Niedziela, 18 Sierpnia, 2019     ostatnia aktualizacja 31-07-2019
 
Kuchnia i Chile
 
2008-01-02

Pod względem kulinarnym Chile oferuje dość szeroki zakres możliwości spróbowania rozmaitych dań. Nie jest drogo a bardzo smacznie.

Smak morza
Tradycyjnie zjada się tutaj trzy-cztery posiłki dziennie. Zazwyczaj są one dość proste, pożywne i przygotowywane w możliwie najprostszy sposób. Popołudniowy obiad stanowi kulinarną kulminację dnia, dzieje się to zwykle w godzinach 13.00-14.30. W większych miastach, jak stolica Chile – Santiago łatwo znaleźć dobre restauracje oferujące zarówno bardzo tradycyjną kuchnię jak i najnowsze, modne kulinarne eksperymenty spod znaku fusion Przykłady? Proszę bardzo – nam bardzo do gustu przypadła bezpretensjonalna, kipiąca energią restauracja „Liguria” (pisze o niej TPB), entuzjazm wzbudziła również nowoczesna i bardzo stylowa restauracja „Puerta Fuy”. Choć są to dwa kompletnie różne światy to żadne z nich nie zawiedzie rasowych smakoszy i wielbicieli dobrej atmosfery. Osobną sławą okryta jest, specjalizująca się w daniach z ryb restauracja „Miraola”. Jednak mnie w materii morskich stworzeń wystawiła na próbę prosta restauracyjka „Tip-Tap” w której polecono nam zjeść koralowce (erizos) w prostym sosie (jego ingrediencji w pełni nie rozgryzłem a zagajony kucharz lekceważąco wzruszył ramionami :). Konsystencja gładkich i smacznych w sumie stworzonek, przypominała rozgotowane maślaki i właściwie pozawalała jeść je przez rurkę, użyliśmy jednak tradycyjnych sztućców. Wnioski nasunęły się takie: danie to albo się kocha od pierwszego spojrzenia albo chce o nim natychmiast zapomnieć.

Oczywiście nie ma w Chile większych kłopotów na bardziej „międzynarodowy” sposób zaspokojenia głodu – w miastach dość łatwo znaleźć pizzerię, knajpki z kuchnią chińską czy wpaść gdzieś do parillas na lomo a lo pobre - duży stek na którego wierzchu zwykło się umieszczać sadzone jajka albo spożyć w przydrożnej knajpce pożywne pastel de choclo - warzywa zapiekane w kukurydzy z kurczakiem i wołowiną. A quiche – to przypominające trochę tortillę, krojone ziemniaki zapiekane w jajku, z serem, szynką lub grzybami. Jako przegryzkę w małych naczynkach podaje się często pebre – bardzo drobno posiekane pomidory, cebula, czosnek, wymieszane z kolendrą  i pokropione winegretem, znakomite jako dodatek do dobrego tutejszego pieczywa. Oczywiście osobne pole do kulinarnych szaleństw i eksperymentów stanowią wszelkiej maści większe i mniejsze place targowe.
Wybierających się do Chile z pewnością ucieszy fakt, że dobre restauracje i modne knajpy są dostępne na kieszeń nawet średnio zamożnego turysty.
Typowe dania chilijskie to empanada, polenta, zupy z soczewicy, dania na bazie fasoli (porotos), ryż z wołowiną, kurczak w rosole z dynią i ziemniakami (cazuela), kurczak z ryżem (pollo con arroz) i wszelkiej maści mięsa, jednak tym, z czego Chile słynie są ryby i rozmaite owoce morza. Małże, ostrygi, ośmiornice, kraby, tłuste węgorze morskie (znakomita chupe de congrio gęsta zupa gulaszowa na bazie tej ryby), kruche łososie, przegrzebki (locos), sola i cała masa innych ryb i morskich stworzeń odławianych wzdłuż ciągnącego się na kilka tysięcy metrów wybrzeża, są w stanie zaspokoić nawet najbardziej wybrednych koneserów morskich delicji. Nawet proste, gęste zupy (sopa de mariscos, cazuela de mariscos) są w stanie rozkochać w sobie niejedno podniebienie. Nic dziwnego, że z owoców morza Chile słynie na cały świat.
Wśród deserów dominują ciasta, lody i wspaniałe, soczyste owoce, np. melony czy awokado, których produkcja koncentruje się na żyznych glebach w centralnej części kraju.
Jedynym słabszym punktem końca posiłku może okazać się kawa. Choć coraz częściej w dobrych restauracjach serwuje się dobrą, mocną – serwowaną z dobrych ekspresów to nierzadko otrzymamy w filiżance po prostu kawę rozpuszczalną.
Wina pija się w Chile oczywiście sporo i z jego kupnem nie ma zbyt wielu kłopotów, dobre butelki w restauracjach kosztują śmiesznie mało (za kwotę 30-50 zł byliśmy w stanie zamówić do obiadu naprawdę solidne wino). Chilijczycy chętnie pijają również piwo (jedno z bardziej popularnych jest „Escudo”) i ulubiony drink - pisco.
Statystyki wskazują, że konsumpcja wina w Chile spadła, jeszcze kilkanaście lat temu wynosiła ona około 80 litrów na głowę, dziś wynosi 13 litrów per capita. Nie ma jednak wielkich powodów do niepokojów. Choć wina generalnie pije się mniej to jednak ilość przeszła tu w jakość, konsumenci decydują się po prostu na wina lepsze, co zasadniczo odzwierciadla tendencje jakie panują obecnie w wielu miejscach na świecie.

© tekst i zdjęcia: Mariusz Kapczyński

pierwotnie tekst ukazał się w Magazynie WINO