Czwartek, 06 Maja, 2021     ostatnia aktualizacja 04-05-2021
 
100 punktów Roberta
 
2008-03-19

Stany Zjednoczone. Rok 1984. Młody, obiecujący prawnik po latach udanej praktyki decyduje się porzucić intratny zawód i zostać krytykiem winiarskim oraz wydawcą branżowego pisma. Rzecz niesłychana! Któż tak postępuje? Pasjonat? Szaleniec? Hochsztapler? Nie. Robert M. Parker Jr. Chociaż wielu chętnie przypisuje mu ten ostatni epitet...
 
Śliwka w kompot
Urodzony w 1947 roku Parker to prawdziwie zdolny gość. Zdobył gruntowne wykształcenie - skończył z wyróżnieniem historię na Uniwersytecie w Maryland, na tej samej uczelni uzyskał także tytuł doktora praw. Zdolny był również do nietuzinkowych kroków. Jak wspomniałem piastował poważne prawnicze stanowisko, jednak pewnego dnia wybrał – nomen omen - winną ścieżkę. Znacie kogoś, kto wykonałby tak ryzykowną i spektakularną woltę? Był to nieco szalony a z pewnością także romantyczny krok…
Przed pełnoetatowym rozpoczęciem swego nowego pasjonującego zajęcia Parker w 1978 roku zaczął już wydawać pismo – The Baltimore Washington Wine Advocate w skrócie nazywane Wine Advocate (ta skrócona nazwa miała się stać w przyszłości właściwą nazwą pisma). W czasie pierwszych lat edycji Parker znalazł zaledwie sześciuset prenumeratorów.
Jednak jako autor i wydawca poczynał sobie śmiało i nie bał się sprzeciwiać uznanym krytykom. W prognozach dotyczących nowego rocznika Bordeaux (w którym Parker się specjalizuje), uznał rocznik 1982 za bardzo obiecujący i dobry, co nie było w zgodzie z powszechnymi opiniami autorytetów. Ten wyjątkowy głos sprzeciwu pozwolił światu poznać Parkera. I choć jego opinia byłą niezbyt popularna, to dziś, jeśli ktoś stara się o ten właśnie rocznik Bordeaux, zauważy, jak wyraźnie odcisnęła ona na winach swoje piętno. I tak już miało zostać. Parker często wzbudza kontrowersje. Wielbiony i nienawidzony. Dla jednych wyrocznia dla innych miernota. Pojawiały się tylko skrajne opinie. Obojętnych nie było.

Święta w Alzacji
Co skłoniło Parkera do tego, by poświęcić się winu? Co go uwiodło? Jak narodził się w nim krytyk winiarski? Otóż nasz bohater wpadł jak śliwka w kompot w Alzacji w 1967 roku. Spędzał tam miesiąc bożonarodzeniowych „wakacji” u swej dziewczyny (dziś od 30 lat żony) studiującej na uniwersytecie w Strasburgu. To tam z pierwszych degustacyjnych fascynacji narodził się pomysł wydawania niezależnego pisma, które mogłoby się stać niezależnym i wiarygodnym przewodnikiem dla konsumentów. I nie posłuchał protestujących głosów przyjaciół i zaklęć wyrywających włosy najbliższych, którzy nie chcieli przyjąć do wiadomości tego, że Robert rejteruje z palestry na rzecz służby winom. Dziś Parker ma ponad 40 tysięcy prenumeratorów Wine Advocat’a, pochodzących z wszystkich stanów Ameryki i 37 innych krajów świata. Wine Advocat doczekał się również francuskiej edycji. Wpływ Parkera na rynek jest bezsprzeczny. Z jego opinią – czy ktoś się zgadza czy nie – musi się liczyć.

100 punktów czyli ból głowy
To Parker wprowadził kontrowersyjna skalę 100 punktów. I znowu – jedni przyjęli ją z uznaniem, inni kręcili nosami. Skala wydawała się im niepotrzebnie rozciągnięta, gdzie większość win i tak oscyluje w okolicach osiemdziesięciu paru punktów. Mimo to jedno było pewne – wina, które uzyskały u Parkera ponad 90. punktów okrywały się chwałą i odnotowywały znakomite wyniki sprzedaży. Na punktację Parkera zaczęły chętnie powoływać się katalogi winiarskie, sklepy i importerzy.
W ten sposób Parker pomału kolekcjonował sobie zwolenników i wrogów. Szczególnie w samym Bordeaux, które stało się osobliwym centrum jego 100-punktowych proroctw. Stała się przecież rzecz niebywała – oto barbarzyńca z Ameryki śmiał bezczelnie, po swojemu punktować szacowne francuskie wina. Niektórym Francuzom ta popularność i wpływ na rynek były wybitnie nie w smak. Jako anegdotę przytacza się historię o bliźnie na łydce Parkera. Jest to podobno ślad po ugryzieniu psa, którym poszczuł go jeden z właścicieli szacownego chateau. Ot, typowe losy wpływowego krytyka… Jednak popularyzatorskie wpływy i umiejętności Parkera nie budzą nawet u samych Francuzów wątpliwości. 

Robert - przewodnik
Tysiące zdegustowanych win i sporządzanych cierpliwie notek degustacyjnych znalazły wreszcie swoje odbicie w zwartych publikacjach. W 1987 roku ukazuje się pierwsze wydanie „Przewodnika Po Winach Świata” (które, kilka lat temu doczekało się również polskiej edycji). Jest to suche jak pieprz kilkutomowe dzieło, zawierające esencjonalną wiedzę o winach i wytwórcach z całego świata lecz koncentrujące się przede wszystkim na winach Francji.
Liczni poważni nabywcy, konsumenci, importerzy liczą się z jego zdaniem zawartym w przewodniku. Parker umocnił autorytet.  Do dziś mówi się, że jego oddziaływanie stało się tak silne, że niektórzy producenci zaczęli skłaniać się ku jego gustom i produkować wina stylistycznie „pod Parkera”. Krytycy mogli sobie używać - zarzucali, że wina te w ogniu technologicznych spekulacji i marketingowych kalkulacji zatraciły osobowość i indywidualny styl. Wielbiciele machali na te zarzuty ręką.
Pojawiły się jednak sensacyjne doniesienia i mocne zarzuty przeciw Parkerowi. Na stronach Vinisfery opisywaliśmy zamieszanie wywołane książką "Robert Parker – Anatomia mitu" napisaną przez dwie autorki Hannę Agostini i Marie-Françoise Guichard.
 
Honory

Ciekawostkę stanowi fakt, że Parker jest pierwszym nie-Francuzem, który spotkał się z tak niezwykłym uznaniem w tym najbardziej klasycznym kraju wina. W 1994 roku francuska edycja „Przewodnika…” przez trzy miesiące utrzymywała się na liście bestsellerów. Parker został obdarzony wyróżnieniami a ponadto uhonorowany poważnymi odznaczeniami. W 1993 Francois Mitterand uczynił Parkera kawalerem odznaczenia l`Ordre National du Merite. Warto w tym miejscu wspomnieć, że odznaczenie to ustanowił Napoleon Bonaparte w 1802 roku, aby uhonorować najwyższe osiągnięcia dla Francji.
Wkrótce Parkera spotkał kolejny zaszczyt: w 1999 roku prezydent Jacques Chirac osobiście odznaczył go orderem Legii Honorowej. Chyba trudno o lepsze ukoronowanie winiarskiej drogi. Sprawa jest o tyle ciekawsza, że Parker należy do garstki obcokrajowców, którzy uzyskali obydwa te zaszczytne francuskie odznaczenia.
Ponad dwadzieścia lat temu młody prawnik zdecydował się na szalony krok. Dziś święci tryumfy i jest znany na całym świecie. Można powiedzieć, że utrzymuje „winiarski” tryb życia. Robert Parker żyje bowiem na wsi, na północy Maryland z żoną Patricią i córką Maią oraz dwoma psami. Więc chyba było warto…
 
© Mariusz Kapczyński
 



Tekst pierwotnie ukazał się w Czasie Wina