Wtorek, 25 Kwietnia, 2017     ostatnia aktualizacja 20-04-2017
 
Szaleństwo w Mád (II)
 
2016-10-21

Ciąg dalszy opowieści o Mád, jednym z najciekawszych miejsc w winiarskim Tokaju. Oto kolejne winiarnie, które warto odwiedzić.

Ambitnie (Szent Tamás)
Dynamiczna i młoda winiarnia, która zdążyła stać się jednym z ważniejszych graczy w regionie. Owoce pochodzą tu z dwóch równoległych źródeł - 25 ha własnych upraw (tylko w takim wypadku na etykiecie może się pojawić nazwa „Szent Tamas”) oraz 85 ha zintegrowanych upraw należących do lokalnych właścicieli (101 rodzin, dla których sprzedaż owoców jest dodatkowym źródłem dochodu). Winnice kontraktowe są ścisle kontrolowane - ich wydajność wynosi 5 ton z hektara. Wina z tej serii oznaczone są na etykiecie jako „Mád Wine”.


„Mád Wine” (fot. M. Kapczyński)

Szent Tamás należy do stowarzyszenia Mádi Kör zrzeszajacego dynamiczne i aktywne winiarnie z Mád, projekty które mają ambicje utrzymywać wysokie standardy jakości i dbać o ochronę i promocję historycznych siedlisk.
Winiarnia Szent Tamás (ul. J. Hunyadi 2) należy do kilku inwestorów. Winiarsko szefuje tutaj István Szepsy junior. To dobry przykład dynamicznego rozwoju miejsca, bo ostatnimi czasy wszystko w Mád buzuje - biznesmeni i winiarze sporo inwestują. Jest małe centrum edukacji, ekologiczna farma kozia, restauracja „Gusto”, butikowy hotel „Botrytis”, etc. Cennym – i kosztownym – przedsięwzięciem Szent Tamás jest obsadzenie furmintem 3 hektarów na historycznuym, pięknie położonym wzgórzu Kővágó. To cenne siedlisko „wygrzebał” István Szepsy senior – niekwestionowany winiarski autorytet na całych Węgrzech. Do tej pory za najcenniejsze terroir uważano tu Szt. Tamás, ale lokalizacja, archiwalne źródła i badania geologiczne wskazują, że Kővágó ma znacznie lepsze notowania. Cóż, za kilka lat butelki wina z tej parceli osiągać będą rekordowe ceny. W tym miejscu warto zauważyć, że Szent Tamas dysponuje też innymi godziwymi lokalizacjami (np. Szent Tamás, Betsek, Király, Percze).


Parcele Szent Tamás (fot. M. Kapczyński)

W tej winiarni 80-90% produkcji to wina wytrawne, fermentowane na dzikich drożdżach. Skupieni są na furmincie w wytrawnej wersji. Importerem jest Vini e Affini. (5-) Szent Tamas 2012, Szent Tamas 14%. Furmint. Propolisowo-korzenno-pestkowy. Dojrzały, są  jabłka, wosk, lekko kamienny ton. Przyjemna, bogata struktura, korzenne, pieprzne i woskowe podbicie. Fajna mineralnosć, korzennosć, długość. Wino delikatnie, ale wyraziście i długo grające na języku. 11500 HUF. (5-) Szent Tamas 86 2012, Szent Tamas. Furmint. Znać tu intensywność materii, wosk pszczeli, warzywa, zieloną oliwkę, skórkę z bakłażana, ale też trochę orzechówi miodu. Są tonacje mineralne - kamienne i bursztynowe i gładka, „porcelanowa” faktura. Tło korzenne, jakaś nuta curry w finiszu. 25000 HUF. (5-) Dongo Szamorodni sweet 2013, Szent Tamas. Przyjemne delikatne i wyważone aromaty. Miód wielokwiatowy, masło, anansowy sok. W ustach wino lekkie, kwasowe i mineralne. Jest zwiewne, delikatne, urzekające owocową soczystością i przejrzystym stylem.

Hugh wkracza do akcji (Royal Tokaji)
Na dziedzińcu tej winiarni łatwo zauważyć pomnik-popiersie. Dla miłośników wina jest to postać łatwo rozpoznawalna i wręcz kultowa – to Hugh Johnson, sławny dziennikarz i krytyk winiarski. To również współzałożyciel Royal Tokaji. W swoim czasie Johnson dostrzegł ogromny potencjal Tokaju (Hugh posiadał nawet na winiarskim wzgórzu w Tarcal swój prywatny, słynny już, żółty domek). Johnson wraz z dwoma przyjaciółmi, Duńczykami - zdecydował się zainwestować. Pierwszy rocznik win ujrzał światło dzienne w 1990 roku. Choć kilka lat temu Hugh wycofal się z projektu, jego zaangażowanie i inicjatywę wspomina się i ceni tutaj do dziś.


Popiersie Hugh Johnsona na dziedzińcu Royal Tokaji (fot. M. Kapczyński)

Royal Tokaji działa na ponad 108. hektarach (część jest w Tarcal, ale większość w Mad) i współpracuje z 60. winiarzami. Winogrona na wina aszu w zdecydowanej większości są kupowane od nich. Ponad połowa winnic znajduje się na prestiżowych stanowiskach (jak St Tamas, Betsek, itp.). Winiarnia zbudowana jest nowocześnie i tak też wyposażona - jest bodaj jedną z największych pod względem finansowym inwestycji winiarskich w regionie. Produkcja - około 80 tysięcy butelek rocznie. W Royal Tokaji położono akcent na jakość i idące za nią wysokie ceny, rynek węgierski nie był z początku na to gotów, przeto głównymi odbiorcami stały się takie rynki jak Anglia czy USA.
Choć mocny nacisk położony jest tutaj na wina słodkie, to robi się też wytrawne (pierwszy wytrawny furmint powstal w 2003 roku). Warto podkreślić, że w Royal Tokaji jako pierwsi wyprodukowali wina słodkie w serii single vineyard. Niedawno enologiem została tu Fruzsina Osváth, która wprowadziła nieco delikatnieszego charakteru do win. Warto wspomnieć, że wcześniej konsultantką była tutaj też uznana winiarka Stefanie Berecz (Kikelet Pince). Tak więc można rzec, że siła tej winiarni leży w damskich dłoniach. Sława Royal Tokaji opiera się na winach słodkich, wytrawne są w sumie nieskomplikowane. Importer w Polsce – Vininova.


 6 P Single vineyard "Betsek" (fot. M. Kapczyński)

(4+) Aszu „Blue label” 5 P 2009, 11%. Było dość mało botrytis w tym roku, ale – jest przyjemna budowa, zachęcające aromaty, delikatne – brzoskwini, moreli, szuszonego jabłaka, karmelu i miodu. W ustach podobnie, wino jest poważne i złożone. Wszystko delikatne i wyważone. Kompleksowość umiarkowana, ale jest zachowana równowaga, balans. 6000 HUF. (4+) Tokaji Aszu Mezes Maly 6P, 9,5%. Skromy aromat - miodowy, bursztynowy, herbaciany. Przyjemna słodycz, niezła kwasowość. Karmelowy ton. Jest kwasowość, ale jakoś brak tu ónowagi. Wypada nieco ociężale, jak karmelowa ciągutka, struktura lekko niemrawa, brak wystarczającego nerwu. W sumie to niezłe wino ale za te pieniądze jednak rozczarowuje. 20000 HUF. (5-) Tokaji Aszu Betsek 2008 6P, 11%. Dobry rocznik dla aszu. Ładne, atrakcyjne klimaty aromatyczne – korzeni, kolonialnego sklepu, curry, idyjskich przypraw. W ustach intesntywnae, o wyrazistej strukturze. Siedlisko Betsek daje chyba w tej winiarni najciekawsze efekty, złożone i długie, wino pięknie się otwiera, jest atrakcyjne, ma świetną kwasowość i balans. Pity z beczki rocznik 2013 zapowiada się jeszcze lepiej.

Powrót do przeszłości (Lenkey)
Géza Lenkey to jeden z moich ulubionych winiarzy w Tokaju. Winiarnię (ul. Táncsics 29-31)
założył w 1999 roku jego ojciec. Niestety, w 2001 zmarł i trzeba było sobie odpowiedzieć na pytanie – co dalej? Od 2002 roku winnicami i winiarnią zaczął zarządzać Géza. Jest winiarzem samoukiem. Na początku robił wina konwencjonalnie, ale poszukiwał innej drogi, innego stylu - coraz badziej kierował się w stronę naturalności. Postanowił wprowadzić własne standardy i filozofię produkcji. Od 2005 roku Lenkey unikał oprysków herbicydami i insektycydami, od 2015 winnica jest prowadzona w pełni organicznie. Lenkey posiada 10,5 ha rozlokowanych na piętnastu parcelach (m. in. na cenionych siedliskach jak Úrágya, Betsek, Bomboly). Uprawia furmint, harslevelű, sárgamuskotály, muscat ottonel, zengő. Zbiory są mocno redukowane, do 1 kg z krzewu.


Géza Lenkey (fot. M. Kapczyński)

W winiarni panuje w pełni naturalne podejście – spontaniczna fermentacja, używane beczki z lokalnego dębu, naturalna fermentacja malolaktyczna, oraz to, co daje wyborne efekty – odpowiednio długie dojrzewanie win. Standard dla najlepszych win to 18 mieisęcy w beczkach i trzy lata w butelce. Efekty tego całościowego podejścia – styl konsekwentny, czytelny indywidualny,z  dobrze zaakcentowanym terroir (choć jak w przypadku wielu win naturtalnych zdarzają się wahnięcia). Wina są niebanalne, gęste, trochę dzikie, z wielką ekspresją mineralności, owocowości, alkohol w większości wypadków utrzymany jest na wodzy - w okolicach 13 %. Nie jestem pierwszy który odnajduje w winach Gézy jakieś rejestry przypominające butelki Somló. Jest w tych winach coś ziemistego, blisko ziemi. Géza często wspomina swego przyjaciela Lajosa Takcsa z Somló, obydwu ich łaczy wyrazisty styl, filozofia terroir. Takacs jakiś czas temu wrócił z Somló i panowie razem knują coś w Tokaju. Czekam na efekty tej współpracy niecierpliwie. W Polsce Lenkeya reprezentuje Monte di Vino.


Czas na degustację. Schodzimy do piwnic (fot. M. Kapczyński)

(5-) Het Hordo Furmint 2009. „Siedem beczek” blend wyselekcjonowanych furmintów. 18 miesięcy w beczce i ponad rok dojrzewania w butelce. Orzechy laskowe, kasztany, słoma, herbata, siano, suszone kwiaty. W ustach gęste, lekko herbaciane, propolisowe, o przyjemnej niebanalnej strukturze, podbite kwasowością. Wyłazi tu szomloński charakter furminta. 4500 HUF. (4+) Harslevelu 2009. 18 miesięcy w beczce. Pestki biały pieprz. Intesnywne aromaty i smaki - liść chrzanu, zioła, ściółka. Wino gęste, eleganckie, o powłóczystej materii, bogate. Wymaga czasu (i dekantacji), ziemiste, wyraziście kwasowe, o świetnej strukturze i balansie. 8500 HUF. (5-) Túlélő 2008. 60% furmint, 30% harslevelű, 10% sárgamuskotály. Dziwny to był rok. Zaatakowane przez mączniaka winnice dały bardzo niskie plony (z 10 ha udało się uzyskać zaledwie nieco ponad 3 tysiące butelek). Powstało wino „Túlélő ” (co przetłumaczyć można jako „ocaleniec”, „niedobitek”). Jest tu piękny, gładki, kremowy aromat dojrzałych jesiennych owoców i opadłych liści.W ustach świeże przejrzyste intensywne i bogate a zachwujące lekkość i świetny balans, mineralne wyważone i eleganckie. Pełne jesiennych klimatów. Piękny oldskul idący w poprzek mainstreamowi. Świetna krzemienna, mineralna końcówka. 4000 HUF. (5) Bomboly 2007. Mineralnie i ekspresyjnie wino, symfonia intrygujących gęstych i wyrazistych aromatów. W ustach rasowe – glina, piach, liście, suszone kiwaty, pestki z jabłka, suszona gruszka i wiele, wiele innych. Wino bogate i eleganckie. Sporo mineralności - siarka, bazalt, bursztyn. Jest tu i kwasowość i minerał i świetny potencjał dojrzewania. 4000 HUF. (5-) Birtok Harslevelu 2005. Świetne, dzikie, nieokrzesane, piwniczne, jest chrzan, dzikie jablko, pestki, sól, bursztynowa nalewka, butapren, nalewka z mirabelki, a wszystko podbite szklistą kwasowością, goryczką i mineralnością. Żwawe, bodaj najbardziej nieoczywiste, kwasowe, nieokiełznane wino, ale dające przez to sporo frajdy. 4500 HUF.


Szamorodni sweet 2007. Klasa  (fot. M. Kapczyński)


(5-) Edes Kovek 2010. Powiedzialbym - „słodki kamień”. 8 miesięcy w beczce, 75 g cukru. Wino przypominające szomlońską stylistykę – wulkanicznych skał, siarki, zapałek, owoców moreli, gruszek, suszonych bananów i innych cytrusów. Wyważone, skromne, niezbyt ciężkie, soczyste, z bardzo dobrą kwasowością. 4500 HUF. (5) Szamorodni sweet 2007. 5,5 roku dojrzewania w butelce. Utrzymane w cichym, eleganckim wydaniu – jedwabistym, delikatnym i soczystym rejestrze. Dużo tu brzoskwini, moreli, mirabelek, miodu. Delikatne, miękkie i odświeżajace wino. Jest zwiewne. Bardzo mi się podoba. 6500 HUF. (5+) Aszu 2000 6P, 11%. Głęboki herbaciano-czerwonawy kolor. W ustach dojrzałe, rodzynkowo-orzechowe. Poza tym miód spadziowy, żywica, rodzynki, suszone morele, bursztynowa nalewka, orzechy. Głębokie, bogate i eleganckie, świetna kwasowość kolonialny styl, korzenie. Świetne wino. Klasa.

Goście, goście! (Kardos)
Dobra wiadoość jest taka, że właściciel winiarni – Gábor Kardos właśnie otworzył w Mád winebar
(ul. Kossuth Lajos 19). Takiej „placówki” w tym miejscu z pewnością brakowało. Sama winiarnia została założona przez Gábora Kardos seniora w 1989 roku. Zaczął od 2 hektarów, wino sprzedawane było luzem. Gabor junior studiował prawo, ale porzucił tę drogę na rzecz winiarstwa. Uczył się go od ojca, złapał bakcyla. Zaczął robić wino (i butelkować) w roku 2008.


Gábor Kardos (fot. M. Kapczyński)

W roku 2012 nastąpiło poważne przejście na produkcję i sprzedaż. Gábor junior zawyżył standardy jakości i spróbował zmienić podejście ojca. Dziś dopiero buduje pozycję, w produkcji korzysta z „gościnności” innych winiarni i sprzętu. Włąsnych winnic posiada 3 ha, ale dokupuje owoców (m. in. w Tarcal). Jak wspomniałem nową formą aktywności będzie winebar z winem i lokalnymi produktami. W karcie pokaże się nie tylko tokaj ale wszystkie reprezentatywne wina z Węgier, będą też przekąski i palinka. Kardos nie kryje, że jego wina są proste, do picia na co dzień. Stylistycznie panuje tu jeszcze dość spory rozrzut, trudno złapać tu jeden charakter, pomysł na jednolitą filozofię. (3+) Mad Kiss 2015, 10%. Sargamuscotaly (z Tarcal), musujące (dodawane CO2). Wypada lekko, przejrzyście, pestkowo, ziołowo i jabłkowo. Wino wytrawne, proste, do odświeżenia podniebienia. Jak to mawiają ma „całkiem przyjemny faktor pijalności”. 2500 HUF. (4-) Supreme 2013. Wosk, pestki jabłkowe, gruszka. Lekko tlustawe, olej słonecznikowy, zioła, słoma, suszone liście. W ustach dojrzałe, dość ciężkie, gęste. Gastronomiczne. 3500 HUF.


W Mád można znaleźć dobrą przystań z winem (fot. M. Kapczyński)

(4) Furmint Betsek 2012
. Lipowa herbata, gęsta, skórkowa nuta tropikalna, pestkowa, pieprzna, lekko alkoholowa. Wino z charakterem, wyraziste i mocne, z pieprzno-korzennym, goryczkowych tłem. Finisz z lekka ciężkawy, alkoholowy, trochę przymulający. Wino do jedzenia, do tłuściutkich śmietanowych sosów, wędzonych ryb. 6000 HUF. (4) Szamorodni sweet 2013. Olej, warzywa, dojrzały słonecznik, suszone liście i ziemia, piwnica. Słodycz dość przyjemna (135 g/l cukru), przyzwoicie skontrowana kwasowością, lekko orzechowym akcentem. Nie jest to wino finezyjne, ale ma własny charakter.

Degustacja pod lipą (Barta)
Posiadłość znajduje się w pięknie odnowionym budynku, XVII-wiecznej willi Rakoczych (przy ul. Rakoczi 83 w Mád). Károly Barta w 2003 kupił posiadłość i odnowił winnice, m.in. na Öreg Király, uprawiane na tarasach. Winnice wymagały kilku lat pracy, by przywrócić je do normalnego życia. Barta jest jednak cierpliwy. Choć nie jest pełnej krwi winiarzem a raczej biznesmenem, to produkuje wino z pełnym zaangażowaniem wręcz bezwzględnością - stawia na naturalność, czystość i organiczność produkcji. Ta troska jest widoczna w winach.


Károly Barta (fot. M. Kapczyński)

Nie bez znaczenia był fakt, że Barta zatrudnił utalentowanego enologa Atillę Hommonnę a ten – jak mało kto - potrafił wycisnąć z winnic esencję terroir. Teraz Atillę zastapi równie wymagająca enolożka - Vivien Újvári.
Barta działa na 10. hektarach organicznych upraw (produkcja: 15 tysięcy butelek). Jest to winiarstwo niewielkie, spięte w swej filozofii dokładnie, kompleksowo. Miłośnicy win z Tokaju wiedzą, że Barta to klasa - wina utrzymane są w konsekwentnym, czystym, mineralnym, żywym i słonawym stylu i wyraźnej „kamienistej” kwasowości. Użycie SO2 jest tu minimalne.
Winomaniakom podróżującym przyda się zapewne informacja, że winiarnia oferuje noclegi w dobrze przygotowanych apartamentach. Importerem w Polsce jest Rafa Wino.
(5-) Oreg Kiraly Harslevelu 2013, 13,5%. Mineralny, lekko słonawy styl. Sporo tu soli, jodu, mokrego morskiego piasku, kwiatów. Wino szczupłe, mineralne, kamieniste, jakby – wybaczcie nieco szalone porównanie - wykrzesane z nagrzanego kamienia. Jest odświeżające, napięte, uwodzące. 10000 HUF. (5-) Oreg Kiraly Szamorodni sweet 2013. Delikatne, wręcz kruche, wyważone, z miękką i delikatną owocowością. Jest miód lipowy, wiosenne kwiaty, świeże, miękkie i lekko miodowe rejestry. Wyważone i zupełnie nienachalne jeśli chodzi o słodycz (132g /l). Faktura jest tu jedwabista oraz bardzo przyjemny, dojrzały - ale nie przejrzały - owoc. Subtelne wino. Wszystko podane jest w atrakcyjnym anturażu świeżości i lekkiej kwiatowej otoczki. 9000 HUF.


Mobius w całej okazałości... (fot. M. Kapczyński)

(5) Oreg Kiraly Aszu 6 P 2010, 8,5%. 28 miesięcy dojrzewania w beczce. Piękny, błyszczący i nasycony kolor. Aromaty mieszanki świeżo zerwanych, soczystychowoców tropikalnych, miodu lipowego cytryny. W ustach świetna kwasowość, masa bardzo świeżego owocowego soku o mineralny, słonawy posmak. Słowem - festiwal „radosnych” owoców, świeżości, kwasowości. Wino nie jest tanie, ale daje dużo satysfakcji. 40000 HUF. (5) Oreg Kiraly „Mobius” 2008, 15%. Ależ tutaj się dzieje! Nuty sherry, wodorostów, drożdży, siana, skóry, pieprzu, przypraw. Z jednej strony - delikatna budowa, z drugiej – wyrazista, niemal wybuchowa ekspresja. Sól, jod, lekko apteczny klimat w finiszu. 17000 HUF.
Dla takich szalonych wrażeń koniecznie musicie zawitać do Mád. Warto.

Mariusz Kapczyński

Tutaj znajdziesz pierwszą część tekstu.

Tekst ukazał się wcześniej w "Rynkach Alkoholowych"
ZapiszZapiszZapisz