Niedziela, 22 Października, 2017     ostatnia aktualizacja 22-10-2017
 
ProWein 2017. Trzy dni bez płaszcza
 
2017-05-31

Winiarskie targi ProWein w Düsseldorfie w tym roku odbyły się w dniach 19-21 marca. Już wiemy, że ProWein nie zwalnia tempa, bije kolejne rekordy. Raport potargowy donosi: było 6500 tysiąca wystawców z ponad 60. krajów z najróżniejszych stron świata. Najliczniej przybyli wystwcy z Włoch (1600), Francji (1500), Niemiec (1000), Nowego Świata (600) oraz Austrii, Hiszpanii, Portugalii. Nie zabrakło też odwiedzajacych – 58.500 wizytujących z branży. Ze 130 krajów świata (dla porównania w 2016 było ich 55.700 ze 126. krajów).


ProWein 2017 (fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

Połowę gości ProWein stanowili goście zagraniczni. Opracownaia mówią też, że 2/3 z gości było z kategorii decision makers czyli stanowiących najwyższy segment opioniotwórczy. Ciekawostka - na ProWeinie zadebiutowali też polscy winiarze – zaprezentowała się bowiem Winnica Turnau. Nie zabrakło też międzynarodowych gwiazd - na targach pojawił się Sting prezentując wraz z żoną swoją toskańską posiadłość Il Palagio. Interesujące master class poprowadziła Jancis Robinson wybierając do degustacji najciekawsze jej zdaniem wina targów. A to był wszak tylko czubek góry możliwości - jak co roku ProWein był miejscem niekończących się degustacji, spotkań, wymiany opinii.


Na tegoroczny ProWein zaglądnął również Sting (fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

Zazwyczaj każdy z odwiedzających ma swój, mniej lub bardziej przemyślany, plan na odwiedziny.
Ja w tym roku  zdecydowałem się sprawdzić egzotykę, tzn. spotkać jak najwięcej winiarni, spróbować win, z miejsc bardziej odległych, egzotycznych, sprawdzić rzeczy mało znane, rzadkie, których szanse na odwiedzenie czy spotkanie ich w sklepach są niewielkie oraz wina z kategorii naturalnych.

Azerbejdżan
Ten kraj po raz pierwszy pokazał się na targach ProWein. Było dziewięciu wystawców. Co stanowi niezły wynik zważywszy, że obecnie zaledwie kilkanaście winiarni można zaliczyć do kręgu działającego na profesjonalnym rynku.
Winiarnia Chabiant – powstała w 1982 roku, położona w w północno-zachodniej części kraju. Dysponuje 300. hektarami upraw, pamiętać jednak należy, że część produkcji wina przeznaczona jest do produkcji brandy. Winiarnia ma ambicje, zatrudniono włoskiego enologa – jest nim Andrea Uliva. Wina są tu całkiem solidne, proste i owocowe. Na przykład nieskomplikowane (3+) Rkatsiteli/Mzvani 2016. Ciekawej wypadło wykonane z lokalnej białej odmiany (4-) Bayan Shira 2016, było dość neutralne, lekkie, delikatnie pieprzne. Zrobione było czysto i dość smacznie. Inne wino z lokalnej, czerwonej odmiany (3+) Madrasa 2015. Odmiana ta daje wina o lekko zoksydowanej barwie, tu niosła ona nuty konfitury wiśniowej, pieczonych kasztanów, pestek. Nieskomplikowane wino. (3+) Saperavi/cabernet sauvignon 2015 było wiśniowe, czereśniowe, z lekko wędzoną śliwką, czekoladą. Oparte na owocowych nutach, proste w konsumpcji.


Degustacje, degustacje... (fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

Fireland Vineyard – winiarnia działająca na 180. hektarach w czym 100 ha winnic własnych, ulokowanych niedaleko Baku. Wcześniej pracował tu wspomniany już włoski enolog Andrea Uliva, którego obecnie zastąpił specjalista z Francji. Ciekawostkę stanowi tu (4) Vermentino 2013, bogate, ziołowe i pieprzne. Proste i kremowo-orzechowe. (3+) Viognier czy (4) Rkatsiteli 2014 – zrobione i dojrzewające przez 8 miesięcy w amforach (a później przez 10 miesięcy w dużych, starych beczkach). Było łagodnie maślane, waniliowe, trochę pestkowe. Wino szczere i ciekawe. W bardziej międzynarodowym stylu utrzymane było (4-) Yalli 2012 (viognier, vermentino, chardonnay) – był krem waniliowy, śmietana, masło. Wykonanie przyzwoite. Z czerwonych bronił się zrobiony lekko i utrzymany w leśnych klimatach (3+) Pinot noir 2013. Bardzo smacznie, miękko i soczyście wypadło (4+) Saperavi Caucasea 2012. Całkiem dobrze zaprezentowało się wino (4) Meyna 2015, zrobione z grenache, syrah i mourvedere – było pieprzne i ziemiste.
Próbowałem też win z winiarni Absheron Sharab OJSC. Założona została w 1967 roku. Gruntowne przeorganizowanie nastąpiło w 2003 roku. Produkują wino i brandy. Uprawiają takie odmiany jak cabernet, sauvignon, saperavi, merlot, pinot noir, syrah, chardonnay i lokalne jak medrese i bayan shire. Wina okazały się bardzo proste. Najbardziej spodobały mi się nie oznaczone rocznikami (4) Mandresa i (3+) Rkatsiteli & bayan shire.

Grecja
Uważam, że win greckich ciągle w Polsce jest za mało, brak nam naprawdę silnej reprezentacji z tego kraju. Winiarską Grecję namiętnie odkrywam i pozostaję w nieustannym zaskoczeniu. Za każdym razem kiedy tylko mogę, nadrabiam rozmaite w tym względzie zaległości. Tak było i tym razem. Na pierwszy ogień poszła winiarnia Sclavos. Położona jest ona na jednej z piękniejszych greckich wysp – Kefalonii. Właścicielem jest Evriviadis Sclavos - człowiek pełen energii, naturalnego winiarskiego instynktu i pozytywnego szaleństwa. W jego rodzinie wino wytwarza się już od kilku generacji. Obecna winiarnia znajduje się na półwyspie Paliki, w miejscowości Lixouri, dysponuje starymi uprawami winnic (60-80 lat i więcej), rosnących na wysokości 600 m.n.p.m. pod górą Enos. Winnice (10 ha) prowadzone są biodynamicznie a wina powstają w pełni naturalnie: spontaniczna fermentacja, brak klarowania i filtrowania, zminimalizowane (lub wręcz zaniechane) użycie SO2. Średnia wydajność w winnicach wynosi 30 hl/ha, dla niektórych win nawet 16 hl/ha!. To się nazywa dokręcanie śruby... Wina mają tu charakter, indywidualny, czasem rustykalny styl, oparty tylko na lokalnych odmianach winorośli (np. robola, mavropdaphne, tsaousi, vostilidi). Wina podobały mi się bardzo. Wymienię tylko kilka z nich. (5-) Robola de Cephalonia - mineralne nuty mieszają się tu z rustykalnymi. Są orzeszki pinii, piasek i pieprz w finiszu. (4+) Metagitnion 2014 – smaczne i dzikie, z odmiany vostilidi, z dużą ilością nut maślanych, aptecznych, balsamiczno-orzechowych. (5) Robola „Wild paths” 2016 – wino słone, mineralne (muszle, skorupiaki), chude, o świetnej ekspresji. Znakomite (5) Eclipse, zrobione było z mavropdaphne i utrzymane w lekkich rejestrach klasycznego pinot noir. Było delikatnie pieprzne i korzenne. Zwiewne i eleganckie.
Na fali winnej dzikości i naturalności udałem się na stoisko Ktima Haritatos. Constantine Haritatos po latach spędzonych we Włoszech, postanowił wrócić do Kefalonii i poprowadzić organiczne gospodarstwo, w którym uprawa winnic zajmuje 10 hektarów. Powstają tu proste, bezpretensjonalne wina. (4) Muscat dry 2016 był wytrawny, korzenny i tak jak trzeba – pieprzny. (4+) Mavropdaphne 2014, ekspresyjne, czysto zrobione wino, o przyjemnym owocu i fajnej kwasowości. Winiarnia trzyma solidny poziom.


(fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

Winiarnię Antonopoulos, założył Constantinos Antonopoulos w miejscowości Vasiliko, niedaleko miasta Patras (górzysty rejon Achaja, północno-zachodnia część Peloponezu). To 20 hektarów winnic (150-900 m.n.p.m.) i nowocześnie zaprojektowana winiarnia. Uprawia się sporo greckich odmian, choć i są międzynardowe. Ze spokojnym sumieniem mogę polecić kwiatową i lekką (4+) Malagouzię 2016; kwiatowe, delikatne, lekko różane (4+) Moschofilero; dojrzałe, ziemiste, eukaliptusowo-wiśniowe Vertzami 2010. Będą Państwo zadowoleni.

Korsyka
Lubię wina z wysp, więc śmiało po greckich eskapadach przeniosłem się na Korsykę. Win z tego miejsca znowu u nas jak na lekarstwo. Wielka szkoda. Od razu zdecydowałem się na odwiedziny w Domaine de Pratavone. To 32 hektary w południowej części apelacji Ajaccio, w zachodniej stronie wyspy. Powstają tu dwie linie win - Cuvée Tradicion i Cuvée Prestige. Ich styl jest precyzyjny, dobrze zdefiniowany, zwięzły, delikatny, kwiatowy. Nacisk położony jest na odmiany lokalne.
(4+) Cuvée Tradicion blanc, to wyważone i żwawe vermentino. Dobrze oddaje styl tej posiadłości. (4) Cuvée Prestige, to vermentino fermentowane w beczce, jest zbalansowane, lekko kremowe, ale nie dało mi tyle frajdy co „Tradition”. (4+) Cuvée Prestige Ajaccio AOP 2015, rasowe wino z odmian sciaccarello (70%), grenache (20 %)  i nielluccio (10%), było żołędziowe, lekko chłopskie, odpowiednio kwasowe.
Domaine Comte Peraldi to rodzinne przedsięwzięcie założone w 1962 roku. 40 hektarów winnic ulokowanych w apelacji Ajaccio, na stokach Mezzavia. Uprawia się tu klasyczne odmiany: sciaccarello, cinsault, carignan, niellucciu, vermentino. (4+) Domaine Comte Peraldi rouge – ma lekki kolor i świetny styl. W ustach ekspresyjne o smakach lasu, jeżyn i poziomek. Z kolei (5-) Cuvée du Cardinal prezentuje się elegancko, zwiewnie. Kolor, aromaty, faktura bliskie są rejestrom dobrego pinota, ale jest tu jeszcze dodatkowo sporo korsykańskiej ekspresji. Przyjemny i wyważony finisz.


(fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

Domaine de Torraccia. Znajduje się w południowo-wschodniej części Korsyki. Uprawy organiczne. W ogóle działania właścicieli nastawione są na naturalność, nurt eko. Przedsięwzięcie typowo rodzinne, 43 hektary upraw. Początek winiarni datuje się na 1964 rok, kiedy to Christian Imbert po dłuższym pobycie w Czadzie, zawitał na wyspę i postanowił niedaleko wioski Torraccia założyć winnicę. Od samego początku wierzył w lokalne odmiany, organiczne prowadzenie winnic, aktywnie włączał się w tworzenie winiarskiej społeczności i uregulowania zasad apelacji. Dziś stery dzierżą jego synowie - Marc (odpowiedzialny za winifikację) i Christophe (za marketing). Wina utrzymane są w klasycznym korsykańskim stylu, z ładną ekspresją terroir. (4) Torraccia Vermentino 2016, to dzikie jabłka, pszenica, mirabelki, wino szczypiące kwasowościa i z lekka chropawym finiszem. (5-) Torraccia Vermentino „Old vines” 2016 – jest kremowe i mineralne, kamienne, kwiatowe, lekko pieprzne i eleganckie. Ładnie złożone, ekspresyjne wino. (5-) „Oriu” rose 2016. Delikatne poziomki i truskawki, wino wspaniale poukładane, o gęstej i świeżej materii. Są ptysie, krem malinowy, galaretka wiśniowa, czerwony pieprz. Wszystkim można życzyć takich win różowych. Po prostu, elegancja-Francja! (4+) „Oriu” red 2013, jest dymne, chropawe, z lekka stajenne. Są nuty jesienno-warzywne (opadłe liście, stare drewno, dzikie jabłka), grzyby, stare deski.
Orenga de Gaffory. Powstała w 1966 roku, w północnej części wyspy, w apelacji Patrimonio (regionie wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). To 60 hektarów upraw, w których uprawia się korsykańskie odmiany winorośli: niellucio, vermentino, sciacarellu, minustellu, aleatico, muscat petits grains. Właściciele Henri i Anne Orenga de Gaffory rozpoczęli przekształcanie uprawy winnic na sposób organiczny. Uzyskają certyfikat w 2019 roku. Wina robione są tu stylowo, mają bardzo korsykański charakter i naprawdę uwodzący styl. (4+) Cuvée Felice white 2015 - dzień macerowania na skórkach, wino jest bogate, owocowe (jabłka, gruszki, grejpfruty, brzoskwinia), ma intensywne smaki. (5) Scala Santa 2014, zrobione z odmian minustellu i niellucio. Jest utrzymane w bardzo południowych klimatach. Pełne nut żywicznych, grafitowych, rozmarynu, suszonego mięsa. (5-) Cuvée des Gouverneurs Rouge 2014 - 100% niellucio. Jest tu dym, ziemia, grafitowy chłód i solidna kwasowość podbijająca przyjemną owocowość. Świetny balans.
Już bardzo tęskno mi za korsykańskimi winami...

Azory
Azory to archipelag składający się z dziewięciu wysp na Oceanie Atlantyckim, w połowie drogi pomiędzy Europą a Ameryką. Nie wszyscy wiedzą, że na wyspach uprawia się winorośl.
Wpływ oceanu jest tu niebywale istotny – w ciągu roku temperatury są łagodne, ale jest sporo opadów oraz silne porywy wiatru. By strzec winorośl przed jego uderzeniami stosuje się na wyspach charakterystyczne osłaniające murki. Na wyspach dominują typowe, ubogie gleby pochodzenia wulkanicznego, podobnie jak klimat, mają one istotny wpływ na styl win.
Na wyspie Pico (jej krajobraz winniarski wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO) oraz São Miguel i Graciosa swoje winnice ma firma Azores Wine Company. Prace winiarskie na tych wyspach pozwoliły zabezpieczyć winiarni wiele lokalnych odmian winorośli, jak arinto dos açores, verdelho i terrantez do pico.


(fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

W portfolio seria ciekawych win (w tym - sygnowanych nazwiskiem zdolnego enologa - António Maçanita). Wina są tu supermineralne, kwasowe, kamieniste, wulkaniczne, „morskie”, słone. Dałem się im łatwo uwieść. (5-) Verdelho d`Oryginal 2015, delikatne i wyrafinowane, słone, lekko maślane i pieprzne. (4+) Terrantez do Pico 2015 António Maçanita – wypada prosto, smacznie, gładko i słono, wapienne, gra mocnym kwasowo-kamiennym nerwem na języku. (4+) Arinto dos Açores “Sur Lies” 2015, łączące paradoksalnie biszkoptową kremowość i słoność. (4+) Tinto Vulcanico 2015 – gładkie, o delikatnej owocowości. Świeże, lekkie, bardzo przyjemne wino. W podobnym, kunsztownie delikatnym stylu, utrzymane jest zwiewne i wyważone (5-) Saborinho 2015.
Całkiem udanie wypadły wina z kooperatywy Picowines. Należy do niej 245 członków, produkuje się ok. 500 tysięcy butelek rocznie. Tutaj spodobało mi się (4+) Arinto. (4+) Frei Gigante. (4-) Basalto.
Interesująco wypadła też winiarnia Czar z apelacji Pico. Właściciel, Fortunato Duarte Garcia, jest nauczycielem, ale kontynuuje winiarskie tradycje po ojcu. Pokazał na targach tylko jedno wino, ale jakie! (5) Czar Superior 2011. Wino zrobione z verdelho, arinto i terrantez. Wino z późnego zbioru, które fermentując na naturalnych drożdżach osiągnęło 18% zawartości alkoholu! Fermentacja trwała 3 miesiące, wino przez 5 lat dojrzewało w dużych beczkach. Jest herbaciane, karmelowe, orzechowe, pikantne, pieprzne. Wino ze wszech miar bogate i złożone. Cechujące się gęstością, ale też świeżością, właściwie niewidoczna jest tu słodycz, dominują raczej tytoniowo-pestkowe tony.
Na stoisku z Azorów próbowałem też innych pyszności - miodów, serów, tuńczyka... I znowu myśl – to miejsce, gdzie trzeba koniecznie pojechać.

Naturalny kalejdoskop
Cóż, przynaję szczerze – mam słabość do win robionych w amforach, win naturalnych, robionych bez szczególnej ingerencji w proces produkcji. Dlatego musiałem odbyć takie tournée. Na początku, z wielką przyjemnością odwiedziłem włoską winiarnię (z Friuli-Wenecji Julijskiej), którą prowadzi Damijan Podveršič. Jej winnice rosną na zalesionych zboczach Collio, apelacji położonej przy granicy ze Słowenią. Podveršič, którego wspiera żona Elena, skoncentrowany jest na stosowaniu tradycyjnych, naturalnych sposobów winifikacji. Damijan nie kryje, że inspiracją i nauczycielem był w tym względzie klasyk regionu – Josko Gravner, który walnie przyczynił się do popularyzacji produkcji win w amforach i z długim kontaktem ze skórkami. W uprawach Damijana Podveršiča znajdują się: chardonnay, friulano, malvasia, ribolla gialla, merlot i cabernet sauvignon. Jego winnice są prowadzone organicznie (z certyfikatem), stosuje się też zasady biodynamiki. Winiarnia się rozwija. Do tej pory produkcja odbywała się w wynajmowanym budynku, teraz powstaje winiarnia z prawdziwego zdarzenia, 2-piętrowa, kuta w zboczu, położona niedaleko winnic. Wina dojrzewają w dużych, starych beczkach przez dwa-trzy lata. Trafiają na rynek dopiero wtedy, gdy winiarz uzna, że są gotowe do picia. Cechuje je złożoność, głębia, wspaniała ekspresja aromatów i smaków. (5-) Nekaj 2014. To 100% friulano, sześć tygodni maceracji. Wino jest gęste i dzikie. Jest olej rzepakowy i orzechy laskowe, pieprz, korzenie, mokry tytoń, słoma, ziarna słonecznika i sporo mineralnych nut. (5) Ribolla Gialla 2013. To bogate, gęste i eleganckie wino, są suszone skórki z cytrusów, zioła, orzechy, opadłe liście. Zbalansowane i niebanalne wino.
Następnie – jeśli mogę się tak wyrazić - wykonałem skok do kolejnej amfory. Odwiedziłem
nowego producenta z Gruzji. Winiarnia nazywa się Mosmieri. I prowadzona jest przez niemieckie małżeństwo. Działają od 2009 roku. To nieduża, ale nowoczesna winiarnia. O produkcję dba gruziński enolog. Mają 10 hektarów, robią wina konwencjonalnie i tradycyjnie - w amforach (mają 24 kwewri). Pierwszy rocznik win z kwewri trafi niedługo do butelek. Produkcja ostatecznie oscylować ma wokół 70 tysięcy butelek rocznie. Właściciele rozwijają też agroturystykę. Uprawiają typowe gruzińskie odmiany: saperavi, rkatsiteli, mtswane, kisi. (4-) Tsinandali 2015. Wino z najbardziej znanej apelacji dla win białych. Jest zrobione solidnie, ma kwasowość, akcenty jabłek i mirabelek, lekko ziołową końcówkę. (4+) Kakhuri 2015. Słoma, wędzonka, orzechy, mocna herbata. Wino ma strukturę, taniny i korzenność. Długi finisz. (4) Saperavi 2015. Wino o wyrazistej owocowości (wiśnie, czereśnie, jeżyny). Jest soczyste i smaczne.
Czas na przeskok w inne obszary. Mołdawska butikowa winiarnia Equinox, którą prowadzi utalentowany enolog Constantin Stratan fascynuje mnie od dawna. Na targach spróbowałem bodaj pierwszego mołdawskiego wina pomarańczowego - (4+) 5 Elements Orange, spontaniczna fermentacja, 2-tygodniowa maceracja, kilka miesięcy dojrzewania nad osadem. Efekt? - delikatne i wyważone wino, o orzechowo-herbacianych i ziołowych rejestrach. Drugie wino to również w pełni naturalna rzecz, bez żadnej ingerencji, bez użycia SO2. (5-) Trei Crai 2015. Merlot, cabernet sauvignon i malbec. Wino gęste od śliwkowej i wiśniowej materii, smoliste, lekko podwędzane, o pikantnej końcówce. (5-) 5 Elements red 2014 ma w składzie merlot, syrah, malbec, rara neagra. Masa w nim akcentów żywicznych, jałowcowych i kawowych. Wino soczyste i kwasowe, pełne życia.


(fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

Następny skok. Vinaturel to było zgrabnie zaaranżowane stoisko dystrybutora win naturalnych. Spędziłem tam sporo czasu. Wystawiono dużą serię butelek, goście obsługiwali się sami. Jeśli któreś wino przypadło do gustu – można było obok porozmawiać z producentem lub dystrybutorem przy ładnie zaaranżowanych stolikach. Dość wspomnieć, że na degustacyjnej liście znalazły się, m.in. takie kultowe „naturalne” winiarnie jak Nikolaihof, Maria & Sepp Muster, Meiklang (Austria), Occhipinti, Foradori (Włochy), Terroir al Limit (Hiszpania)...

Egzotyka
Próbowaliście kiedyś wina z Ekwadoru? No właśnie. Ja też nie. Dlatego odwiedziłem stanowisko, gdzie urzędowała winiarnia Dos Hemisferos. To pionierskie przedsięwzięcie w Ekwadorze. Zaczynali od 6 hektarów, w chwili obecnej mają 38 hektarów. Zatrudniają argentyńskiego enologa. Powstają tu przyzwoite wina (chardonnay, merlot, malbec, cabernet sauvignon), owocowe, soczyste i... oczywiste – niczym szczególnym się nie wyróżniają.

Idąc za ciosem odwiedziłem dużą (700 ha) winiarnię z Peru – Intipalka. To dynamiczne, nowoczesne przedsięwzięcie, choć z tradycjami. Powstało w 1880 roku roku założone przez włoskiego osadnika w dolinie Ica. Dziś produkują nie tylko wino, ale też narodowy alkohol – pisco. Wrażenia w sumie odniosłem podobne jak w winiarni z Ekwadoru – nowoświatowy charakter win, solidny, jakoś mocno nie uchybiający podniebieniu, ale w poziomie też nie ma nic specjalnie porywającego.


(fot. Messe Düsseldorf/ctillmann)

*
Brak miejsca nie pozwala mi, by napisać więcej o winach z Chin, które pojawiły się na ProWeinie.
Napiszę tylko, że ten dynamicznie rozwijający się kraj winiarski czyni coraz większe postępy. Kiedy porównuje się obecne wina do tych sprzed, powiedzmy, pięciu lat, to wyraźnie widać, że Chińczycy nie zasypują gruszek (winogron) w popiele. Ciekawe jaki będzie dalszy ciąg tej historii...?
*
Na koniec należy się Czytelnikom wyjaśnienie tytułu dotyczącego płaszcza. Otóż - ProWein to trzydniowa gorączka, degustacyjny obłęd, kraina uciechy i winiarskiego szczęścia... Drugiego dnia targów zabawiłem na nich dłużej (specjalny, przedłużony raut winiarzy mołdawskich). Kiedy wychodziłem Targi oficjalnie były już zamknięte. Udałem się do biura prasowego po kurtkę. Tam zauważyłem, że na wieszaku jest jeszcze sporo płaszczy. Na moją uwagę do recepcjonistki, że nie jestem ostatni i że nie spodziewałem się, że aż tylu dziennikarzy ma, podobnie jak ja, duże spóźnienie odparła: „To nie tak... Wiele osób wiesza te płaszcze pierwszego dnia targów. Później ich nie odbierają, włąściwie krążą tylko taksówkami między targami i hotelem aż do ostatniego dnia. Obywają się przez te trzy dni bez płaszcza. Sam pan widzi – to czyste szaleństwo.”

Mariusz Kapczyński

Tekst ukazła się wcześniej w "Rynkach Alkoholowych"ZapiszZapiszZapiszZapisz