Wtorek, 17 Października, 2017     ostatnia aktualizacja 17-10-2017
 
O historii wina w Zielonej Górze (cz. II)
 
2017-10-10

Przedstawiamy drugi odcinek wywiadu z dr Arkadiuszem Cincio, pracownikiem Działu Winiarskiego Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. Wywiady dotyczą kultury winiarskiej na ziemiach lubuskich. Dużo tu ciekawostek, intrygujących informacji. Rozmowy przeprowadził Łukasz Misiak.

Przez długi czas wizytówką Zielonej Góry było wino firmy Grempler. Mógłby Pan przybliżyć jej historię?
Wytwórnia Gremplera powstała w 1826 r. Spółkę założyli Carl Samuel Häusler, August Grempler i Friedrich Förster. Pochodzący z Jeleniej Góry Häusler był człowiekiem niezwykle przedsiębiorczym, wcześniej z powodzeniem próbował wytwarzać wino musujące z jabłek. Szybko jednak stwierdził, że jest to przejściowa moda, a ludzie chcą czegoś innego i wszedł w spółkę z zielonogórzanami. Firma reklamowała się później jako najstarsza w Niemczech wytwórnia wina musującego, po niemiecku Älteste deutsche Sektkellerei. W kwestii pierwszeństwa przez sto lat Zielonogórzanie toczyli spór z wytwórnią Kesslera w Esslingen nad Neckarem. Dzisiaj sytuacja w sumie niewiele się zmieniła: w niemieckich encyklopediach jest zawarta informacja o tym, że firma Kesslera jest pierwszą niemiecką wytwórnią wina musującego, natomiast Mirosław Kuleba w pomnikowym dziele "Enographia Thalloris" udowadnia przekonująco, iż to jednak firmie Grempler należy się ten tytuł. Wino musujące z wytwórni Gremplera zdobywało nagrody na wystawach światowych w Londynie, Paryżu i Wiedniu. Zielonogórskie wino musujące często było sprzedawane restauracjom i hotelom, które mogły naklejać własne etykiety. Czasami nie występuje na nich nawet nazwa wytwórni. Klienci nie zawsze zdawali więc sobie sprawę, że piją wino zielonogórskie.



W latach 20. ub.w. wytwarzano 250 tys. butelek, ale w latach 30. ub.w. już 800 tys. To był ogromny skok. Grempler dostarczał nawet wina musujące do kasyn Wehrmachtu.
Mimo wspomnianego wzrostu produkcji, zielonogórskie firmy z branży winiarskiej były, tuż przed II wojną światową, w złej kondycji finansowej. Wybuch konfliktu spowodował, że wspomniane zakłady zaczęły produkować na potrzeby armii. Ratunek okazał się jednak krótkotrwały. Wkrótce wraz z wysiedleniem niemieckiej ludności winiarstwo niemieckie Zielonej Góry przestało istnieć.

Czy oprócz Niemców, którzy przeważali w mieście, wino produkowali także Polacy?
W historii przedwojennego winiarstwa w Zielonej Górze było kilka polskich nazwisk. Najbardziej znani to Wilhelm Kulas, który w 1920 r. nabył winiarnie założoną przez Ernsta Theodora Frankego oraz Theodor Kulczyński, w 1882 r. założył on hurtownię win i wytwórnię winiaków.

Czy były tu jeszcze jakieś inne narodowości?
Tak, m.in. Francuzi. Wytwórnia Gremplera sprowadziła specjalistę z Éparnay w Szampanii Josepha Fraiponta Jourdana, który nadzorował produkcję wina musującego. Jako wybitny znawca był w mieście bardzo szanowany. W Zielonej Górze ożenił się i miał sześcioro dzieci. Jego następcą został również Francuz Charles Debannes z Oger, położonego nieopodal Epernay. Istotną rolę w produkcji i handlu zielonogórskim winem odgrywali też Żydzi. Własną wytwórnię win, wódek i octu posiadał Julius Wronski – kupiec narodowości żydowskiej.


Domek winiarski należący do wytwórni Grempler& Co. Dziś część zielonogórskiej Palmiarni

Przejdźmy teraz do słynnych zielonogórskich winobrań. Skąd wzięła się ta tradycja?
Od 1846 r. zaczęto obchodzić uroczyście jesienne święto winobrania. Nieco wcześniej, bo w 1842 r. wydano dekret dotyczący urzędowego wyznaczania początków zbioru winogron. Dlaczego wydano taki akt prawny? Część z bardziej niecierpliwych winiarzy zbierała winogrona zanim dojrzały i nabrały słodkości, żeby szybko wyprodukować trunek i szybciej go sprzedać. Psuli tym samym opinię zielonogórskiemu winu. Gdy zebrano i wytłoczono winogrona, można było już świętować.

W starożytności na Krecie i Naksos też były takie zarządzenia. Dla dobra i renomy polis obywatele mogli zbierać tylko owoce w pełni dojrzałe.
Zwłaszcza tutaj w chłodnym klimacie miało to niebagatelne znaczenie. W XIX i XX w. rozwijał się ruch regionalny. Winobranie nabrało aspektu święta lokalnego, podczas którego jest przypominana historia miasta i regionu. Szczególnie uroczyście obchodzone były „jubileuszowe” winobrania w latach 1850, 1900 i 1922.

Dlaczego właśnie wtedy obchodzono jubileusz?
Według niemieckiej tradycji winiarze przybyli tu około 1150 r., miasto miało być założone już w 1222 r. W 1900 r. był jubileusz winiarstwa, w 1922 r. jubileusz założenia miasta. Zachowały się zdjęcia z tych winobrań: były pochody z beczkami, tańce na rynku. Święto miało charakter zabawy ludowej.

Przed wojną stał w Zielonej Górze pomnik winiarki wykonany z brązu. Gdzie on się teraz znajduje? Istnieje teoria, że został przetopiony na cele wojenne...
Był to lubiany przez dawnych zielonogórzan pomnik zaprojektowany przez rzeźbiarza z Brunszwiku – Arnolda Kramera. Niestety dziś już go nie ma. Wiemy, gdzie był, ale najprawdopodobniej został zdemontowany dopiero po wojnie. Obecnie wielu zielonogórzan postuluje rekonstrukcję pomnika.





Ostatnie niemieckie winobranie odbyło się w 1942 r. Mieszkańcy nosili żałobę, bo już zaczynały się klęski na frontach. Wojna się skończyła, Zielona Góra uniknęła większych zniszczeń. Udało się wynegocjować pokojowe przejęcie miasta. Niemieccy mieszkańcy Zielonej Góry zostali po wojnie wypędzeni. Czy jakaś ich część pozostała?
O miasto nie toczyły się większe walki. Zostało szybko zajęte 14 lutego 1945 r. Mieszkańcy myśleli, że będą mieszkać w niemieckiej Zielonej Górze, jednak już wkrótce okazało się, iż muszą opuścić swój Heimat. Zostawiono jedynie specjalistów, którzy byli potrzebni przy uruchamianiu produkcji przemysłowej. Po kilku latach te osoby musiały wyjechać albo wyjeżdżały na własną prośbę. Tak było na całych Ziemiach Zachodnich. Dawni Grünbergczycy obchodzili po wojnie święto winobrania pod Berlinem. Interesowali się przez długi czas tym, co się tutaj dzieje. Początkowo w byłych zakładach Gremplera, przemianowanych na „Państwową Wytwórnię Win Musujących dawniej Grempler&Co. w Zielonej Górze”, trzon stanowili Niemcy. Dopiero z biegiem czasu przybywali polscy pracownicy zastępując Niemców. Polska załoga próbowała opanować technologię produkcji win musujących, co nie zawsze kończyło się sukcesem. Z relacji byłego księgowego zakładu wynika, że w wyniku błędów technologicznych, głównie zbyt wysokiej temperatury w piwnicach, znaczna część butelek eksplodowała.

Po wojnie powstało dużo małych przedsiębiorstw, które zostały zamknięte w ramach bitwy o handel. Jak było w Zielonej Górze?
Wymienię tutaj kilka nazw: „Zielonogórska Wytwórnia Soków i Win Janusz Laskowski”, „Wytwórnia Win i Soków Owocowych Bracia Zborowscy i S-ka”, „Wytwórnia Octu, Owocu Płynnego, Win i Soków Florian Matysiak”, „Wytwórnia Win Marczyński i Kulesza”, „Wytwórnia Win i Soków Julia Grzybowska i Stanisław Cepak”. W wyniku ogólnopolskiej akcji wymierzonej przeciw prywatnym przedsiębiorstwom, wszystkie zielonogórskie prywatne wytwórnie win zostały znacjonalizowane do 1952 r. Ich majątek przejmowała Państwowa Lubuska Wytwórnia Win, jak wówczas nazywała się była fabryka Gremplera.   



Czy po wojnie zrezygnowano z produkcji wina musującego?
W 1948 r. zapasy moszczów się skończyły i produkcja wina musującego przestała mieć rację bytu. Nie można było sprowadzić moszczów szampańskich, okazało się to trudne, jeżeli nie niemożliwe w ówczesnych warunkach geopolitycznych. Dostęp do technologii i do wiedzy stawał się coraz mniejszy – obawiano się szpiegów. Trudno sobie wyobrazić, by wtedy ktoś z Zielonej Góry pojechał do kapitalistycznej Francji w celu zatrudnienia specjalisty od szampana. Druga kwestia, że w tamtym czasie wino musujące zaczęło się kojarzyć z poprzednią epoką: kapitalistyczną, burżuazyjną. Konsumpcja luksusowych trunków nie pasowała do lansowanych w okresie stalinizmu wzorców kulturowych. Szampan w wyobrażeniach komunistów może nie był tak zły, jak coca-cola, ale też jego konsumpcja nie wpisywała się w obraz kultury socjalistycznej. Gdy polska załoga spróbowała szampana produkowanego przez siebie, była zszokowana wytrawnością tego wina.

Zaczęto więc produkować wina owocowe na większą skalę?
Gdy skończyły się zapasy moszczów gronowych niemieckich, odstąpiono od produkcji wina musującego tradycyjną metodą szampańską na rzecz produkcji win owocowych. Zwiększanie produkcji wpisywało się w ducha planu 3-letniego. Winnic było już wówczas niewiele. Państwowa Lubuska Wytwórnia Win oprócz win owocowych produkowała niewielkie ilości tych gronowych. Do 1977 r., gdy w mieście istniały jeszcze winnice, były to trunki gronowe z domieszką tych zielonogórskich, a później już tylko wina gronowe produkowane z importowanych moszczów.

Jak Polacy odnaleźli się w tym nowym miejscu, jaki był ich wkład?
W dużej części wspomnień osadników z okresu pionierskiego spotykamy się z bardzo pozytywnym odbiorem wyglądu miasta. Pionierzy z dużym zaangażowaniem zaczęli tworzyć nowe społeczeństwo miasta. Część z przybyłych do Zielonej Góry ludzi znała tajniki winiarskie, tradycję winobrania. Widzieli to, np. na Podolu w Zaleszczykach. Pierwsze powojenne winobranie odbyło się już w 1945 r. Można więc powiedzieć, że to jest tradycja nieprzerwana. W mieście było wtedy jeszcze sporo Niemców, a Polacy zrobili już swoje winobranie.





Panowała wtedy radosna atmosfera, powroty z frontu, z obozów pracy przymusowej. Ale pod koniec lat 40. ub.w. przebojem nie było wino, lecz piwo.
Tak, w tym czasie na rynku nie było dużej ilości wina, więc pito piwo. Także w latach 90. XX w. piwo było najchętniej spożywanym trunkiem winobraniowym. Dopiero stosunkowo niedawno wino wróciło podczas winobrania na należne mu miejsce.

Dziś w krajobrazie miejskim nie widać winnic.
Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze posiada w swoich zbiorach mapę z 1870 r., na której centrum miasta było otoczone przez winnice nawet w miejscach, gdzie wystawa była niekorzystna, czyli stok jest nachylony na północ. W 1945 r., a nawet w latach 50. ubiegłego stulecia w miejscu dzisiejszych osiedli mieszkaniowych istniały winnice albo sady. Miasto zaczęło się dynamicznie rozwijać po 1950 r., gdy do życia powołano województwo zielonogórskie. Część winnic pochłonęła zabudowa mieszkalna i zakłady przemysłowe.   

cdn.

* Zdjęcia i reprodukcje ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej

* Na zdjęciu dr Arkadiusz Cincio (fot. Alicja Błażyńska)








Artykuł ukazał się wcześniej w Rynkach Alkoholowych
ZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz