Piątek, 24 Maja, 2019     ostatnia aktualizacja 23-05-2019
 
Czy "Dzik" jest dziki?
 
2019-04-30

Lubię rozmaite pomysły i nowości wypuszczane przez Dom Bliskowice, szczerze kibicuję ich działalności i trzymam za nią mocno kciuki (a nawet palce u stóp). Lubię ich wina, podejście do winnic, doceniam też profesjonalny, zgrabnie i dyskretnie budowany marketingowy wizerunek. Ich krótkie, limitowane partie win, jak „J” johanniter, pet-nat z „buldożkiem” czy ogłoszony całkiem niedawno „Dzik”, zawsze wywołują fale dziennikarskiego entuzjazmu, nieposkromionego sommelierskiego apetytu i serię fejsbukowych restauracyjnych deklaracji w rodzaju: „mamy to! w naszej karcie jest sześć butelek!”. Wszystkim polskim winiarzom gorąco życzę takiego medialnego sukcesu.

Winnice Dom Bliskowice

Daleki jestem od postawy, że kiedy wino jest naturalne, dzikie, macerowane na skórkach, etc., to niejako z automatu otrzymuje ono lepsza notę, musi być ekscytujące, dobre, itp. Skromnie rzecz ujmując - zalecałbym w opiniach dotyczących tej materii więcej umiaru, pokory i wstrzemięźliwości.
Jednakowoż „Dzik” bardzo sympatycznie się broni. Jak opisać wrażenia? Generalnie degustacja i odbiór takich win przypomina trochę konsumpcję jabłek – ci, którzy całe życie jedzą mekintosze i inne lobo i na nie są „skalibrowani”, mogą z pewną rezerwą odnosić się do konsumpcji jabłek ze starych odmian i dzikich sadów (jabłuszko z robaczkiem!). Cóż, trzeba sobie pewne upodobania wypracować. Mnie dzikość "Dzika" się całkiem spodobała. Jest w nim potencjał dojrzewania i gastronomicznego wyzwania.
Wina takie wzbudzają emocje. Wrzut zdjęcia etykiety "Dzika" na Facebooku niemal od razu wywołał dyskusję dotyczącą naturalności wina, zawartości siarki w winie, etc. To jest temat na osobny artykuł - będzie okazja jeszcze o tym pisać/podyskutować.

„Dzika” dostałem parę ładnych tygodni temu, ale wstrzymałem się z opinią, by nieco opadła fala emocji. Zresztą, uważam, że te wina nie lubią pośpiechu w produkcji i pośpiechu w degustacji.
A tak to wino odebrałem.



 
(4+) Dzik`18, Dom Bliskowice, lubelskie, Polska, 12%  
Skład: hibernal 58%, seyval blanc 24%, riesling18%. Technologia: czterotygodniowa spontaniczna fermentacja i maceracja na skórkach w otwartych kadziach bez kontroli temperatury. Dojrzewanie przez cztery miesiące nad osadem w stalowych kadziach. Kolor delikatnie herbaciany. Są suszone morele, dzikie rajskie jabłuszka, jesienne liście, niedojrzała brzoskwinia, rokitnik, pigwowiec. Są suszone skórki pomarańczowe i cytrynowe, pestki grejpfruta. Wino odświeżające, z niezłą kwasowością. Uprzedzam napalonych, że nie jest to jednak typowe, dosadne wino „pomarańczowe”, jak dla mnie - raczej sytuuje się gdzieś pośrodku. Owszem, są nuty pestkowe, lekko „skórkowe”, korzenne, ale jak na wino „pomarańczowe”, z dłuższą macercją, jest ono dość szczupłe. Tak czy inaczej - wypada smacznie, jest zdrowe, przyjemnie rześkie, stateczne, delikatnie pieprzne. Brak tutaj (towarzyszącym nieraz winom z tej stylistycznej półki) przykrych niedociągnięć, absmaków. Dzik wypada czysto i dość transparentnie, jest raczej z tych oswojonych sztuk. Owszem, ma lekko nieokrzesaną, dziczą naturę, naturalistyczny nerw w końcówce, ale trochę dzikości przecież musi być - nazwa zobowiązuje! Całość jest konsekwentna i niebanalna. Wyprodukowano ledwie 900 butelek tego wina czyli szanse na spróbowanie macie raczej niewielkie...
Ale zawsze możecie uwierzyć mi na słowo.


A wiecie że 20% losowo wysyłanych do dystrybutorów butelek ma inne etykiety? Chcecie zobaczyć? Oto one. Ładne są.








Mariusz Kap©zyński

Punktacja:
(6) - wybitnie, prawdziwe arcydzieło
(5) - bardzo dobre, wino z dużą klasą
(4) - dobre, interesujące wino
(3) - przyzwoite
(2) - słabe
(1) - omijać z daleka, wino z wyraźnymi wadami
(- lub +) oznacza odjęcie/dodanie nieznacznych „półpunktów”