Środa, 27 Maja, 2020     ostatnia aktualizacja 26-05-2020
 
Świat według sophii
 
2012-06-19

Bułgaria. Długie i piękne tradycje winiarskie, znakomite warunki do uprawy winorośli i możliwość produkowania intrygujących win – również z lokalnych odmian. Kraj, który eksportuje ponad połowę swoich win, w Polsce od lat kojarzony jest z winami tanimi, stołowymi. Jak wygląda lub gdzie skryty jest prawdziwy obraz jego możliwości? Czy jest to czarny koń europejskiego winiarstwa czy też piękna eno-kraina zaprzepaszczonych szans?



Gra w "zośkę"
W Polsce wina bułgarskie mają od dawna bardzo dobre statystyki. Najmocniej rozpoznawalną marką pozostaje "Sophia". Są z nią jednak kłopoty. Marka powstała w latach 70. ub. wieku w Vinimpeksie, bułgarskiej, państwowej centrali eksportu win. Za komunistycznych lat marka „budowała się” u nas sama. Wina te były niedrogie i nie miały wielkiej konkurencji - na półkach stały wtedy taniutkie wina rumuńskie, kiepskie węgierskie egri bikavery czy blade rieslingi z niemieckich spółdzielni winiarskich. Sophię pijali więc Polacy chętnie. Była wtedy dość łatwo dostępna, a już z początkiem lat 90. na półkach już jej naprawdę nie brakowało (w tym czasie Bułgaria spłacała Polsce długi, m.in. dużymi partiami wina).
W Bułgarii, po przemianach, marka z firmy państwowej powędrowała do sprywatyzowanej czyli Izby Producentów Wina, do której należy wielu wytwórców z różnych regionów. Każdy jej członek mógł tej nazwy używać. Problemem podstawowym było zdefiniowanie marki – „Sophia” znaczyło wszystko i nic, z naciskiem na to drugie, bo żaden system kontroli nie obowiązywał. W Polsce sygnał „Sophia” odczytywano zaś jednoznacznie jako „wino tanie, bułgarskie”. „Sygnał” ten wysyłany był konsekwentnie i często, spotykał się z bardzo dobrym odzewem. Kąsek był więc łakomy.


Do naszego kraju wino o tej nazwie sprowadzało kilkunastu importerów, prym w tym wiodła firma Dimyat Polska. W 1997 roku firma ta wykupiła prawo do marki od Vinimpex Poland - upadającej firmy (będącej oddziałem bułgarskiego Vinimpexu), która na początku lat 90. miała wyłączne prawo do marki Sophia. Upadający Vinimpex przekazał co prawda prawo do marki macierzystej firmie, ale ruch ten podważył Dimyat. Powołując się na prawo upadłościowe i ustawy o znakach towarowych wykazywał, że przekazanie to nie miało podstaw prawnych. Dimyat zastrzegł znak towarowy. Sprawa była skomplikowana a okoliczności szczególne, bo Dimyat kupił prawo do znaku od syndyka a nie w systemie wolnorynkowym. Zarejestrowanie marki i walka o prawa do własności poważnie ograniczyło możliwości jej dystrybucji - pozostali importerzy zarzucali więc firmie Dimyat działanie na szkodę uczciwej konkurencji. Sprzeciw wyraziła również bułgarska Izba Producentów Win i Winorośli. Sprawa trafiła do Urzędu Patentowego i utknęła w nim do dziś. W tym czasie zaczęły pojawiać się bułgarskie wina o zmienionej lub inaczej konstruowanej nazwie „Sophia”. Czas płynął, zmieniały się firmy, wina… Zamieszanie z pewnością niekorzystnie wpłynęło i wpływa na wizerunek i możliwości marki. Wydaje się, że prawdziwym jej dysponentem powinna być izba zrzeszająca producentów bułgarskich, która mogłaby wiele tu uporządkować.

Wielka piątka
Zostawmy "Sophię" na polu walki. Przyglądnijmy się na razie jak wygląda winiarska geografia Bułgarii. Wyróżnia się tam zasadniczo pięć dużych regionów winiarskich. Właściwie jedynym obszarem bez produkcji wina pozostają obszary wokół Sofii.
Na północy znajdziemy Równinę Dunajską, ciągnie się ona wzdłuż Dunaju i granicy z Rumunią, (gdzie za Russe przechodzi w usytuowany na wschodzie Region Morza Czarnego) a w stronę południa dochodzi do stóp gór Bałkan (Stara Płanina). Winiarnie pozyskują winogrona głównie z równin naddunajskich. Sam Dunaj (w północnym obszarze regionu) dostarcza wody i korzystnie łagodzi wpływ letnich temperatur.


źródło: http://www.wineeducation.com

Tu znajdziemy kilka znanych winiarni, jak Rousse należąca do Rosjan, 500-hektarowa, założona w 2005 czy Suhindol – jedna z lepiej rozpoznawalnych, z powodzeniem sprzedająca na zagraniczne rynki. Stork Nest Estates (dawniej państwowe Svishtov) – 428 ha, dziś w pełni samowystarczalna, w rękach australijskiego właściciela. Znajdująca się na północnym zachodzie 250-hektarowa Magura Winery w swoim czasie słynęła z win musujących, dziś próbują przodować również w winach czerwonych. Z białych win znane są Vinex Preslav oraz Khan Krum - obie należą do Strandzha Wine Cellar z Rosenova.
Na Równinie Dunajskiej znajduje się około 30% bułgarskich winnic. Podobna ilość we wspomnianym regionie Morza Czarnego, gdzie powstają głównie masowo produkowane wina.
Południową część kraju zajmuje olbrzymi obszar Niziny Trackiej (dzielonej na część wschodnią i zachodnią) ciągnie się on – od gór Pirin do Morza Czarnego. Klimat panuje tu bardziej kontynentalny. Jego wschodni pas nazywany jest często Doliną Róż (lub Regionem Subałkańskim), panuje tu nieco chłodniejszy klimat, co dobrze wpływa na poziom, zarówno win białych jak i czerwonych. Wschodnie partie niziny, z Doliną Sungurlare tradycyjnie słyną, m. in. z uprawy lokalnej odmiany red misket – przeznaczanej głównie na lekkie i półwytrawne wina.
Niektóre winiarnie, jakie znajdziemy na tych obszarach, to Vinis Sliven znajdujące się u południowo-wschodnich stóp Bałkanów (to dawna, założona w 1920 roku spółdzielnia winiarska `Shevka`). Jest to jeden z większych producentów wina i destylatów. Blueridge – należący do grupy Domaine Boyar. Nowoczesnym przedsięwzięciem jest Belvedere Group – należy do niej Domaine Menada (Stara Zagora), Sakar, Oriachovitza. Jest też 225-hektarowa Katarzyna Estate, która od pewnego czasu próbuje swoich sił na polskim rynku. We wsi Ognianovo niedaleko Plovdiv znajduje się winiarnia Bessa Valley.


Winnice w Dolinie Trackiej

Z krzepkich, lokalnych mavrudów słynie winiarnia Vinzavod Assenovgrad. Jedną z oznak zagranicznych inwestycji jest ciekawa, mała winiarnia niedaleko Płowdiw - Domaine Rabiega. Należy ona do szwedzkiej firmy Vin & Spirit AB, tutejszy enolog - Lars Torstenson również jest Szwedem. Na ciepłym, południowym zachodzie przy granicy z Grecją leży Damianitza, trzecia co do wielkości winiarnia Bułgarii. Jako jedna z pierwszych wypuściła topowe, oparte na merlocie wino „ikonę” – Redark.
Region Damianitza (Dolina Strumy) to już obszary Regionu Południowo-Zachodniego. Tu klimat zbliżony jest bardziej do regionów śródziemnomorskich. W dolinie uprawiana jest odmiana melnik i to stąd pochodzą jej najlepsze wersje. Powstają z niej zazwyczaj lekkie wina, o mocniejsze wydania zadbać mają tu uprawy cabernet sauvignon, merlot czy pamid.

Nadrabianie zaległości
Podczas, gdy na świecie da się zauważyć powrót do win nieco lżejszych, do tego, co niepowtarzalne i lokalne - Bułgaria zdaje się konsekwentnie podążać "ścieżką merlota". Odniosłem wrażenie, że najbardziej tam doceniane i szanowane wina, to owocowe bomby, mięsiste, potężnie zbudowane, z wysoką zawartością alkoholu i wyraźnym beczkowym make-upem. Potwierdzały to także moje doświadczenia w komisji sędziującej podczas międzynarodowego konkursu winiarskiego Vinaria 2012. Lokalni jurorzy taki styl win bardzo sobie chwalili. Zresztą, z licznych dyskusji wynikało, że w Bułgarii takie wina się obecnie ceni i bardzo chętnie pija. Nie brak więc bombastycznych cabernetów, merlotów czy chardonnay.
A przecież jest tu na czym budować wizerunek. Ciekawa i charakterna odmiana, jaką jest mavrud (o nim słów więcej za chwilę) nie ma należytej pozycji. Może ona właśnie mogłaby się stać okrętem flagowym, popisowym winem i swoistą marką, która pod względem promocyjnym mogła by za sobą ponieść inne bułgarskie wina? 


Dymitar Panov. Jeden z najbardziej cenionych i doświadczonych enologów bułgarskich nie pokłada nadziei w lokalnych odmianach

Kiedy rozmawiałem o tym z doświadczonym i cenionym specjalistą, enologiem z Domaine Boyar - Dimitarem Panovem, nie wierzył w lokalne odmiany, nadzieje pokładał właśnie w stylu międzynarodowym, tu widział wyrównanie szans z innymi krajami. Zupełnie inne zdanie miał przedstawiciel młodego pokolenia enologów - Stanimir Stoyanov, doradzający obecnie w kilku tureckich winiarniach i będący przewodniczącym Związku Bułgarskich Enologów. Stoyanow mocno wierzy w lokalne odmiany. Stowarzyszenie, któremu przewodniczy organizuje ciekawy konkurs – Vinobalkanika. To konkurs przygotowywany pod kątem win bałkańskich i pochodzących z obszaru Morza Czarnego, produkowanych tylko z lokalnych odmian winorośli. Stanimir twierdzi, że impreza co roku pozwala pogłębić wiedzę na temat tych odmian i win jakie z nich powstają,  rozpoznać ich styl i potencjał, który należy w przyszłości wykorzystać. Co do tego młody enolog nie ma żadnych wątpliwości.

Tracka duma
Mavrud to czerwona, stara odmiana bułgarska, z której powstają zarówno wina jednoodmianowe jak i z powodzeniem używana jest ona w blendach. Jest wartościowa, zasługuje na uwagę. Mavrud rośnie też w Albanii i Grecji. Przyjmuje się jednak, że jego ojczyzną jest Tracja. Kiść mavruda jest duża, ale ma małe jagody, dojrzewa późno (w typowych dla niej okolicach – Płowdiw, z początkiem października). Nie jest zbyt plenna, daje stosunkowo niskie plony. Powstałe z niej wina mają głęboki, nasycony kolor, są soczyste, taniczne, korzenne, pikantne, o dobrej strukturze, mają dobry potencjał dojrzewania. Dojrzałe, uczciwie wykonane wina cechuje dobry balans, pikanteria kwasowość i „własny” lokalny charakter. Czego trzeba więcej? To styl, który powinien mieć odbiorców na zagranicznych rynkach. Potrzebuje tylko właściwej promocji.


Bardzo dobre wydanie mavruda z winiarni Miroglio

W lokalnym duchu
Powierzchnia winnic w Bułgarii wynosi obecnie około 100 tys., hektarów, można rzec, że dokładnie wymieszało się w nich lokalne z międzynarodowym. Ostatnie lata pokazują, że coraz wyraźniej obiera się jednak drogę „miedzynarodową” - dimyat zostaje wyparty przez chardonnay a cabernet sauvignon i syrah skutecznie wypierają gamzę i pamid.
Te popularne odmiany opisywane są często, poświęćmy więc kilka słów tym lokalnym.
Gamza – uprawiana jest głównie w chłodniejszych, północnych obszarach Bułgarii. Jest tym samym co węgierska kadarka. Wiesza się trochę na tej odmianie psy, bo jej wizerunek został niemal kompletnie zniszczony produkcją popłuczyn, które nazywano winem. Jednak w dobrym roczniku i w rękach dobrego producenta jest w stanie dać wina delikatne, złożone i pikantne. W Bułgarii przeznaczana jest ona na wina stołowe, czasem (z lepszym skutkiem) rose lub lekkie wina czerwone. Podstawowy problem z tą odmianą to wyraźna nadprodukcja i brak właściwego prowadzenia czego gamza zdecydowanie wymaga. Biały misket to należący do licznej rodziny muskatów - muscat krymski. Ma skórkę o różowawym zabarwieniu. Uprawiany jest też na Ukrainie i w innych wschodnich krajach - powstają z jego proste, aromatyczne wina. Dimiat to też biała, aromatyczna odmiana rosnąca w różnych regionach Bułgarii i używana do produkcji win słodkich, lekkich i prostych, konsumowanych na bieżąco. Jej historyczne pochodzenie nie jest jednoznaczne, ampelografowie wskazują Bułgarię, ale również Serbię. Badania DNA wskazują, że jest to krzyżówka między gouais blanc (weißer heunisch) a inną, nieznaną odmianą.


Winiarnia Dragomir. Dojrzewająca w beczkach odmiana rubin

Pamid -  uważany jest za jedną z najstarszych czerwonych odmian bułgarskich. Daje wina o średniej ciężkości, niezbyt cieliste. Niezbyt ekstraktywny, o dość niskiej kwasowości, w otoczeniu merlotowych mięśniaków wypada słabo i – mimo sporej popularności w przeszłości - ma obecnie dość słabe notowania. Wina są lekkie, wiotkie, do szybkiego wypicia. Melnik (siroka melniska) – rośnie głównie na południowym-zachodzie kraju, na obszarach przy granicy z Grecją, wokół miasta o tej samej nazwie oraz innych, jak np. Sandanski czy Harsovo. To czerwona odmiana, późno dojrzewająca. Wina potrafią być intensywne, dobrze zbudowane, nadające się do beczek i w ogóle do dłuższego leżakowania.
Bułgarzy chętnie sięgają po nowe krzyżówki – własne jak i sprawdzone gdzie indziej.
Rubin to nieco szalona krzyżówka między nebbiolo a syrah (poza Bułgarią spotykana w Słowenii czy Rumunii). Jak dla mnie - charakter win jest niezbyt przekonujący, zbyt rozdęty i rubaszny, choć trafiają bardziej interesujące wersje, np. z cenionej winiarni Santa Sarah czy Damianitza.
Obiecujący zdaniem niektórych winiarzy jest ruen (cabernet sauvignon x melnik) uprawiany na południowym zachodzie. Znajdziemy też caladoc (grenache noir x malbec) – smolisty, wiśniowy, dymny i soczysty oraz, np. francuski marselan (cabernet sauvignon x grenache). Powstałe z niego wino z linii Next twenty 2011 z Domaine Boyar, którego próbowałem, było bardzo owocowe, soczyste, pełne nut wiśni, korzeni i jagód.
Sporo się więc w winnicach dzieje. Co w tym wrzącym ampelograficznym kotle wyparuje a co pozostanie - zupełnie nie wiem. Nie wiedzą tego chyba też sami Bułgarzy. Póki co – ciągle dorzucają ingrediencji.

Tekst i zdjęcia: Mariusz Kapczyński

O bułgarskich winach i winiarniach możesz też przeczytać
tutaj

Tekst ukazał się wcześniej w Rynkach Alkoholowych