Czwartek, 23 Maja, 2019     ostatnia aktualizacja 23-05-2019
 
winny bieńczyk
2019-04-20
"Po raz pierwszy do Hiszpanii poleciałem, gdy byłem małym (dosyć) chłopcem, w 1974 roku. Skończyły się mistrzostwa świata w Niemczech (Federalnych), z dumą obnosiłem się z naklejką "Poland" na bluzie. Przy wyjściu z plaży czatował lokalny, młody, sympatyczny z wyglądu żebrak..." - felieton Marka Bieńczyka.
 
2019-03-19
"Winiarze często opowiadają o błędach, jakie popełniają degustatorzy, opisując bukiety czy nosy win. Mówiąc najkrócej, błędy polegają najczęściej na uznawaniu wady za zaletę." - Marek Bieńczyk pochyla się nad trudnym zagadnieniem olfaktorycznej oceny win.
 
2019-02-04
Nie wiem, które pytanie jest trafniejsze: dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak źle? Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Mówię o bordeaux, znowu o bordeaux, bo znowu zdarzyło się to samo: idę na jedną przyjacielską degustację, na drugą i wiem, że nie mogę przynieść ani medoka, ani nawet pomerola. „Bo my bordeaux nie pijemy” - czy świat obraził sie na Bordeaux? Odpowiedzi szuka Marek Bieńczyk.
 
Archiwum
Stary Telegraf >
"Czasami jedna butelka idzie z nami czy za nami przez kawał życia. Trochę jak kuzyn z Ameryki pojawia się raz na kilka lat, po czym znika i zapominamy o niej do chwili, gdy ponownie zapuka do drzwi. Mówię „jedna butelka”, ale tym razem chodzi o dwie. Dwie butelki Starego Telegrafa z roku 1998...". Legendarne wino z Châteauneuf-du-Pape - zachwyty a może rozczarowania? - czyli Marek Bieńczyk znowu nadaje! 
 
Spowiedź promocyjna >
"Wierzyłem wówczas w każde wypowiedziane i napisane słowo. To, co mówił sprzedawca albo klient w sklepie, wydawało się prawdą wszystkich prawd. Kupowałem przewodnik za przewodnikiem, a każdy był jak Biblia. Z przewodnikiem Hachette`a ganiałem do francuskich supermarketów w Warszawie i sprawdzałem wino po winie: jest czy nie ma" - Marek Bieńczyk spowiada się ze swoich początkowych fascynacji winem.
 
Doktorek >

Przez chwilę gapili się na siebie jak w miasteczku Twin Peaks. Albo jakimś bardziej westernowym, gdzie jest jedna tylko ulica, dla rewolwerowców. Pierwszy wystrzelił Pierre. „Co słychać u wytwórcy najdroższych win?”. Doktorek milczał, lecz patrzył jeszcze bardziej dokładnie. Wydawało mi się, że sala z dwustu stolikami degustacyjnym zamarła, że ręce nalewające wokół wino zastygły w powietrzu, że woda w kubełkach na powrót się zmroziła... - oto nowy tekst Marka Bieńczyka, który to felieton wejdzie w skład nowych, zebranych "Kronik wina".

 
W Gryzonii po swoje >
"Graubünden jako apelacja obejmuje wina z różnych rozproszonych miejsc, miałem sposobność przyjrzeć się winom położonym wokół - bardzo malowniczych, przypominających burgundzkie village. Jest tu niemało win, które sprawiają przyjemność. Jeśli tylko nie stłamsi się pinota nieudanym zastosowaniem drzewa, nowej beczki przede wszystkim. Co zdarza się tutaj jeszcze dość często." Przeczytajcie winiarskie impresje Marka Bieńczyka, który wybrał się do... Gryzonii.
 
Master NN >
Z wielką przyjemnością witamy na łamach Vinisfery Marka Bieńczyka! Oto jego ingauracyjny felieton. O czym? O abstynentach. Tych zadeklarowanych mniej i bardziej.