Niedziela, 15 Grudnia, 2019     ostatnia aktualizacja 14-12-2019
 
Montepulciano d'Abruzzo: przeszłość i przyszłość
 
2008-03-03

 

Montepulciano d’Abruzzo: przeszłość i przyszłośćMontepulciano, typowe wino z Abruzzo, przez wiele lat stanowiło anonimową część wielu sławnych win z innych regionów. Niewiele kosztowało i bez trudu można było je przetransportować w cysternach aż do Toskanii, gdzie mieszano je po kryjomu z typowymi winami regionu, aby dodać im specjalnego smaku owocowego oraz skorygować ich kolor i garbniki. Na etykiecie jednak nikt nie pisał prawdy.
Kiedy przyjechałem do Polski 10 lat temu, prawie nikt nie znał wina montepulciano d’Abruzzo, jednak wielu na pewno już je piło pod inną, słynniejszą, zastrzeżoną nazwą pochodzenia, np. Chianti. Trzy lata temu włoski trybunał zainteresował się 36 tysięcy hl wina montepulciano d’Abruzzo, odkrytymi w piwnicach sławnej toskańskiej firmy winiarskiej, a przeznaczonymi do butelkowania pod inną nazwą. Tego typu nielegalne działania trwają zapewne do dziś. We wrześniu ubiegłego roku włoska policja skarbowa znowu odkryła w Toskanii 70 tysięcy hl czerwonego trunku w „szlachetnych” butelkach z Chianti. Marek Jarosz z Instytutu Wina w Krakowie miał rację, kiedy w artykule opublikowanym przez włoski magazyn „Enotime” (11.10.2005 r.) pisał: Odniosłem przemożne wrażenie, że gdzieś we Florencji ukryta jest wielka kadź, do której wlewa się wszystkie wina z okolic, butelkuje i etykietuje jako wino DOCG różnych producentów. Mieszanina ta pozbawiona jest oczywiście wszystkiego co w winie najważniejsze – czyli indywidualności, charakteru i duszy. I pewnie dobrze się sprzedaje. Prawdziwy przyjaciel wina pisze o wszystkim co piękne, ale również o tym co złe. Mam nadzieję, że montepulciano d’Abruzzo, wreszcie butelkowane w posiadłościach w swoim regionie, stanie się słusznie jednym z najbardziej fascynujących win włoskich.
Uwaga! Nie wolno mylić montepulciano d’Abruzzo z vino nobile di Montepulciano!  W tym artykule mówimy o odmianie montepulciano, która – kiedy jest uprawiana właśnie w regionie Abruzzo – przyjmuje nazwę montepulciano d’Abruzzo. Tak samo nazywa się też wino z niej wytwarzane. W innym przypadku natomiast Montepulciano jest nazwą położonego na szczycie wzgórza, antycznego miasteczka w Toskanii, gdzie produkuje się wino z różnych odmian winorośli, przede wszystkim z sangiovese (prugnolo gentile), nazywane od wieków nobile (tzn. szlachetne). Opowiemy o tym w przyszłych artykułach.
Odmiana montepulciano jest uprawiana w Abruzzo, Marche i Puglii. W Abruzzo, górzystym regionie w centralnych Włoszech, znalazła ona idealne terroir. Obecność tej odmiany w dolinie Peligna została udokumentowana już w XVII wieku. W tym małym regionie położonym między wysokimi pasmami górskimi w Apeninach (np. Gran Sasso i Maiella) a Morzem Adriatyckim, na 35 tysięcy hektarów jest uprawiana winorośl, z czego połowę stanowi odmiana montepulciano. Na milion hektolitrów jakościowego wina wytwarzanego w tym regionie aż 800 tysięcy to montepulciano d’Abruzzo DOC, a 4 tysiące – montepulciano d’Abruzzo DOCG Colline Teramane. Produkcja montepulciano d’Abruzzo wzrosła znacznie z 300 tysięcy hektolitrów na początku lat 90. aż do około 800 tysięcy hektolitrów w ostatnich latach. Maksymalna wydajność winogron z hektara, zgodna z ustawą, jest jeszcze dość wysoka – 14 ton (11 dla DOCG Colline Teramane). Osobiście sądzę, że w przypadku jakościowego wina jest to zbyt dużo. Ale jeszcze 15 lat temu montepulciano d’Abruzzo było winem bezpretensjonalnym. Ustawę DOC z dnia 25.05.1968 modyfikowano wielokrotnie właśnie z powodu jej bezustannej nieskuteczności.
Dzisiaj natomiast wielu z prawie 5000 winiarzy praktykuje zdecydowanie mniejszą wydajność winogron na hektar, aby podnieść jakość win, np. dla win typu riserva schodzą do 9, a nawet 7 ton na hektar. Odmiana montepulciano jest wszechstronna, daje bowiem winu wyrazistą świeżość tak po leżakowaniu w stali nierdzewnej przez rok, jak i po długim, kilkuletnim wysubtelnieniu w drewnie.
Rzeczywiście wino to, dzięki swej zdolności starzenia, może osiągnąć złożoność aromatów i smaków czasami po wielu latach. Nowocześniejsze, wykwintniejsze, ambitne wersje riservy dojrzewają w tradycyjnych wielkich beczkach, w których rozwija się niepowtarzalny bukiet dobrze zharmonizowanych aromatu wiśni (łutówki) i nuty korzennej, jak i pieszczotliwie garbnikowy smak z finiszem lukrecji. Są to wina o wielkiej mocy, dobrze zbudowane, a jednocześnie z aksamitną kwasowością. Ostatnio niektórzy producenci zaczęli używać małych beczek z drewna francuskiego. Chyba sądzą, że w ten sposób mogą szybko osiągnąć sukces, wiedzą bowiem, że jeszcze niedawno wystarczyło na kontretykiecie umieścić egzotyczną nazwę barrique, aby przyciągnąć nierozważnego konsumenta.
Natomiast wiele win, które dojrzewały w barikach, bardziej niż wino przypomina marmoladę, nieprzejrzystą, zagęszczoną, nieprzebytą, o zbyt ciemnym kolorze. Nie zgadzam się z francuskim enologiem Emile Peynaudem, który broni tezy o pozytywnym wpływie mody na wina. Zgadzam się raczej z „wielkim starym” Jean-Bernardem Delmasem ze słynnego Château Haut-Brion, który powiedział: – Nie mam zaufania do tego nowego typu wina. Nie jest przezroczyste. Czy chce coś zataić? Ja myślę, że tak.
Kilku enologów używa winogron nadmiernie dojrzałych i stosuje zbyt długą macerację, aby dodać winu koloru i gęstości. Zamiast więc wina o barwie ognistej, błyszczącej, otrzymują wino o kolorze gładkim. Oni też przyspieszają utlenianie trunku w małych beczkach, zrobionych ze słodkiego drewna francuskiego czy amerykańskiego, które dodaje winu obcych, ale tak modnych dzisiaj aromatów tytoniu, wanilii, skóry. Natomiast nie wszystkie wina, i wśród nich jest montepulciano d’Abruzzo, znoszą takie manipulacje. To nie tylko moja opinia, to samo pisał w styczniu ubiegłego roku w magazynie dla koneserów „Decanter” angielski dziennikarz i znawca win, Jim Budd. Ponieważ niektóre wina barikowe wytwarzane z tej odmiany, np. Kurni z Oasi degli Angeli produkowane w sąsiednim regionie Marche, zyskiwały aprobatę młodych degustatorów, zaczął pojawiać się szereg niezdarnych naśladowców. Właśnie dlatego można znaleźć na rynku wiele win źle wytwarzanych, które choć dużo kosztują, nie są wiele warte. Z drugiej strony, sprzedawane w supermarketach tańsze wina fermentują jeszcze w butelkach, można też wyczuć w nich korek. Wszystko to wynika z mody na skupianie się na etapie wytwarzania win w kantynie, zamiast zadbać o uprawy w winnicy, co także podkreśla wspomniany wcześniej Jim Budd.
Metody uprawy odmiany montepulciano są przedmiotem dyskusji. Altana czy szpaler? Przynajmniej 85% winnic w regionie Abruzzo jest uprawianych „a pergola”, tzn. altana. Stare winnice były tradycyjnie uprawiane „ad alberello” – krzewy rosły nisko i swobodnie, altanę bowiem stosowano wyłącznie dla winogron przeznaczonych do jedzenia (np. regina, italia, cardinale). Dopiero od 50 lat altana używana jest także w przypadku winogron do produkcji wina, przede wszystkim białych, jak trebbiano, które potrzebuje mniej słońca.
Według agronoma Maurizia Gily’ego, za pomocą altany można też uprawiać odmiany przeznaczone na jakościowe wina czerwone, choć jest to bardzo trudne; powinno się wówczas usuwać dużo liści. Według Giuseppe Cavaliere, altana ma biedny wizerunek, ale może produkować jakościowe winogrona na wino czerwone, głównie w cieplejszych latach. W 2003 roku klimat był tak tropikalny, że altana była potrzebna, aby chronić jagody od oparzeń. Ponieważ klimat planety ociepla się coraz bardziej, wyglada na to, że w przyszłości altana będzie lepszą metodą uprawy. Valentini (jeden z większych i starszych producentów win w regionie Abruzzo) jest zwolennikiem altany. Inny wytwórca win w tym regionie, Dino Illuminati, jest z kolei przeciwnikiem tej metody. Prawdę mówiąc, lubię wspaniałe wina obu winiarzy i myślę, że potrzebny jest długi okres czasu, aby stwierdzić, który z nich ma rację. Ale tę kwestię pewnie rozstrzygną dopiero kolejne pokolenia.
Aby w pełni rozkoszować się winami montepulciano, dobrze jest wiedzieć, które z nich są najlepsze. Warto poszukać tradycyjnych wytwórni, wśród których są (moje ulubione): Valentini, Illuminati, Masciarelli, Zaccagnini, Cataldi Madonna, Chiusa Grande (bardzo znana za granicą) oraz mała kantyna Pasetti z Francavilly, której win niedawno kosztowałem. Uwaga! Proszę nie pomylić jej z Contesa di Rocco Pasetti z Pescary. Kantyna Pasetti wytwarza montepulciano d’Abruzzo z winogron rosnących na około 30 hektarach (część wydzierżawiona) w wioskach Cugnoli, Alanno, Pietranico, Pescosansonesco, w samym sercu regionu Abruzzo, u stóp gór Gran Sasso i Maiella. Winnice te są położone powyżej 400 m n.p.m. aż do 550 m n.p.m., na wzgórzach bogatych w minerały (daje to winom głębię i złożoność), z optymalnym drenażem. Tereny są zróżnicowane w składzie i budowie geologicznej, od gliniasto-wapiennych do kamienno-skalistych. Górski klimat, wiatry hulające wśród krzaków, świetne wystawienia na słońce i wahania temperatury między nocą a dniem stwarzają idealne warunki dla winogron.
Kantyna Pasetti produkuje trzy czerwone montepulciano d’Abruzzo oraz jedno różowe montepulciano d’Abruzzo Cerasuolo. Bazowe wino czerwone pochodzi z winnic w Cugnoli i Alanno, leżących na wysokości około 350 m n.p.m., o wydajności 12 ton winogron z hektara. Winobranie odbywa się tam mniej więcej w połowie października, maceracja trwa 10 - 12 dni nad skórkami, leżakowanie 10 - 12 miesięcy w sześciotonowych beczkach dębowych. Z winnicy Cocciarosce (po włosku testa rossa znaczy czerwona głowa), leżącej na wysokości 320 m n.p.m., pochodzi montepulciano d’Abruzzo Tenuta di Testarossa. Rosnąca tam winorośl liczy 40 lat, wydajność z hektara wynosi 9 ton, zbiór i selekcja kiści robione są ręcznie, maceracja trwa około 20 dni nad skórkami, a leżakowanie około 24 miesiący w dwutonowych beczkach dębowych.
Najbardziej ambitne wino z tej kantyny to Montepulciano d’Abruzzo Harimann. Pochodzi ono ze stromych winnic w Pescosansonesco, leżących na wysokości 550 m n.p.m. u stóp góry Gran Sasso. Strefa ta jest bardzo wietrzna, siedlisko skaliste, tak więc warunki uprawy są trudne. Gęstość nasadzenia to 5200 krzaków na hektar, wydajność z hektara wynosi 7 ton, winobranie dokonywane jest ręcznie w pierwszej dekadzie listopada, maceracja nad skórkami trwa aż do 25 dni. Wyjątkowy moszcz z wysokiej klasy winogron leżakował około 24 miesiący, niestety w barikach z francuskiego dębu, przez co nie zakochałem się w tym winie. Chyba należy ono do win wielkich (cena powyżej 30 euro w winotekach), ale dopiero po dodatkowym wieloletnim wysubtelnieniu w butelkach przechowywanych na leżąco w domowej piwniczce, aby przynajmniej pozbawić go zapachu drewna.
Zdecydowanie lepsze jest Montepulciano d’Abruzzo Testarossa (cena około 18 euro w winotekach): wyrazisty charakter, solidna struktura, pełne ciało (odważę się powiedzieć – do żucia), długi finisz. Ale poza tym jest miękkie, intensywne, głębokie, ciepłe, o kolorze rubinowym z odblaskami fioletowymi. Nos bardzo intrygujący z bukietem dojrzałych owoców, fiołków, lukrecji, aromatów mokrego lasu i czystej gleby. Poważne garbniki królują nad lekko wyczuwalnym drewnem beczki. Doskonale towarzyszy wołowinie i dojrzałym serom.
Jednak najbardziej smakowało mi (i nie wstydzę się o tym pisać) tanie montepulciano d’Abruzzo bazowe z rocznika 2003. Wino bardzo przyjemne, elegancko towarzyszy różnym potrawom domowej kuchnii. Wspaniale smakuje z wołowiną, jagnięciną, wieprzowiną, cielęciną, królikiem, kurczakiem, indykiem, ale nie tylko. Kolor czerwono-rubinowy z błyszczącymi odblaskami fioletowymi. Nos łagodny, orzeźwiający, smak soczysty, lekko wytrawny, bardzo świeży. Nuty wiśni, czereśni, jerzyny, śliwki harmonizują świetnie z wonią sandałowca, tytoniu, przypraw, mokrego lasu i czystej gleby. Wino bardzo zrównoważone i harmonijne, okrągłe z pewnością rozweseli biesiadę jak muzyka. Cena oczywiście pomiędzy 8 a 9 euro w winotekach.
I to jest prawdziwe montepulciano d’Abruzzo – ma wyrazisty zapach siedliska, który nigdy nie zmęczy pijącego! Mogę tak powiedzieć, pomimo szacunku, który naprawdę żywię do win najbardziej ambitnych i starannie opracowanych. Win, które niestety nie mogą mi dać nawet połowy radości, jaką otrzymałem od szczodrego wina w stroju ludowym.

© tekst: Mario Crosta

 








Więcej zdjęć z Abruzji znajdziesz tutaj.

Materiał pierwotnie ukazał się w Rynkach Alkoholowych

Komentarze

ŁZ - 2008-03-11 21:55:36
 
 
Bartek z Tarnowa - 2011-06-07 22:16:45