Kiedy lądujemy w Kiszyniowie już z okien kołującego samolotu widzimy winnicę ulokowaną niedaleko pasa startowego oraz skąpe, żółte połacie upraw kukurydzy. Trudno tu będzie uwolnić się od wina i mamałygi, z czego zdajemy sobie sprawę później - przedzierając się przez ogromne obszary winnych i kukurydzianych pól i podziwiając jednocześnie łagodnie zarysowane pejzaże i spokojne, kolorowe wsie. Mołdawia. Ten kraj trzeba koniecznie Czytelnikom Vinisfery przybliżyć.
Wielki mały kraj
Ulokowana w południowo-wschodniej części Europy, Mołdawia wciśnięta jest między Rumunię a

Ukrainę. Choć to niewielki kraj (prawie dziesięć razy mniejszy od Polski), ciągle pozostaje jednak swoistą potęgą winiarską, plasując się nieco poza pierwszą dziesiątką największych producentów wina na świecie. Nie ma się jednak czemu dziwić – Mołdawia ma świetny potencjał klimatyczny i geograficzny – jest możliwość, by produkować tu dużo i jest szansa, by produkować dobrze (niestety, rzadko korzysta się z obu możliwości). Klimat jest kontynentalny, sprzyjający, powoduje, że winorośli rośnie tu znakomicie, świetnie dojrzewają też inne owoce i warzywa, są one tutaj naprawdę fantastycznej jakości.
Kraj ten bardzo mocno oparł swoją gospodarkę o przemysł winiarski. Słowo „przemysł” jest tu jak najbardziej na miejscu, bowiem dominują przedsięwzięcia wielkopowierzchniowe. Mało kto produkuje poniżej miliona butelek rocznie. Takiemu mega-rozwojowi sprzyjał rosyjski, bardzo chłonny rynek. Wina mołdawskie w Rosji od dawien dawna znano i ceniono. Choć rozmaity bieg wydarzeń spowodował, że sytuacja nieco się zmieniła, to i tak Rosja pozostaje dziś głównym odbiorcą, wyraźnie zaznaczającym swoje wpływy.
Garść historii
Historia winiarska Mołdawii nie jest w Polsce zbyt dobrze znana, przytoczmy więc trochę faktów. Historyczne znaleziska (na północy kraju, w miejscowości Naslavcia) potwierdzają, że winorośl rosła tu wiele milionów lat temu – wskazują na to znalezione ślady liści dzikiej winorośli Vitis teutonica. Są i inne ślady, np. resztki pestek datowane na około 2800 rok p.n.e. Istnieje wiele pozostałości amfor i naczyń do wina, można je obejrzeć w np. muzeum historycznym w Kiszyniowie. Wskazują one, że winorośl na mołdawskich ziemiach uprawiać zaczęto około 4-5 tysięcy lat temu. Wiadomo, że rejony te zamieszkiwali Grecy (ok. III w.p.n.e) i Rzymianie (ok. II w.n.e.). Kolonie greckie założone u ujścia Dniepru i Dniestru odwiedzał Herodot, jego opisy w „Dziejach” mówią, że picie wina było w tych miejscach powszechne.
Jako państwo Mołdawia została utworzona w XIV wieku, rozwijała prężny handel z Rosją, Ukrainą i Polską – w tym czasie winogrodnictwo znacząco się rozwinęło osiągając apogeum w XV wieku, pod rządami Stefana III Wielkiego.

Turecka okupacja Besarabii i zależność od Turcji, w którą popadła Mołdawia (pozostając do początków XIX wieku lennem Imperium Osmańskiego) znacząco wpłynęła na upadek winiarstwa i handlu z nim związanego. Dopiero aneksja wschodniej części Besarabii przeprowadzona przez Rosję w 1812 roku była początkiem powrotu tych ziem do dawnej winiarskiej świetności (historyczne dane mówią, że w 1837 roku powierzchnia wszystkich winnic wynosiła wtedy w Mołdawii 14.5 tysiąca hektarów). Mołdawia połączona w połowie XIX wieku z Wołoszczyzną utworzyły w 1866 roku unitarne państwo – Księstwo Rumunii. Wschodnie tereny dzisiejszej Mołdawii ciągle pozostawały pod wpływami rosyjskimi – utworzono tu gubernię besarabską cały czas wykorzystując potencjał tych ziem do produkcji wina.
W 1891 roku Mołdawia – idąc za zachętami cara – zaczyna w znacznych ilościach importować i uprawiać francuskie odmiany winorośli (cabernet sauvignon, merlot, chardonnay i inne). Winnice te są jednak wielokrotnie pustoszone przez filokserę, mączniaka i inne choroby. Dopiero szczepienie sadzonek (wprowadzone w 1906 roku) zaczęło zapobiegać tym zniszczeniom. Wprowadzone nowe odmiany na dobre zakorzeniły się na mołdawskiej ziemi.
Działania (po)wojenne
Od 1914 wieku prowincja Bessarabii (pomiędzy rzekami Prut i Dniestr) stała się najważniejszym dostawcą wina dla Rosji, która jak wiemy w 1940 roku zaanektowała Mołdawię jako kolejna republikę radziecką. Działania II wojny światowej spustoszyły w tym czasie wiele winnic. Po wojnie winiarstwo reaktywowano jednak z dużą intensywnością – rekonstrukcja trwała szybko, skoncentrowano się wtedy ponownie na międzynarodowych odmianach. Uprawy powiększały się, wina produkowano na bardzo dużą skalę - rynek rosyjski miał ogromne zapotrzebowania – dość wspomnieć, że w 1984 roku areał winnic wynosił w Mołdawii 258 tysięcy hektarów.
Kolejną ważną cezurą tej winiarskiej historii jest wprowadzenie przez Michaiła Gorbaczowa kampanii antyalkoholowej, z uporem wartym lepszej sprawy niszczono winnice, zamykano wytwórnie - przemysł winiarski we wszystkich republikach radzieckich mocno podupadł. Po

osiągnięciu przez Mołdawię niepodległości (w roku 1991), nastąpiła prywatyzacja ziem, która również ograniczyła działalność winiarską. Powierzchnia upraw znowu zmalała - do 145 tysięcy w 2005 roku (w proporcjach – 110 ha upraw winogron w gospodarstwach państwowych produkujących na dużą skalę jako towar spożywczy i na wino i około 38 ha w rękach prywatnych). Ciągle jednak z powodzeniem sprzedawano większą część produkcji do Rosji. Ten handel był niemal bezstresowy – rynek rosyjski był chłonny, mało wymagający, tworzył doskonałe, niemal cieplarniane warunki, sprzedaż organizowano hurtowo i na ogromną skalę. Niewykluczone, że ten właśnie fakt spowodował lekką gnuśność i marketingowe uśpienie wytwórców wina. Dlatego cios nadszedł niespodziewanie. W 2006 roku Rosja wprowadziła embargo na wina i inne produkty Mołdawii (wygasło po dwóch latach). Posunięcie to zmroziło rynek i wywołało popłoch. Podjęte szybko próby sprzedaży wina na zachodnich rynkach nieco otrzeźwiły producentów i pokazały, że trzeba mocno podreperować styl, zanim się spróbuje te rynki podbić. Powstały w tym czasie olbrzymie rezerwy wina, z którym nie bardzo wiadomo było co począć.
Czas zmian
Mołdawia, choć na uboczu najsilniejszych nurtów winiarskich, w naszej części Europy ciągle pozostaje gigantem produkcji, który coraz uważniejszym okiem spogląda na inne rynki. Nie unika się przy tym jakże potrzebnych zmian stylu, restrukturyzacji produkcji, itp. Z wielkim zainteresowaniem mołdawscy winiarze patrzą na rynek czeski, polski czy chiński. Pojawiły się poważne inwestycje rosyjskie i amerykańskie, zaowocowały one w samym tylko 2004 roku 20. przedsięwzięciami join venture. 6 poważnych winiarni mołdawskich należy do zagranicznych inwestorów.

Obszar winnic w 2008 roku wynosił niemal 159. tysięcy hektarów. Jeszcze w 2005 roku na 153. działających, w zdecydowanej większości prywatnych, winiarskich przedsięwzięć 70. koncentrowało się na uprawie i sprzedaży gron, 17. tylko na wytwarzaniu butelkowaniu i przechowywaniu wina, a 66 prowadziło obydwie te działalności. W Mołdawii ważne są również przydomowe winniczki – na własne potrzeby produkuje się tu bardzo dużo, wina te często utrzymane są w bardzo lokalnym stylu.
Choć łatwy zbyt i regularna współpraca z Rosją nieco opóźniła rozwój i otwartość na nowe trendy winiarskie, to widać, że zmiany jednak w Moldawii nadchodzą. Używa się coraz więcej nowoczesnych maszyn i sprzętu winiarskiego, dużo się inwestuje, zatrudnia zachodnich enologów. Działa kilka kooperatyw, niektóre winiarnie łączą się też w gildy lub stowarzyszenia, (np. Moldova Wine Guild). Największym odbiorcą ciągle pozostaje Rosja a także kraje byłych republik: Ukraina, Białoruś, Kazachstan. W europejskich krajach: na wiodącym miejscu jest Polska , Rumunia, Czechy, Niemcy, Litwa i Anglia. Poza Europą najwięcej sprzedaje się do USA, Chin i Izraela.
Boh trojcu lubit?
W Mołdawii wypija się około 28 litrów wina per capita rocznie. Jego produkcja skoncentrowana jest w rękach około 40. ważnych producentów. Wytwarza się tu sporo win musujących, metodą klasyczną. Na rynku nie brak tradycyjnych dla tego kraju win półsłodkich i słodkich - tutaj na pewno wspomnieć trzeba czerwone, wzmacniane (do około 16%) wina słodkie – na czele z Kagor (Cahor). Do powstawania tych win walnie przyczynia się odmiana cabernet sauvignon.

Jak wspomniałem, w Mołdawii dużo i chętnie pije się wina z przydomowych winniczek. Choć rzadko są to wina dobre, to - jak twierdzą zamieszkali w Mołdawii Polacy (i nie tylko oni) – bardzo łatwo można się przyzwyczaić do tego na poły amatorskiego stylu.
Generalnie jednak sporo komercyjnych win utrzymanych jest w Mołdawii na normalnym poziomie, nie zaskakując jednak zbyt przesadnym wyrafinowaniem i ekspresją. Jednakowoż potencjał jest tu ogromny. Możliwości, jakie się tutaj kryją można zobaczyć próbując wyselekcjonowanych win od dobrych producentów, albo sięgając po kieliszek wina od winiarza butikowego. W tej chwili mówi się, że jest ich trzech – małych, ale liczących się, wyznaczających na swój sposób nowe kierunki. Wina od nich są dobrej klasy, nadające się do każdego dobrego specjalistycznego sklepu, śmiało mogłyby stanowić interesującą ozdobę i uzupełnienie niejednej koneserskiej piwniczki. Są to wina na swój sposób stylowe i esencjonalne. Produkowane w małych, ekskluzywnych kilkutysięcznych partiach. W tym wypadku skala produkcji natychmiast pokazuje różnice.
Jednym z „wielkiej małej trójki” jest Constantin Stratan. Jest enologiem odpowiedzialnym za wina powstające w winiarni Dionisos Mereni. Niedawno zaczął robić wina pod własną etykietą. Z wielkim powodzeniem – w winach zwyczajnie widać obycie i kulturę winiarską autora. Podczas

degustacji spodobało się nam na przykład jego wino Equinox, które już zdążyło dorobić się swojej historii i renomy. Jest już na tyle uznane, że bez problemu sprzedaje się do dobrych lokalnych restauracji i hoteli. Cena za butelkę wynosi 135-150 MDL (ok. 8.25-9.25 euro). Constantin ciągle szuka, eksperymentuje z lokalnymi odmianami i stara się je winifkować w możliwie najlepszy sposób, nie uciekając od lokalnych akcentów - robi np. wina z odmiany Rara Negra. Kto wie - w przyszłości mogą stać się one jednymi z najbardziej popisowych mołdawskich win.
Wśród tych niespokojnych winiarskich duchów wspomnieć trzeba również wykształconego we Francji enologa - Gheorghe Arpentina, a trzecim z „wielkiej małej trojki” jest Alexandru Luchianov (40 hektarów upraw w obszarze Purcari). Ich wina już wywołują dobry odzew i twórczy niepokój. Mam nadzieję, że tacy winiarze zostaną szybko zauważeni i docenieni. Wierzę też, że przyszłe zmiany w mołdawskim winiarstwie, przynajmniej częściowo, zależeć będą również od nich.
Tekst i zdjęcia:
Mariusz Kapczyński
Zdjęcia z Mołdawii znajdziesz tutaj i tutaj.