Sobota, 29 Listopada, 2014     ostatnia aktualizacja 28-11-2014
 
Oto, co chcieliście wiedzieć o imporcie wina, ale baliście się (i słusznie!) zapytać (cz. II)
 
2009-04-07

Kontynuujemy tematykę związaną z wymogami i przepisami dotyczącymi importu wina do Polski. Dziś - import wina z krajów pochodzących spoza Unii Europejskiej. Problematykę tę omawia - Grzegorz Owca.

Władza pośredników
Czy nie zastanowiło Was kiedyś, dlaczego na wielu kontretykietach win pochodzących z nowego świata, trafiających do naszych sklepów widnieją nazwy firm importerskich mających siedziby znacznie bliżej? Najczęściej za naszą zachodnia granicą? Wyjaśnienie jest proste. Wiele polskich firm sprzedających „wina z całego świata” tak naprawdę sprowadza swoje trunki od różnych pośredników z innych krajów europejskich. Starają się omijać w ten sposób między innymi wszystkie problemy związane z bezpośrednim importem wina z dalekiej Australii, Ameryki Płd. czy na przykład RPA.
Ale czy na pewno bezpośredni import z krajów poza wspólnotowych jest taki trudny?
Ocenę pozostawiam Wam, sam przedstawię tylko naszą polsko–unijną rzeczywistość.

Uregulowania prawne
Na wstępie musimy sobie uświadomić, że pomimo tego, że Polska nie jest znaczącym producentem wina (szczęście, że w ogóle mamy szanse już je produkować i sprzedawać), import podobnie jak w całej Unii europejskiej podlega specyficznym uregulowaniom. Polska granica celna - jak czasami można odnieść wrażenie -  ma nie tylko zapewniać dochód budżetowi państwa, ale też, niestety, stawiać zapory przedsiębiorcom chętnym do importu. Ale wróćmy do meritum.
Wino, jak wszystkie produkty sprowadzane zza granicy podlega w naszym kraju przepisom regulującym obrót towarowy pomiędzy krajami UE i pozawspólnotowymi.
Obrót ten w przypadku wina regulują przepis zarówno, wspólnotowe (Wspólnotowy kodeks celny, Taryfa celna, oraz przepisy wynikające z Rozporządzeń Rady (WE) w sprawie wspólnej organizacji rynku wina) jak i krajowe - Prawo celne, rozporządzenia wykonawcze do niego, Ustawa o podatku akcyzowym oraz Ustawa o podatku od towarów i usług.
W związku ze specyfiką towaru jakim jest wino, w Polsce podlega ona również kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Postępowanie tych służb reguluje Ustawa o bezpieczeństwie żywienia i żywności (Dz. U. 171 poz. 1225 z 2006 roku) wraz z przepisami wykonawczymi, oraz Ustawa o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych (Dz. U. 5 poz. 44 z 2001 roku).
Na pocieszenie mogę dodać, że bliźniacze służby we wszystkich krajach Unii kontrolują import i eksport wina w podobny sposób.
Przejdźmy teraz do prozy życia, czyli postępowania potencjalnego importera wina posiadającego już koncesję na sprzedaż w kraju, ale rozpoczynającego dopiero swoją przygodę z międzynarodowym handlem.
 
Procedury rejestracyjne
Podobnie jak przy zakupie wina z innego kraju UE, każdy kto chce sprowadzać do Polski wino podlega pewnym procedurom rejestracyjnym. Pewnie nie wszyscy mi uwierzą, gdy napiszę, że przy imporcie wina czynności rejestracyjne są prostsze niż przy zakupie tegoż w Europie.  
Jak już pisałem w poprzednio, każdy, kto chce importować wino do Polski, a jest to czynności podlegającej opodatkowaniem akcyzą musi dokonać rejestracji w zakresie podatku akcyzowego. Wzory dokumentów związanych z rejestracją w zakresie podatku akcyzowego określa Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 24.02.2009 (Dz. U. 32 poz. 226).
Wypisuje się „proste” zgłoszenie AKC-R, dołącza odpowiednie dokumenty, wnosi stosowną opłatę (170 zł) i już można myśleć dalej o imporcie.
Niestety pozostaje jeszcze taki drobiazg jak oznaczenia akcyzowe. Anachronizm funkcjonujący w przypadku wina aż w dwu państwach starego kontynentu – Polsce i… Federacji Rosyjskiej.
Ale cóż, nie mamy innego wyjścia i w związku z tym musimy postępować zgodnie z Ustawą o podatku akcyzowym i świeżutkimi (24 lutego podpisane, 27 lutego ogłoszone, od 1 marca obowiązujące) Rozporządzeniami Ministra Finansów.
Po pierwsze musimy w odpowiednim referacie Urzędu celnego zarejestrować ewidencje znaków akcyzy (zgodnie z Dz. U. 32 poz. 250). Będziemy tam skrzętnie zapisywać wszystkie kupowane przez nas banderole i cały obrót tymi najcenniejszymi, jak się wydaje, oznaczeniami win w Polsce.    
Nie możemy również zapomnieć, o wysłaniu do Ministerstwa Finansów raz do roku zapotrzebowania na banderole.
Jak już wynegocjowaliśmy u naszego kontrahenta np. w RPA, najlepsze z możliwych cen na jego wina, to zgłaszamy się do Urzędu celnego z wnioskiem o „wydanie lub sprzedaż "znaków akcyzy”. Warto zerknąć znów do Dziennika Ustaw 32 poz. 250 żeby nie przeoczyć tych kilku koniecznych załączników.
Wniosek przyjęty, mamy nadzieję, że pozytywnie rozpatrzony. Możemy teraz opłacić wartość banderol (0,02 zł lub 0,08 zł w zależności od pojemności opakowań) i koszty ich wytworzenia (14,10 zł lub 17,65 zł za 1000 szt.) i odbieramy upragnione znaki akcyzy (niestety nadal tylko w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie) i już pędzimy, żeby wysłać do dalekiego kraju…
. Tu trzeba pamiętać o tym, że wysyłamy banderole do innego kraju, poza granice Unii europejskiej. Pamiętajmy żeby wysyłając je, dokonać odprawy celnej wywozowej. Dokument (aktualnie najczęściej plik elektroniczny) potwierdzający wywóz za granicę będziemy musieli przedstawić w Urzędzie celnym gdy już upragnione wino dojedzie do nas.
Banderole wysłane, winiarz gdzieś w prześlicznym regionie Paarl nakleja je na butelki Pinotage czy Chenin Blanc, a my zastanawiamy się co by się stało gdyby kontener (czy też choćby jedna paleta) z winem wypłynął do nas bez „magicznych” banderol? I tu znów musze Was zaskoczyć. Ustawodawca (Minister Finansów) przewidział taką możliwość. Banderole można nakleić przed dopuszczeniem wina do obrotu, ale już w Polsce, Trzeba wiedzieć, że można to zrobić jednak tylko w wolnym obszarze celnym, składzie wolnocłowym lub składzie celnym. I to nawet bez obecności urzędnika szczególnego nadzoru podatkowego.  

Dokumenty, dokumenty...
Przy naszych kontaktach z winiarzem nie możemy skupić się tylko na wyborze wina i negocjacji najlepszych dla nas warunków transakcji, musimy pamiętać o przekazaniu mu jakie dokumenty będzie musiał konieczne dla nas przygotować i wysłać wraz z przesyłką.
A są to:
1. Faktura handlowa określająca: sprzedającego, kupującego, rodzaj i ilość towaru z podaniem wartości jednostkowej i ogólnej, waluty transakcji, warunków dostawy (zgodne z INCOTERMS 2000),
2. List załadowczy (packing list) określającego ilość i rodzaj opakowań w przesyłce, wagę netto i brutto całości przesyłki,
3. List przewozowy (różny w zależności od rodzaju transportu – AWB, B/L, CMR). Jest potrzebny do udokumentowania transportu bezpośredniego przy stosowaniu preferencji celnych. Wystawiany przy przekazaniu przesyłki do transportu przez nadawcę lub spedytora,
4. Świadectwo pochodzenia (różne w zależności od umów dwustronnych – EUR1, Form A). Wystawiany przy odprawie celnej w kraju nadania lub po wysyłce towaru (tzw. procedura retrospektywna). Świadectwo jest konieczne tylko w przypadku korzystania z tzw. preferencyjnych stawek celnych – tylko dla wina pochodzącego z niektórych państw. I na przykład warto go mieć do odprawy wspominanego wina z Paarl, gdyż zamiast zapłacić cło w wysokości 15,6 EUR za hektolitr sprowadzanego wina zapłacimy wg tzw. stawki preferencyjnej „0%”. Warto przypilnować.
A teraz dochodzimy chyba do najważniejszego.
5. Dokument VI 1 – świadectwo i raport analityczny w jednym stosowany w przywozie wina z krajów trzecich – sporządzony zgodnie z Art. 43 Rozporządzenia Komisji (WE) nr 555/2008    (Dz.U. WE nr L 170/1 z 30.06.2008),
Dokument ten podobnie jak świadectwo pochodzenia musi zostać dostarczony do Polski w oryginale. Bez tych dokumentów (każdy rodzaj wina w przesyłce ma wystawiany odrębny VI 1) nie ma co się nawet trudzić i próbować zgłaszać do odprawy przywiezione wino. No chyba, że w dostawie jest mniej niż 100 litrów, ale z RPA czy Australii nie bardzo się opłaca sprowadzać do handlu tak małe przesyłki.
Warto zwrócić jeszcze uwagę na jeden dokument. Nie dotyczy on wprost naszego towaru, ale najczęściej stosowanych w transporcie „opakowań”  - palet. Poprośmy naszego eksportera po pierwsze o wysyłkę kartonów z winem na paletach, które przeszły proces fumigacji (chemiczno-termiczne usuniecie szkodników drewna) i o przesłanie do nas świadectwa dokonania tego zabiegu. Świadectwo takie jest wymagane przy wprowadzaniu dowolnego towaru na paletach (lub na/w innym opakowaniu drewnianym) na obszar celny Unii Europejskiej. O ile w portach „starej” Unii rzadko ktoś nawet zapyta o nie, o tyle w polskich portach morskich - jeżeli nie przedstawimy świadectwa i palety nie będą w odpowiedni sposób oznakowane -  czeka nas kosztowny (kilkaset złoty plus koszty przestoju towaru) kilkudniowy zabieg fumigacji.
Myślę, że jeżeli chodzi o przygotowanie powyższych dokumentów, to możemy być zazwyczaj dobrej myśli. W krajach winiarskich producenci doskonale zdają sobie sprawę jakie dokumenty wymagają wszystkie kraje unijne i najczęściej nie są zdziwieni naszymi wymaganiami. A w sprawach wszelkich dokumentów wysyłkowych (VI1, list przewozowy, świadectwo pochodzenia) obsługują ich profesjonalni przedstawiciele.

Odprawa celna wina
Ok. Zakupione przez nas wino mamy już w Polsce. Ale nie do końca możemy nim dysponować. Wino tak jak wszystkie towary sprowadzane z krajów trzecich zanim znajdzie się w naszym magazynie musi zostać „objęte procedurą dopuszczenia do obrotu” czyli po prostu odprawione celne. Zalecam wszystkim potencjalnym importerom dokonywanie tej czynności w Urzędzie celnym jak najbliższym siedziby. Łatwiej jest wtedy nadzorować całość czynności związanych z odprawą, a wcześniej z uzyskaniem wszelkich dokumentów koniecznych do niej.  
A oprócz dokumentów opisanych powyżej (przesłanych przez dostawcę) do odprawy wina przedstawić musimy jeszcze:
1. Zaświadczenie o zakupie znaków akcyzy z podaniem numerów poszczególnych banderol (módlmy się, żeby winiarz nie przykleił na butelkach banderol od innego odbiorcy  z Polski),
2. Dokumentu potwierdzającego oprawę celną wywozową banderol,
3. „Świadectwo spełnienia wymagań zdrowotnych przez środek spożywczy” – wystawiany przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego,
4. „Protokół kontroli jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych przywożonych z zagranicy” – sporządzany przez Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

I tak powinniśmy być zadowoleni. Od sierpnia zeszłego roku zgodnie z Rozporządzeniem Komisji (WE) nie obowiązuje konieczność uzyskiwania pozwoleń AGRIM na sprowadzane wina. A za takie trzeba było płacić specjalne kaucje i starać się o nie w Agencji Rynku Rolnego.

Ale wróćmy do odprawy celnej. Najpierw musimy uzyskać świadectwo sanitarne i protokół kontroli WIJHARS. Procedura uzyskania świadectwa sanitarnego polega na:

1. Wystąpieniu z wnioskiem o wystawienie świadectwa do właściwego Inspektoratu –  wniosek według wzoru,
2. Przedstawienia właściwych dokumentów – dokumenty handlowe, przewozowe oraz dotyczące produktu VI 1, (ewentualnie VI 2), inne certyfikaty analityczne),  
3. Przeprowadzenie kontroli przywiezionego produktu – polega najczęściej na sprawdzeniu wyglądu i opisów na butelkach. Inspektorat ma prawo pobrać próbki produktu w celu przeprowadzenia analizy.
Uff.  Zapytacie „czy to już?”. Jeżeli chodzi świadectwo sanitarne to właściwie tak, ale….
Zawsze jest to jakieś „ale”. Jeśli według inspektora kontrolującego występuje jakakolwiek przyczyna, która może wskazywać na to że produkt nie spełnia wymagań, może nie wydać świadectwa i spowodować zatrzymanie wina.
Bardzo podobnie wygląda kontrola jakościowa i jeżeli obsługuje nas profesjonalna agencja celna, lub sami odprawiamy już enty kontener z winami to obie kontrole przebiegają najczęściej w tym samym czasie.
Jak już wspomniałem za kontrole jakościową w Polsce odpowiada IJHARS i to jego wojewódzkie oddziały odpowiadają za kontrole i przechowywanie świadectw analitycznych VI 1. Oprócz opisu ogólnego wina, ilości wskazanej w danej partii inspektor kontroluje dokładnie nazwę rządowych instytucji wystawiających VI 1 i laboratoriów przeprowadzających analizę wpisanych w dokumencie. Instytucje i laboratoria są publikowane w Rozporządzeniach Rady (WE) i aktualizowane nawet kilkakrotnie w ciągu jednego roku. Jakiekolwiek odstępstwa mogą spowodować zatrzymanie wina i cofnięcie go za granicę. Aktualnie i tak jest dobrze, do zeszłego roku w przepisach określona była nawet gramatura papieru na jakim świadectwa VI 1 było wystawione. Inspektor sprawdzi również oznakowanie sprowadzonego przez nas wina. Warto zwrócić uwagę, żeby na etykiecie lub na kontretykiecie znajdowały się informacje zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 10.07.2007 (Dz. U. 137 poz. 966 z 2007 roku).
Inspektor sprawdzający oczywiście może również pobierać próbki w celu przeprowadzenia analizy. Jeżeli produkt zostanie oceniony negatywnie, pomimo wcześniejszego dopuszczenia go do obrotu, WIJHARS może wstrzymać sprzedaż całej dostawy wina i spowodować zniszczenie lub cofnięcie za granice.
Za wystawienie świadectwa sanitarnego trzeba niestety zapłacić, ale za kontrolę jakościową i ewentualne badanie przeprowadzane przez laboratorium WIJHARS już nie. Chyba, że nasz produkt, co nie zakładamy, nie spełni norm i jego skład będzie odbiegał od deklarowanego w świadectwie VI 1 wystawionym przez kraj eksportu.
Mamy już wszystkie dokumenty konieczne do dokonania odprawy celnej. Teraz trzeba tylko przedstawić towar w odpowiednim Urzędzie celnym, wypisać specjalne zgłoszenie celne (również w formie elektronicznej) i zgłaszamy towar do odprawy celnej. Jeżeli urząd celny po weryfikacji dokumentów i oględzinach towaru stwierdzi, że można wino dopuścić do obrotu, to pozostanie nam tylko zapłacić tzw. należności celne (cło, akcyza i VAT) i możemy najfajniejsze nowoświatowe trunki postawić już na własnej półce sklepowej.

Na koniec
W podsumowaniu muszę Wam powiedzieć, że jeżeli w procesie importu będziecie korzystać z pomocy profesjonalnego przedstawiciela, choćby tylko podczas obsługi związanej z odprawą celną i uzyskiwaniem wszelkich dokumentów koniecznych do niej to nie powinniście mieć większych problemów ze sprowadzaniem ciekawych butelek do naszego kraju. Jeszcze tylko pozostanie Wam je sprzedać, a to już zupełnie inna historia.

Tekst: Grzegorz Owca

Zobacz pierwszą część tekstu.

Zobacz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania - tutaj.

Najnowsze (dane na styczeń 2011 r.) zmiany dotyczące importu wina - tutaj

Grzegorz Owca jest specjalistą w międzynarodowym obrocie handlowym. Od niemal 20 lat zajmuje się sprawami celnymi, współpracuje z krakowskim Urzędem Celnym. Prowadzi własną agencję celną specjalizującą się między innymi w obsłudze produktów akcyzowych. Miłośnik i pasjonat wina.

Napisz do Autora: owca@segre.pl

(Fot. z archiwum G.O.)



Komentarze

paleteo - 2011-06-16 17:51:27
 
Na_nie - 2012-06-09 22:32:09
 
chateaubaron@onet.pl - 2012-08-05 21:04:41
 
Zenke - 2012-08-20 10:26:20
 
Pauli - 2013-06-17 15:16:33