Poniedziałek, 21 Maja, 2018     ostatnia aktualizacja 17-05-2018
 
Zmierzch i upadek cesarstwa męskiego
 
2009-03-01

W czasach kiedy mężczyźni - i w dużej mierze wina – niewieścieją, do głosu coraz wyraźniej dochodzą kobiety. Potrafią wiele i we wspaniałym stylu zaprezentować na zdominowanej przez samców winiarskiej arenie.

Dwa punkty

Spójrzmy na dwa zupełnie krańcowe punkty w historii płci pięknej w świecie wina. Na linii między tymi dwoma punktami dało by się może napisać długą i pokręconą historię o losach kobiety w świecie wina a może raczej o jej w tym świecie nieobecności. Historię, w którą wpisać trzeba by było uprzedzenia kulturowe i obyczajowe, stereotypy i zwyczajną niechęć.
Pierwszy punkt: w starożytnym Rzymie dostęp kobiet do wina był mocno ograniczony. Katon Starszy „Cenzor” (234 p.n.e.-149 p.n.e.)  – zabraniał picia wina mężczyznom poniżej 30 lat a kobietom stanowczo zabraniał pić go w ogóle, mało tego - jeśli mężczyzna miał ujrzeć żonę pijącą wino, wedle zaleceń Katona, powinien ją od razu zabić…
Punkt drugi: dziś, jeśli rzucić okiem na listę, na której znajdują się posiadacze jednego z najbardziej prestiżowych tytułów w winiarskim świecie - Master of Wine, to na rozsianych po całym świecie 277. wyróżnionych, przypada – jeśli dobrze policzyłem – 35. kobiet. Nie wiem czy może to być jakikolwiek probierz, z którego można wysuwać poważniejsze wnioski, ale pokazuje on troszkę z pewnością z jednej strony proporcję w jakiej zorganizowany jest pod względem płci świat wina a z drugiej - wskazuje na bezsporny fakt, że od jakiegoś czasu kobiety coraz wyraźniej w winiarskim świecie zaznaczają swoją obecność, sięgając po najważniejsze tytuły i stanowiska. Przykładów jest na to sporo - wiele kobiet wspaniale o winie pisze, robi go, potrafi znakomicie zorganizować jego reklamę i zadbać o marketing. Niektóre czasopisma i strony i internetowe uwzględniając tę obecność, poświęcają osobne miejsce na dział „kobiety i wino” (zob. np.www.winexplorer.com.).
Czyżby czas winiarskich, męskich, szowinistycznych łajdaków zdawał się bezpowrotnie mijać?

Po piórze
Kobiety piszą o winie i to z prawdziwym smakiem. Najsłynniejszą jest chyba Jancis Robinson (na zdjęciu powyżej). Zapalona winopisarka, pierwsza, która zdobyła tytuł MW nie pochodząc z branży handlowej. Kobieta-instytucja - autorka ważnych książek, setek artykułów i programów telewizyjnych o winie, której to uważnym czytelnikom winiarskich lektur nie trzeba specjalnie przedstawiać. Czym Jancis zdystansowała facetów? Prostotą stylu, ciętym językiem, nieszablonowością. Lubi być kontrowersyjna, trochę zaczepna. Lekkie pióro pozwoliło jej łatwo wzbić się ponad prasowe kolumny zaczerniane pracowicie przez męską brać z całego świata. Kiedy się ją czyta od razu zjednuje oryginalnością i niezależnym punktem widzenia.
U naszych południowych sąsiadów zaś jednym z bardziej opiniotwórczych krytyków winiarskich jest Helena Baker – wydała przewodnik po winach czeskich, który ma kolejne wznowienia i cieszy się opinią rzetelnej, obiektywnej i klarownej publikacji. Jest też i literatura, która spogląda na wino z typowo żeńskiego punktu widzenia. W Stanach ukazała się książka Leslie Sbrocco - "Wino dla kobiet" (Wine for Women: A Guide to Buying, Pairing and Sharing Wine, okładka obok). Pierwsza książka o winie napisana przez kobietę z myślą o kobietach. Książka sięga po proste przykłady i jasny styl w rodzaju: „Zakłopotana wyborem między chardonnay a szampanem? Pomyśl - to tak jak z sukienkami: wybór między małą czarną a suknią z cekinami. Pinot Gris? Pomyśl o nim jak o dżinsach, które na co dzień które leżą w twojej szafie”. Zdaniem wydawcy takie niezobowiązujące porównania, bezpośredni język i luźne podejście do tematu spowodowały, że niedoświadczonym czytelniczkom łatwo zrozumieć różnice między winami i zachęca je to do poznawania win i czerpania z nich przyjemności.
Pozycją bardziej serio opisującą kobiety w świecie wina, jest  wydana w 2006 roku książka "Women of Wine: The Rise of Women in the Global Wine Industry" napisana przez Ann B. Matasar. Tytuł właściwie tłumaczy wszystko. Autorka analizuje dynamikę zmian w świecie wina, w którym coraz bardziej znaczącą rolę zaczynają odgrywać kobiety. W książce znaleźć można liczne przykłady (z przeszłości i czasów obecnych) pań, których wiedza i osobowość wpływa na obraz wina. Są to wszak właścicielki winiarskich posiadłości, profesorki zaangażowane w naukowo-laboratoryjne badania nad winem i winoroślą, winopisarki, krytyczki i uzdolnione enolożki...

Fewinistki?
Niesamowity team tworzą panie z winiarni Donatelli Cinelli Colombini – posiadłości której znajdują się sercu Toskanii - w Montalcino i Trequanda. Winemaker(k)ami są tu tylko kobiety, co jak na Włochy jest rzeczą niemal rewolucyjną. Zresztą większością rzeczy zawiadują tu panie.  Ich działalność winiarska nie ogranicza się jednakowoż tylko do produkcji. Donatella jest współzałożycielką Stowarzyszenia Kobiet Wina. Zrzesza ono 600. kobiet – większość z nich zajmuje się produkcją wina, jest też wiele dziennikarek piszących o winie. Kiedy spotkałem Donatellę Cinelli Colombini na prezentacji win toskańskich w Warszawie postanowiłem wypytać ją o tę organizację.
"Celem stowarzyszenia jest promować kobiety w dziedzinie wina i wino w świecie kobiet – odpowiedziała – zwłaszcza, że statystyki wskazują na fakt, że coraz więcej kobiet na świecie pija jakościowe wino. Kobiety wypijają go co prawda  mniej niż mężczyźni, ale za to wybierają wina lepsze, bardziej wyrafinowane. Długo jednak było inaczej – utarł się taki schemat, że kobiety  preferują wina lżejsze, głównie białe, wina, które - generalnie rzecz ujmując – są  łatwiejsze. A to nieprawda. Teraz to się wyraźnie zmienia, panie mają lepszą orientację w winach popartą w dodatku lepiej rozwiniętymi od mężczyzn zdolnościami organoleptycznymi. Podobne organizacje jak nasza istnieją w Stanach Zjednoczonych, czy Francji – są to organizacje w pełni niezależne, które regularnie organizują spotkania i konferencje."
Oprócz organizowania kursów i degustacji działalność Stowarzyszenia Kobiet Wina ma inne, również bardzo pożyteczne i praktyczne oblicza – zorganizowano na przykład specjalne szkolenie dla tłumaczek, które miało na celu zapoznać je i wprowadzić w świat określeń degustatorskich i fachowej terminologii winiarskiej. Poza tym organizowane są festiwale gastronomiczne, imprezy kulturalne, kursy i wszystko, co ożywia enoturystykę, przy winiarni zaś prowadzona jest szkółka kucharska.
W 1993 Donatella Cinelli Colombini roku zorganizowała specjalną kampanię - spotykała się z małymi i dużymi producentami, dzwoniła do nich i proponowała, akcję „otwarte drzwi winiarni”, która miała zachęcić do odwiedzania winiarni przez turystów. Część producentów nie wierzyła w powodzenie i sceptycznie odnosiła się do pomysłu. Rok później udało się w 7 regionach przygotować akcję pod takim właśnie szyldem – zadziałało. Ożywił się ruch turystyczny, powiększyła sprzedaż – opowiada Donatella. Teraz mamy kontakty z turystycznymi organizacjami i w tej chwili nawet niewielkie firmy chętnie otwierają drzwi i mają dobra możliwość zwiększenia swoich pierwszych pieniędzy – od małej winiarenki do regionów – tak rozprzestrzeniała się akcja. W samym Montalcino samych odwiedzających przez rok przewija się około miliona turystów – trudno było nie wykorzystać tego potencjału.
Zapytałem czy Brunello z jej posiadłości nie jest zbyt szorstkie jak na wino, które wyszło spod damskiej ręki. "Kobiety lubią nieco  szorstkich mężczyzn, tak jak lubią czuć siłę i moc młodych win. Poza tym Brunello jest jak prawdziwa miłość, potrzebuje czasu, żeby pokazać swe prawdziwe, szczere i dojrzałe oblicze" - odpowiedziała Donatella.

Podwójna Wiktoria
W wielu winiarskich krajach na świecie kobiety pobierają profesjonalne enologiczne wykształcenie, zakładają i prowadzą winnice, produkują wino, odnoszą sukcesy. Niby nic w tym dziwnego, ale wiele z nich doskonale pamięta czasy, kiedy nie było to takie proste a na drodze stawały uprzedzenia i zabobony.
Przed kilkoma laty było nie do pomyślenia, żeby kobieta pracowała w winiarni. W niektórych regionach uważano, że kobieta w trakcie menstruacji nie może wejść do bodegi, w przeciwnym razie wino się zepsuje. Teraz kobiety mogą studiować enologię bez żadnych przeszkód, właściwie nie istnieją już podobne przesądy. Dostęp do pracy w bodedze jest taki sam dla kobiet jak i dla mężczyzn. Inna sprawa, że trzeba  mieć pomysł i inicjatywę żeby otworzyć bodegę tak jak my to zrobiłyśmy – twierdzi Victoria Pariente (na zdjęciu obok), która wraz z Victorią Benavides założyły winnice i produkują wino w Hiszpanii. Firma nazywa się Dos Victorias (Dwie Wikorie). Obie panie imponują wzorcowym wręcz, specjalistycznym wykształceniem. Jedna z nich jest inżynierem rolnictwa, enologiem (Uniwersytet w Burdeos) i specjalistą od analizy sensorycznej (Uniwersytet w Grenoble), druga chemikiem, specjalistą od uprawy winorośli i enologiem (Politechnika w Madrycie). Obie mają 10 letnie doświadczenie na różnych stanowiskach. Ich winnice znajdują się w Toro, gdzie produkują  wina czerwone i w Rueda, gdzie produkują oparte na Verdejo wina białe. Panie nie dzielą winiarskiego świata pod względem płci.
Tak naprawdę nie chodzi o podział na męski i żeński świat. Różnice biorą się może stąd, że kobiety są zazwyczaj - nie tylko jeśli chodzi o sprawy związane z winem -  bardziej skrupulatne. Zwracamy po prostu uwagę na drobiazgi i to właśnie ma swój oddźwięk w końcowym rezultacie, zarówno jeżeli chodzi o produkcje wina jak i inne dziedziny. Kobiet jest mniej w świecie wina, dlatego że większość bodeg hiszpańskich to firmy z wieloletnią tradycją rodzinną i przeważnie prowadzone były przez mężczyzn. Mimo to, coraz częściej spotyka się kobiety pracujące w bodegach lub nawet stojące na ich czele. Sektor, w którym kobiety niedawno na poważnie zaistniały to enologia i bezpośredni kontakt przy produkcji - uważa Victoria Benavides.

Rozważne i romantyczne
Obie Victorie nie chcą unifikacji win, zależy im na podkreślaniu odrębności, właściwej poszczególnym winiarniom stylistyki. Mocno stąpają po ziemi i rzeczowo traktują temat. Choć swoje wina traktują z wyraźną troską, by nie rzec – z uczuciem. Kiedy zapytałem je czy o ich winach można powiedzieć, że są w jakikolwiek sposób kobiece, Victoria Benavides odparła: W produkcji wina trzeba mieć na uwadze wiele czynników, które nie maja nic wspólnego z płcią, są to: ziemia, odmiana winogron, klimat, uprawa winorośli, etc. Jest oczywiste, że kobieta produkująca wino nie kieruje się tu innymi zasadami niż mężczyzna. Wina są po prostu albo dobre, albo złe. Jednak z drugiej strony, jasne jest, że skrupulatność i subtelność kobiet może mieć wpływ na to, że niektóre wina mogą być uważane za kobiece.
Podobnie myśli Victoria Pariente, która dodaje: Podczas wszystkich degustacji, zarówno w Hiszpanii jak i zagranicą, krytyka uważa nasze wina za “inne”. Są wyraźne, złożone, eleganckie. Złożoność to cecha charakterystyczna dla kobiet w ogóle, ale  dla win od “Dwóch Wiktorii” także.
Obie panie zarządzają winnicami, doglądają też innych winnic w których  dojrzewają dla ich potrzeb winogrona. Działają dynamicznie, udaje im się z powodzeniem wyjść ze swoimi winami poza granice Hiszpanii. I tak jak nie widzą potrzeby, by dzielić świat wina na męski i żeński, tak nie widzą sensu zrzeszania się, zwierania damskich szeregów w walce o „płeć wina”. W Hiszpanii nie istnieją żadne organizacje, które zrzeszałyby kobiety-enologów. Jeżeli możemy w tej materii coś zrobić i do czego powinniśmy dążyć, to stworzenie społeczeństwa nowoczesnego, bez uprzedzeń i na równych prawach. Tworzenie organizacji z podziałem na płeć wydaje mi się dużym błędem -  uważa  Pariente.
Widać, że panie mają wyrobiony pogląd na sprawę – warto jednak dorzucić jak najbardziej pożądaną w tym miejscu informację - działania firmy Dos Victorias wspiera Polka – Pani Katarzyna Mądra. I jak tu nie mówić międzynarodowej komitywie zaangażowanych w wino pań?

Płeć wina
Przenieśmy się na inny kontynent. Badania w Stanach wykazały że kobiety stanowią 60% tamtejszego rynku konsumenckiego a wśród par kobiety stanowią 80% podejmujących decyzję w sprawie zakupu wina.
Z kolei przeprowadzone kilka lat temu w USA badania pokazały kilka interesujących danych obalających stereotypowe wyobrażenia o kobietach i winie. Badaniu poddano panie w wieku od 21 do 60 lat, średnio zamożne – czyli idealną grupę konsumentek dla segmentu win w średniej klasie i cenie  Przytoczmy trochę uzyskanych danych. Blisko 57% badanych kobiet zadeklarowało, że preferuje wina czerwone, przy czym 30% opowiedziało się za winami białymi, część - 9% - poparło wina różowe, pozostałe – wina musujące. Tylko 5 % pań potwierdziło, że wybierając wino kierują się reklamą lub winiarskimi rankingami, reszta polega głównie na opinii przyjaciół i znajomych.  40% badanych kobiet wyraziło chęć podnoszenia swojej wiedzy o winie. Te i wiele dodatkowych danych potwierdziły, że kobiety gustują nie tylko w winach białych i słodkich oraz, że już stanowią bardzo poważną grupę konsumencką, którą sprzedawcy i producenci nie mogą dłużej ignorować i wreszcie wziąć poważnie pod uwagę w planach marketingowych.
Pojawiły się pierwsze oddźwięki na tę sytuację. Niektórzy producenci już od kilku lat produkują wina pod gusta kobiet. Robią to często tendencyjnie, choćby reklamując je używając naiwnej, „romantycznej” retoryki, np. że to jest właśnie TO „prawdziwie zmysłowe wino, z niezwykłymi, intrygującymi aromatami, oferujące aksamitne, niemal miłosne dotknięcie ust”… Opierając się na „obsesji kalorii” kusi się też kobiety winami o obniżonej ich a także mniejszą zawartością alkoholu, itp. Takim między innymi argumentami zachęca do kupowania swojego wina „White Lie” Chardonnay, Beringer. Producent zapewnia, że nie jest to li tylko sztuczka marketingowa, ale po prostu wyjście naprzeciw nowym tendencjom i zapotrzebowaniom na rynku wina. Zdaniem ekspertów od marketingu zdominowany przez mężczyzn rynek winiarski ze starego świata długo się nie utrzyma.

Siła pań
Jednak jak widzieliśmy na starym lądzie kobiety też nie zasypują gruszek w popiele – także te, które przyjechały tu z antypodów. Chyba tylko Australijczycy wiedzą, ile zawdzięczają doświadczonej i znakomicie operującej na angielskim rynku Hazel Murphy. Bez wątpienia sukces win australijskich w Wielkiej Brytanii to w dużej mierze zasługa jej umiejętnych działań marketingowych. Okazała się świetnym ambasadorem australijskiego winiarstwa. Doceniona przez rodaków, była wielokrotnie wyróżniana i odznaczana za działania, która na pewno trochę napsuły krwi Francuzom i innym czyniącym zakusy na brytyjski rynek. Są też ciekawe przedsięwzięcia winiarsko-kobiece w internecie, proszę spojrzeć, np. tutaj.
Także i my mamy swoje gwiazdy – że wspomnę tu, np. Agnieszkę Wyrobek,  wykształconą na uniwersytecie w Montpellier enolożkę. Nie wszyscy też wiedza, że w I Polskich Mistrzostwach Polski Sommelierów w 1999 roku pierwsze miejsce zajęła... Sabina Książek z Krakowa. W polskich winnicach panie również sobie znakomicie radzę (że wspomne tu tylko, np. Winnicę Pod Lubuskim Słońcem czy Winnicę Kinga).
Cóż, dużo się zmieniło od czasów Katona i ciągle szybko zmienia na korzyść pań. Tylko patrzeć jak zaczną chodzić słuchy, że dom Perignon była kobietą.

Tekst: Mariusz Kapczyński
Zdjęcia: Mariusz Kapczyński, strony internetowe omawianych winiarni, www.bonapetit.com


Tekst ukazał się wcześniej w Magazynie Wino


Komentarze

wielbiciel - 2009-03-02 01:06:56
 
MJ - 2013-08-05 18:15:42