Czwartek, 20 Stycznia, 2022     ostatnia aktualizacja 18-01-2022
 
Rzeczy, które robisz na Maderze będąc martwym
 
2015-05-19

Madera. Piękna wyspa, niezwykłe wina, niebanalna historia. Nie sposób ulec temu urokowi.

Koper na fali
Przypuszcza się, że Madera znana była Fenicjanom już w starożytności. Na starych, włoskich mapach z 1351 roku Madera była już umieszczona, ale opisana jako niezamieszkana. Dopiero wyprawy Portugalczyków pozwoliły na dobre odkryć wyspę (1419 rok) i zasiedlić ją – w czym bardzo przysłużył się Henryk Nawigator. Pierwsi przybyli tam osadnicy pochodzili z Algarve. Od razu przystąpiono do prac. Wypalono gęste lasy i założono pierwsze osady. W 1497 roku na wyspie żyło 5 tysięcy mieszkańców. Wraz z ich przybyciem na Maderze pojawiły się sadzonki winorośli.


Mapa Madery z 1909 roku

Wymiana towarowa i kontakty handlowe budowały pozycję wyspy a przede wszystkim pozwoliły rozwinąć się największemu miastu, później jej stolicy – Funchal. Nazwa miasta pochodzi od kopru (fucho to po portugalsku koper), który w swoim czasie w dużych ilościach rósł na wyspie. To najważniejsze miasto założył odkrywca Madery - João Gonçalves Zarco. Wyspę oficjalnie włączono w Królestwo Portugalii a w 1508 Funchal otrzymało od króla Manuela I Szczęśliwego prawa miejskie. Był to czas wielkiej prosperity nie tylko dla wyspy, ale całej Portugalii. Handel winem rozwijał się na Maderze szybko, szybciej niż winiarstwo.
Madera bowiem jako oddalona głęboko w Atlantyk wyspa stałą się naturalnym portem i przystanią dla statków płynących do lub wracających z portów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej. Zawijające statki były znakomitym źródłem wymiany handlowej. A wino było jednym z głównych produktów zamiennych. W 1452 wyspę zaczęły w dużych ilościach pokrywać jedne z pierwszych na świecie regularnych plantacji trzciny cukrowej. W tym czasie zaczął się tu również przywóz afrykańskich niewolników. W 1640 na wyspie żyło już 30 tysięcy ludzi.

Słodki pieniądz
Bardzo intensywnego rozwoju jeśli chodzi o produkcję i sprzedaż wina wyspa doświadczyła pod koniec XVI wieku. Winne transakcje osiągały coraz wyższe obroty i w naturalny sposób motywowały wielu kupców do zakładania własnych upraw na Maderze. Jednak na początku nie było tak łatwo. Pośpiech, kiepskie szczepy nie dawały tutaj zbyt dobrych rezultatów. Wina zakupione na wyspie zanim dopłynęły do portu przeznaczenia psuły się. Był z nimi więc częsty kłopot jako towarem eksportowym. I byłoby winiarstwo maderiańskie pomału naturalną śmiercią umierało, gdyby nie trzcina cukrowa i mocny spirytus, który na wyspie z niej wyrabiano. Aby uchronić wino przed zepsuciem zaczęto wzmacniać je alkoholem. To oczywiście pomogło. W dodatku wino podróżujące pod pokładami statków, które często pływały w tropikalnych warunkach, bardzo zyskiwało na smaku. Co roztropniejsi szybko wyciągnęli wnioski: produkcja słodszych win, dodatek alkoholu, wysoka temperatura, utlenienie i dłuższy pobyt w beczkach - jeśli zachodziły w odpowiednich proporcjach - sprzyjały winu! W historii maderiańskich win zaczął się nowy, ważny rozdział.


Na Maderze ciągle można spróbować starych rocznikow wina (fot. M. Kapczyński)

Wzloty i upadki
Odpowiednio potraktowane wina znacznie bardziej przypadały do gustu konsumentom. Zaczęto więc stosować pierwsze „sztuczne” podgrzewanie wina i eksperymenty ze jego wzmacnianiem. Wraz z nowym wizerunkiem wina zaczęła wzrastać jego sprzedaż. Wino zyskiwało na popularności. W XVIII wieku, kiedy zaczęła się kolonizacja Ameryki, madera stanowiła bardzo ważny towar eksportowy. Podobnie dobry odbiór wina był w portugalskich koloniach w Afryce czy Brazylii. Koniec XVIII i początek XIX wieku to z kolei czas przebudzenia się drugiego, bardzo ważnego dla madery rynku – Anglii, która obok porto zaczęła również bardzo cenić sobie styl maderiańskich win. I znowu, podobnie jak w przypadku porto, Anglicy zaczęli poważnie udzielać się w handlu winem a dodatkowo wyczuwając znakomitą koniunkturę inwestowali w ziemię na wyspie i sami zajmowali się produkcją madery.
Wyspy mimo naturalnej izolacji nie ominęły jednak choroby winorośli. W 1852 roku zaatakowało oidium a 20 lat później – filoksera. Szkodnik poczynił ogromne szkody. Wyjście z impasu było bardzo kłopotliwe. Winnice zaczęto obsadzać amerykańskimi hybrydami (współcześnie oczywiście zabronionymi, lecz wykorzystywanymi jeszcze czasem przy produkcji stołowych win), a wiele winnic zamieniono po prostu na uprawy trzciny cukrowej. Nawet kiedy okazało się, że amerykańskie podkładki uodparniają winorośl na filokserę, na Maderze i tak woleli sadzić mniej szlachetne odmiany należące do vitis labrusca czy vitis ruparia.


Małe, tarasowe winnice Madery (fot. M. Kapczyński)

Boski Cristiano i sentencja enologa
Wiek XX to mniej lub bardziej udane dla madery lata. Początkowe duże rozproszenie producentów zaczęło ulegać gwałtownemu skurczeniu i o ile winogrodników uprawiających winorośl na małych parcelach są do dziś setki, o tyle poważnych producentów pozostało na wyspie zaledwie kilku.
Kwestie związane ze sposobami produkcji, zarejestrowanymi odmianami, itd. reguluje założony w 1980 roku Instituto do Vinho da Madeira (IVM). W 1986 roku Portugalia wstąpiła do Unii Europejskiej i zaczęły obowiązywać ją odpowiednie przepisy dotyczące produkcji wina czy oznaczeń na etykiecie. Aby madera na wspólnotowym rynku zachowywała należne jej miejsce IVM przekształcono w 2003 roku na Instituto do Vinho do Bordado e do Artesanato da Madeira (IVBAM) – instytucję, która kontroluje pod względem formalnym powstawanie wina na wyspie, tak aby zachowane zostawały przez producentów wszelkie reguły sztuki, a także ma pieczę nad promocją tego szacownego trunku.
Dziś Madera żyje głównie z turystyki, oprócz winiarstwa rozwijały się tu uprawy trzciny cukrowej, bananów i rybołówstwo, które w niewielkim stopniu nadal funkcjonują.
Z nieco innej strony sławę i wizerunek wyspy buduje Cristino Ronaldo, znakomity portugalski piłkarz, który urodził się na Maderze i który podobno lubi na wakacje zaglądnąć w rodzinne strony. Na Maderze są też polskie akcenty. Legenda mówi, że Władysław Warneńczyk przeżył bitwę pod Warną, uciekł na Maderę, by tam dożyć swych dni. Nie budzi natomiast wątpliwości fakt, że od grudnia 1930 roku do marca 1931 na wyspie wypoczywał Józef Piłsudski.
Wydaje się jednak, że to wina przyniosły największą sławę tej niezwykłej wyspie. Wina, które potrzebują naprawdę dużo czasu, by pokazać swój niezwykły urok. Są na swój sposób niezniszczalne, mijają pokolenia a one trwają i ciągle mamy możliwość degustować butelki z XIX wieku. Podczas rozmowy jeden z enologów tak ujął tę kwestię: „Nie jest łatwo na Maderze robić wino. Twoja chwała jako enologa może nadejść naprawdę późno. Niewykluczone, że moje najlepsze wina, swoją koronę smaku osiągną, kiedy ja będę już martwy”.

Mariusz Kapczyński

Tekst ukazał się wcześniej w "Magazynie Wino"