Piątek, 22 Listopada, 2019     ostatnia aktualizacja 14-11-2019
 
Paolo Bea. Historia z innej beczki
 
2016-05-12
 
Umbria ma swój urok, lubię ją i chętnie odwiedzam, uwielbiam jej kuchnię, ale z jej winami  mam trochę problemów. Zwłaszcza przy intensywnych podróżach po regionie – licznych degustacjach, wizytach u winiarzy... Czuję wtedy, że mogę żyć bez orivietto i że intensywność i ciężar sagrantino na dłuższą metę mnie zasmucają i niepotrzebnie rozsmarowują mi taninami kubki smakowe. Oczywiście tu przesadzam, generalizuję i z lekka se tu psioczę. Chcę jednak przesłać inną wiadomość – że na umbryjskiej winiarskiej mapie mam swój ulubiony punkt – jasny i przyciągający i że zawsze chciałem tam dojechać. I udało się. A było to tak.
 
Podczas jednej z typowych wizyt dziennikarskich w Montefalco, Wojtkowi Gogolińskiemu (senior editor „Czasu Wina”) udało się umówić na mniej oficjalną wizytę, poza obowiązującym nas programem. Kiedy podczas rutynowej degustacji Wojtek mnie o tym zaaranżowanym spotkaniu powiadomił konfidencjonalnym szeptem, natychmiast z jego propozycji skorzystałem. Bo osobą którą mieliśmy spotkać był Paolo Bea. Mój ulubiony winiarski Umbryjczyk – prawdziwy winiarski rzemieślnik, naturalista, zupełny outsajder. Nic dziwnego, że działa poza consorzio i oficjalnym „papierowym” obiegiem. Jego win miałem okazję wcześniej próbować, ale spotkać ich autora – jeszcze nie.
 Paolo jest z wykształcenia architektem, niebywałym estetą - dba o każdy detal, od projektu winiarni począwszy, na etykietach i materiałach promocyjnych skończywszy.


Dopracowane etykiety od Paolo Bea...

Wina powstają naturalnie - po spontanicznej fermentacji, bez kontroli temperatury. Długo dojrzewają, Paolo wie, że jego butelki potrzebują więcej czasu. Jedynie przed butelkowaniem zasiarkowywane są w niewielkim stopiu (ok. 30-40 mg/l). W niewielu miejsca Umbrii poczułem tak mocno jak u Paolo, że w zbutelkowanych winach jak na wosku odciśnięta jest pieczęć siedliska, miejsca, że mają osobny, indywidualny rys. Jak to zwykle bywa, ten typ pracy, sposob podejścia do uprawy winorośli i produkcji powodują, że na tle pozostałych producentów wypada jak kolorowy ptak - odmniennie i znacznie ciekawiej. Szafowałem więc „punktami” hojnie i z wielką przyjemnością. Wina co prawda nie są tanie, ale dopracowane w każdym calu i niosą wiele frajdy. Ten styl jest, w kontekście regionu, bardziej osobny - lżejszy, indywidualny, mniej przewidywalny. Uwadze wszystkim te wina polecam (jeśli ktoś jeszcze ich nie zna) – konsumentom, importerom, poszukiwaczom naturalnych smaków. Rozpiętość cenowa w winiarni od 15 do 50 €, za najlepsze smakowitosci. 


Winiarz, który ma wizję, misję(?) i robi znakomite wina - Paolo Bea (fot. M. Kapczyński) 
 
Paolo Bea możecie spotkać na festiwalach i prezentacjach win naturalnych, jak np. Vini Veri, której to imprezy jest Paolo prawdziwym spiritus movens. 
 
(5+) Santa Chiara 2011, Umbria IGT, 13%
Kolor heraciano-miodowy. Jest to wybornie skomponowana mieszanka chardonnay, soauvignon, garganegi, malvasii i grechetto. Aromat przepiękny, intnsnyswyny, orzechowy herbaciany, są nuty propolisu, suszonych kwiatów, rumianku. Wino delikatne, łagodne i wspaniale zbalansowane. Faktura gęsta, ale nie ciężka. Korzenne, eleganckie o pestkowym i orzechowym tle. Doskonałe wino. Z łagodnym, lekko miodowym, słomianym i rumiankowym finiszem. Długie. Eleganckie.
 
 
(5) Arboreus 2010, Umbria IGT, 13%
Wino zrobione z owoców pochodzących ze starych krzewów trebbiano spoletino (121 letnich, jeszcze sprzed filoksery). Złożone i intrygujące. Są suszone jabłka, gruszki, pestki. Wino ma bogata materię (24 dni kontaktu ze skórkami). Bardzo delikatne, lekko pieprzne. Wyważone. Długie. W tle suszone owoce. Wypada bardzo naturalnie, czysto i po prostu piękne.
 
(5-) Sanvalentino 2007, IGT Umbria, 13,5%
97% sangiovese z dodatkiem montepulciano i sagrantino. Są tu nuty korzenne, suszone mięso, kasztany, żołędzie. W ustach pieprzne, czyste, bardzo szczere, o fajnym delikatnym leśnym owocu i pieprznym tle. Trochę surowy finisz. Ale zachowuje lekkość i stylowy charakter. 
 

(5) Pipparello 2007, Montepulciano Rosso riserva, 14%
Sangiovese 60% + montepulciano i sangrantino. Mokry tytoń, ściólka, stajnia, pieprz, skóra. Jest też trochę mchu i paproci. Wyraziste, zrobione ze smakiem. Naturalne, proste, z lekko dzikimi, rustykalnymi aromatami w tle.
 
(4+) Rosso de Veo 2007, IGT Umbria, 13,5%
Sagrantino z młodszych winnic – 20- i 6 letnich. Tu nuty są bardziej surowe, ziemiste, tabakowe, są też wyraźne taniny, ale nie agresywne. Wino jest dymne, lekko paprykowe i w ogóle bardzo warzywne. Jeszcze twarde. Tak jakby trzeba mu było jeszcze więcej czasu, powietrza, oddechu. Struktura intensywna, pełna, z potencjałem na przyszłość. 
 
(5-) Pagiliaro 2007,  DOC Montefalco Sagrantino, 14,5% 
Sagrantino. Jeżyny, jagody, lukrecja, fiołki. Wino rozłożyste, finezyjne. Podniebienie urzekają kwiatowe, łagodne nuty. W ustach stateczne, „spokojne” - nie ma tu agesji i męczącej przyciężkawej struktury typowego sagrantino. Wino zdrowe, esencjonalne, równo ułożone i ładnie podbite kwasowością. 
 

 
(5) Passito 2008, DOCG Montefalco Sagrantino, 13%
Owoce przed winifikacją były przez 5 miesięcy podsuszane. Wino daje bogatą i złożoną paletę aromatów i smaków. Są jeżyny, likier wiśniowy, ziemia, farba olejna, lakier, skóra. A przy tym jest to wino lekkie i przejrzyste oraz niezbyt słodkie. Jest kwasowe, z miękkimi taninami, zbalansowane. Skoncentrowane ale nie męczące, długie, z łagodnym i aptecznym finiszem. Uniesie Was to wino wysoko - słodko, łagodnie i ze smakiem.
 
Mariusz Kapczyński
 
Punktacja:
(6) - wybitnie, prawdziwe arcydzieło
(5) - bardzo dobre, wino z dużą klasą
(4) - dobre, interesujące
(3) - przyzwoite
(2) - słabe
(1) - omijać z daleka, wino z wyraźnymi wadami
(- lub +) oznacza odjęcie/dodanie nieznacznych „półpunktów”
Zapisz