Sobota, 15 Grudnia, 2018     ostatnia aktualizacja 13-12-2018
 
Wino w II Rzeczpospolitej (cz.I)
 
2008-06-25


Obecny rozwój winnic w Polsce przypomina ten sprzed 75 laty. Podobna jest dynamika, zbliżone są problemy. Ponieważ całą historię polskiego wina można podzielić na trzy wyraźnie odrębne okresy (zbieżne z I, II i III RP), spojrzenie na dzieje międzywojennego winogrodnictwa może być pouczające.
Pod koniec XIX w. polskie „winnictwo” powoli stawało na nogi po całkowitej zapaści w drugiej połowie wieku XVIII. Na zachodzie, w dzisiejszej Wielkopolsce, Winnice Kopanickie w powiecie wolsztyńskim w momencie swojego największego rozkwitu w latach 1855-1864 liczyły ponad 200 ha. Na wschodzie, w dawnym woj. bracławskim, obok drobnych winnic chłopskich rosła jeszcze w Kamionce koło Raszkowa założona przez księcia Wittgensteina w latach dwudziestych XIX wieku 40-hektarowa winnica z imponującymi piwnicami. Między Kresami a Wielkopolską znajdowało się wiele maleńkich winnic, sadzonych prawie wyłącznie w siedzibach ziemiańskich i w większości pod szkłem lub na murach. Ważnym impulsem dla ich rozrostu był rozwój ówczesnej wiedzy ogrodniczej w Polsce, przede wszystkim dzięki działalności Edmunda Jankowskiego (na fotografii poniżej).

Jankowski napisał pierwszy polski profesjonalny podręcznik uprawy winorośli (1877) i założył kilka winnic w centralnej Polsce. W 1869 r. jeden z najstarszych i najważniejszych zakładów ogrodniczych w Polsce, firma Bracia Bardet z Warszawy, oferował do sprzedaży 31 odmian winorośli. Rosyjski „Wiestnik Sadowodstwa” z 1885 r. poświęcił nawet temu wzmożonemu zainteresowaniu winnicami specjalny artykuł pt. „Plony winorośli w okolicach Warszawy”.
 Decydujący dla dalszego rozwoju winiarstwa okazał się kryzys, jaki dotknął ziemiaństwo po Powstaniu Styczniowym. Konieczność specjalizacji upraw i uprzemysłowienia (przetwórstwo) skierowała uwagę wielu właścicieli ziemskich właśnie na winorośl. W 1881 r. pierwszą kilkumorgową winnicę na Podolu założył w Zazulińcach Wartanowicz. Dla Podolan dodatkową zachętą były mroźne zimy, pustoszące pod koniec wieku XIX winnice węgierskie. Od 1892 r. baron Julian Brunicki otworzył w Dobrowlanach koło Zaleszczyk szkółkę drzew i winorośli. W tym samym czasie ziemianin Szczuka założył winnicę w Winiarach pod Warką. Niektóre powiaty Podola, jak np. śniatyński, miały przed I Wojną Światową swoje własne samorządowe programy nasadzeń winorośli. Także w Wielkopolsce, mimo ciągłego karczowania Winnic Kopanickich, w majątku hrabiny Kwileckiej w Molińcach pod Koninem zaczęto pod koniec XIX w. sprzedawać na większą skalę sadzonki winorośli. W 1899 r. K. Niklewicz, instruktor winiarstwa przy rządzie austro-węgierskim, opublikował swoją znaną książkę Kultura winorośli.

Wina i winogrodniaki
Ten niespieszny rozwój polskiego winiarstwa został poważnie zahamowany w latach dwudziestych XX wieku. Po pierwsze przez fizyczne zniszczenie winnic (szczególnie Podola), po drugie przez powojenny kryzys gospodarczy, ale przede wszystkim przez regulacje prawne i podatkowe. W trzech zaborach istniało różne prawo dotyczące wina. W pruskim i austriackim podobne – winem można było nazywać tylko wino gronowe. To między innymi powodowało likwidację winnic na terenie Wielkopolski, nie wytrzymującej konkurencji z winami z południa Niemiec, a zarazem rozbudowę przetwórni win owocowych. W zaborze rosyjskim nazwę wino można było jednak stosować także dla trunków owocowych. Tę rosyjską regulację w 1925 r. zaadaptowano dla przepisów polskich. Jednocześnie zachowano różne stawki podatkowe: dla win gronowych do 16º alkoholu – 1,20 zł od litra, dla win owocowych – 28 gr od litra. Kolejne regulacje podatkowe z lipca 1925 (1 zł – gronowe i 20 gr – owocowe), listopada 1931 (90 gr i 50 gr) i lipca 1936 (90 gr i 20 gr) tę dysproporcję zachowały. Trzeba jednak pamiętać, że do akcyzy dochodziły jeszcze podatki samorządowe, co np. w połowie lat trzydziestych zwiększało koszty produkcji wina gronowego aż o 1,40 zł na litr. Za tę cenę można było wówczas kupić w sklepie butelkę niezłego węgierskiego wina stołowego. I chociaż w latach dwudziestych wielu specjalistów, np. prof. T. Chrząszcz z Uniwersytetu Poznańskiego, wskazywało na możliwość uprawy w Polsce odmian na wino, a dr L. Bier z Krakowa (mimo iż był zwolennikiem produkcji win owocowych w Polsce) walczył o stosowanie nazwy wino tylko dla produktów gronowych, wskazując jednocześnie na jego walory zdrowotne, to krytykowane powszechnie zróżnicowanie podatkowe zostawiono.
Co prawda Związek Wytwórców Win, jedyna organizacja grupująca producentów napojów winnych, liczący 1928 r. 28 członków (22 wytwórców – głównie z Poznańskiego i Mazowsza oraz 6 fachowców winiarzy; prezesem był wówczas Henryk Markowski, właściciel przetwórni w Kruszwicy) zmienił pod wpływem nowych przepisów nazwę na Związek Wytwórców Win Owocowych i Miodów Pitnych w Polsce, ale nie wpłynęło to w żadnym stopniu na zainteresowanie winnicami. Za producentami win owocowych przemawiał prosty rachunek ekonomiczny i ogromne sadownicze zaplecze. Ministerstwo Rolnictwa organizowało kolejne specjalne konferencje dotyczące przetwórstwa owoców i produkcji win owocowych. W kwietniu 1925 i grudniu 1926 Towarzystwo Ogrodnicze w Warszawie przygotowało wystawę win owocowych, która odbiła się szerokim echem w prasie nie tylko fachowej. Dowodzono, że „przy umiejętnej produkcji wino owocowe zadowolić może najbardziej wymagającego smakosza”. Wino gronowe nazywano lekceważąco „winogrodniakiem”.

Na wino grona uszkodzone
W Polsce w latach dwudziestych i na początku trzydziestych produkowano oczywiście wina gronowe, ale w minimalnych ilościach i z owoców sprowadzanych z zagranicy. W latach 1919-25 w Państwowym Zakładzie Badań Żywności w Krakowie przebadano w sumie 65 próbek win, ale tylko 2 uznano za wino „mszalne”, czyli gronowe. W 1932 r. statystyki po raz pierwszy odnotowują wytwórnię win (w Warszawie) produkującą również wino gronowe – zaledwie 9,2 hl. W 1935 wino gronowe produkowało już 13 zakładów skupionych w następujących Izbach Przemysłowo-Handlowych: warszawskiej, łódzkiej, sosnowieckiej, wileńskiej, krakowskiej i lwowskiej. Produkowały one razem tylko 43 hl wina. Był to oczywiście ułamek ich głównej produkcji, czyli win owocowych. W 1934 r. sprowadzono do Polski winogrona świeże za sumę 3,17 mln zł (w 1935 – za 2,73 mln zł).
Stawki podatkowe, a także cena transportu i cła powodowały, że nieliczni wówczas polscy hodowcy winorośli wybierali przede wszystkim uprawę odmian deserowych. I to one głównie dominowały w polskich winnicach aż do II Wojny Światowej. Powszechnie przyjmowano zasadę, że na wina należy przeznaczać grona uszkodzone. Wybór uprawy winorośli stołowej skłaniał też do nadmiernego obciążenia krzewów owocami.

Wakacje Marszałka
Sytuację zmieniły racjonalne plany zagospodarowania poszczególnych regionów Polski podjęte przez rząd w drugiej połowie lat dwudziestych. Ale decydujący okazał się kryzys początku lat trzydziestych i wynikająca zeń konieczność ograniczenia importu winogron i wina oraz zmiana stawek podatkowych na wina gronowe z 1931 r. Wizytujący w 1927 r. Podole premier Felicjan Sławoj Składkowski zwrócił uwagę na możliwość ożywienia jednego z najbardziej zaniedbanych gospodarczo obszarów Polski – 8 powiatów województw tarnopolskiego i stanisławowskiego, właśnie dzięki uprawie winorośli. Wakacje Piłsudskiego w Zaleszczykach zwróciły uwagę na walory turystyczne ciepłego Podola.
Nawet Francuzi chcieli tu w 1930 r. zakładać swoje winnice. W tymże roku Małopolskie Towarzystwo Rolnicze we Lwowie ustanowiło „instruktorat winniczy” w Zaleszczykach i zatrudniło w nim inż. Grzegorza Zarugiewicza. Lwowska Izba Rolnicza także posiadała powiatowych „konsulentów winiarskich” – w powiecie borszczowskim był nim Stanisław Madej, przed rewolucją starszy specjalista w dziale upraw winorośli i produkcji wina przy Departamencie Rolnictwa w Petersburgu, a następnie szef „sekcji winnictwa” w rządzie tureckim. Od 1930 r. Polskie Radio zaczęło nadawać fachowe audycje poświęcone produkcji wina. W 1931 r. powstała średnia Państwowa Rolnicza Szkoła Sadownictwa, Warzywnictwa i Pszczelarstwa w Zaleszczykach (tzw. Zakład zaleszczycki), wcześniej szkoła podstawowa, za czasów dyr. Władysława Kubika posiadająca już własną winnicę. Reszty dopełniły konsekwentna praca i działalność popularyzatorska Jankowskiego, Kubika, a przede wszystkim st. inspektora ogrodnictwa Małopolskiego Towarzystwa Ogrodniczego inż. Piotra Dąbrowskiego oraz właścicieli winnic Władysława Geringera, Gustawa Głażewskiego, Zarugiewicza i hrabiny Zofii Łosiowej.
W 1929 r. na Podolu pod winnicami było zaledwie 10 ha, ale w 1932 – już 62 ha, w 1935 – 111 ha, a w 1936 – 131,5 ha. Przewidywano, że w ciągu 10 lat będzie można obsadzić winoroślą ok. 1,5 tys. ha. Tuż przed II Wojną Światową było na Podolu kilkanaście znaczących winnic, w przeważającej większości należących do ziemian i arystokracji. Właścicieli winnic podolskich zrzeszał założony w 1931 r. Związek Posiadaczy Sadów Ciepłego Podola, w 1934 r. przekształcony w Podolsko-Pokucki Związek Posiadaczy Sadów z siedzibą w Zaleszczykach. Był to największy związek sadowniczy w Polsce, jego prezesem był Cyryl Czarkowski-Golejewski. Związek szczególną opieką otaczał winnice, np. powstałą w 1933 r. w Czortkowie z inicjatywy wojewody Maruszewskiego winnicę Związku Strzeleckiego. W 1935 r. Związek Posiadaczy Sadów razem z Lwowską Izbą Rolniczą przygotował w Zaleszczykach specjalną konferencję winiarską. We wrześniu 1935 r. odbyło się pierwsze święto winobrania, które zorganizował starosta powiatu zaleszczyckiego Józef Krzyżanowski, a patronat objęli premier Składkowski, minister rolnictwa Juliusz Poniatowski i marszałek Sejmu Aleksander Prystor. Winobranie w 1937 r. miało już nawet swoje specjalne promocyjne, ilustrowane wydawnictwo.
(c.d.n.)

© Wojciech Włodarczyk

Część druga tekstu znajduje się tutaj

Autor poza działalnością naukową i publicystyczną jest także członkiem zarządu Polskiego Instytutu Winorośli i Wina. Prowadzi również własną winnicę. Zobacz tutaj.


 


 Zdjęcia:
(1) www.cbr.edu.pl
(2) archiwum
(3) Wikipedia
(4. zdjęcia Autora) Polski Instytut Winorośli i Wina