraw w regionie Canalones. Słyną z bogatych, obfitych tannatów (zwłaszcza popisowy, bardzo aromatyczny i stylowy Don Pascual a także wzmacniany, trochę nietypowy lecz smaczny Licor de Tannat – przypominający stylem podstawowe wydania porto. Firma weszła we współpracę z Bernardem Magrez z Bordeaux.
Kontakt:
Establecimiento Juanicó s/n
90400 Juanicó – Canelones
 Tel. (598) (335)9725
Fax (598) (335)9625
www.juanico.com

Bodegas Carrau
Jak głoszą zachowane dokumenty Don Francisco Carrau Vehils, założył pierwszą winiarnię Vilasar de Mar, w kwietniu 1752 roku. Dziś ważna jest winiarnia ulokowana w Colón, około 17 kilometrów napółnoc od  Montevideo. Winiarnię tę  wybudowano w 1895 roku. Projektodawcą był Don Juan Carrau Pujol, który od poczatku zakładał obecność na europejskim rynku I jak najlepszą stylistyke win.. Stopniowe inwestycje w najnowsze technologie, dbałość o jakość pozwoliły dotrzeć dzis na rynki Niemiec, Japonii, Anglii, Holandii a także Polski. Kilka winiarni, dobry pomysł na eksport wina czynia ich jedną z najbardziej dynamicznych winiarni Urugwaju.
Kontakt:
Bodegas Carrau
Cesar Mayo Gutierrez 2556 C.P.
12400 Montevideo
Tel: (00598 2) 320 0238
Fax: (00598 2 ) 320 8221
www.bodegascarrau.com

(M.K.)