Wtorek, 25 Kwietnia, 2017     ostatnia aktualizacja 20-04-2017
 
Cydrowy boom trwa
 
2016-08-07
 
Zgodnie z przewidywaniami, cydrowy boom trwa w najlepsze. Dominują na rynku marki masowe, ale coraz śmielej poczynają sobie cydrowi rzemieślnicy, zdobywając stale rosnące grono wiernych konsumentów.
 
Jemy jabłka, pijemy cydr
Jabłka zawsze w naszym kraju cieszyły się popularnością. Zgodnie ze starym angielskim przysłowiem mówiącym, że jedno jabłko dziennie „trzyma doktora z daleka” („An apple a day keeps the doctor away”), chętnie po nie sięgamy o każdej porze roku. Faktem jednak jest, że jeszcze dekadę wcześniej jedliśmy ich znacznie więcej, z czasem i z rosnącym wyborem owoców importowanych w sklepach zaczęły schodzić na drugi plan, ustępując miejsca bananom, pomarańczom czy kiwi itp.



Okazuje się, że w latach 2004-2014 średnioroczne spożycie jabłek spadło w naszym kraju o 33 procent do poziomu 14,04 kg na osobę. W 2014 roku spadek ów wyhamował, pomocny okazał się tu nieco wcześniejszy wzrost cen zagranicznych owoców.  Z kolei cena jabłek stała się niższa o 11 procent w porównaniu z rokiem wcześniejszym. W owym 2014 roku wystąpiła też intensywna kampania promocyjna, związana z wprowadzeniem rosyjskiego embargo na nasze jabłka. To embargo stanowiło nie lada problem dla hodowców jabłek, jako że Rosja była wówczas naszym największym rynkiem eksportowym dla tych owoców. 
Kampania pod hasłem: „Jedz jabłka. Zrób na złość Putinowi”, która kwitła także w internecie, przyniosła pozytywny skutek. Już w 2015 roku spożycie jabłek wzrosło o około 7 procent i wyniosło 17-18 kg na osobę. Wciąż jednak pozostaje niezadowalające. Sadownicy przyznają, że tego typu akcje promocyjne przynoszą skutek, ale raczej krótkotrwały, na 2-3 miesiące. – Szansą dla sadowników i grup producenckich byłaby rozbudowa przemysłu przetwórczego, produkcja cydru i soków innych niż z koncentratów i eksport na inne kontynenty – mówiła dr Bożena Nosecka z warszawskiego Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej podczas konferencji „Jabłkowe problemy – sposoby rozwiązania”, która odbyła się w lutym tego roku na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie.


 
Choć sadownicy wciąż odczuwają niedosyt, to jednak producenci cydru idą im z pomocą. Wytwarzane są bowiem coraz większe ilości tego napoju, a co z tym się wiąże – Polacy spożywają go coraz więcej. I nic nie wskazuje na to, by ten trend miał ulec zahamowaniu. Spójrzmy, jak sprzedaż cydru kształtowała się w minionych latach. W roku 2013 wyniosła zaledwie 2 mln litrów, w 2014 było to już ponad 8 mln litrów, w 2015 roku – 12 mln litrów, a szacunki na ten rok mówią o sprzedaży w wysokości 15-18 mln litrów, która wartościowo sięgnąć może 130 mln złotych. Oznacza to coroczny wzrost o blisko 40 procent.
Od kiedy za produkcję cydru wzięły się również browary, pojawił się kolejny sposób spożywania tego napoju – z nalewaka, czyli z tzw. kija. W takiej formie swój cydr Green Mill zaproponowała Kompania Piwowarska. Już w minionym sezonie dostępny był w ponad 500 lokalach w całym kraju. Producent tego cydru wskazywał, iż zależnie od sposobu napełnienia cydrem szklanki, jego smak będzie nieco inny Jeżeli wlejemy go pionowo, będzie delikatniejszy, mniej nagazowany i bardziej słodki. Jeśli natomiast wlejemy go spokojnie, po ściance, stanie się bardziej wytrawny, orzeźwiający i musujący. Cydr „z kija” wprowadził także m.in. Dzik – Polski Cydr, który w ubiegłym sezonie planował zwiększyć swą obecność z nalewakami do około 400 lokali czy litewski cydr Fizz, występujący także w wersji gruszkowej.
 
Cydr sobie poradzi
Jakiekolwiek obawy, że cydr może zagrozić piwu są mocno na wyrost. Porównajmy – w minionym roku statystyczny dorosły Polak wypił około 100 litrów piwa, podczas gdy cydru – zaledwie 0,31 litra. Dla porównania na Litwie spożycie cydru wynosi 5,7 litra per capita, w Anglii zaś ponad 20 litrów. 
 – Oceniamy, że bazowy potencjał tego rynku to 1-2 procent konsumpcji piwa, co oznacza nawet 80 mln litrów rocznie. Oczekujemy, że za 5 lat rynek cydru przekroczy 1 procent konsumpcji piwa i będzie rósł w skali kilkudziesięciu procent rocznie – powiedział agencji informacyjnej Newseria Robert Ogór, prezes grupy Ambra, produkującej Cydr Lubelski, który jest liderem rynku. Cydru nie będziemy zatem pić zamiast piwa, traktowany jest bardziej jako odskocznia od chmielowego smaku.
Choć wcześniej robione były podejścia do wprowadzenia na rynek cydru, to jego produkcja na dobre ruszyła w 2013 roku, kiedy Ministerstwo Finansów zdecydowało się obniżyć akcyzę na właśnie cydry oraz perry. Już w połowie tego roku swój Cydr Lubelski wprowadziła Ambra, a za nią poszli inni, m.in. TiM SA, Bartex, Jantoń, Warwin, Henkell & Co. Polska. Do grona producentów dołączyły też browary – rynkowi giganci, jak Grupa Żywiec czy Kompania Piwowarska, a także mniejsi, np. Browar Fortuna. Teraz w gros sklepów dostępna jest chociaż jedna marka tego napoju. Coraz chętniej i śmielej sięgamy też po perry, robione na bazie gruszek. 
Liderem od samego początku pozostaje marka Cydr Lubelski. Jak prognozują przedstawiciele Ambry, w tym roku sprzedaż tego cydru może osiągnąć wielkość 7 mln litrów, co równa się niemal połowie całego rynku tej kategorii. Widząc zainteresowanie konsumentów, Ambra poszerzyła markę o kolejne warianty – Perry Lubelski oraz Cydr Lubelski Miodowy. W ubiegłym roku w wybranych sklepach pojawiła się także limitowana edycja jednoodmianowego Cydru Lubelskiego – Antonówka, który powstał w niewielkiej ilości 200 tys. litrów. Chrapkę na pozycję wicelidera ma w tym roku firma Jantoń ze swym Cydrem Dobrońskim. Firma również rozbudowała portfolio marki – oprócz klasycznego cydru dostępne są też perry i Cydr Dobroński z Cynamonem – i położyła na nią szczególny nacisk w najnowszej strategii marketingowej. Celem jest zwiększenie w tym roku produkcji cydru o kilkadziesiąt procent. Tymczasem drugie miejsce w kategorii cydrów na rynku polskim zajmuje Strongbow z portfolio Grupy Żywiec. To oryginalna marka brytyjska (produkowana od 1962 roku), doskonale znana na świecie, dostępna jest bowiem w ponad 20 krajach, a u nas debiutowała zaledwie rok temu, w marcu 2015. Pojawiły się wówczas dwa warianty napoju, Gold Apple oraz Red Berries, a wiosną tego roku dołączył do nich Dark Berries, czyli jabłkowy cydr z nutą czarnej porzeczki.
 
Znamy, znamy i lubimy
Jak wynika z badań, około 30 procent dorosłych konsumentów deklaruje, że spróbowało cydru. To podobny odsetek co w przypadku whisky. W minionym roku wypiliśmy też więcej cydrów niż trunków należących do takich kategorii – niszowych, co prawda, ale obecnych na rynku od dziesięcioleci – jak giny, rumy, wermuty czy brandy. 
Wraz ze wzrostem spożycia cydrów rośnie także wiedza Polaków na ich temat. Znaczna część konsumentów już orientuje się, że cydr może być produkowany bezpośrednio z soku z jabłek albo z koncentratu, co wiąże się z jego jakością. Dlatego świadomie wybierają te wykonane z soku, odrzucając tym samym udział w procesie wszelkich sztucznych dodatków, jak barwniki czy aromaty. 
W tym krótkim czasie, jaki minął od momentu mocnego wejścia cydrów na rynek, wzrosła także świadomość różnorodności tego napoju. Polska jako jeden z największych producentów jabłek posiada znaczny wybór ich odmian, wśród których są też odmiany bardzo stare, o unikalnym smaku, jak reneta (szara i złota), antonówka, kosztela, papierówka itd. To znakomita baza do tworzenia cydrów jednoodmianowych – taki właśnie zrobiła w minionym roku Ambra, czyli wspomnianą już Antonówkę. W stronę cydrów jednoodmianowych, wytwarzanych rzemieślniczo, zdążają przede wszystkim niewielkie, często rodzinne zakłady, z których większość jest zrzeszona w Stowarzyszeniu Polskie Cydry Autorskie. Dzięki nim w kategorii cydrów mamy sytuację podobną do piw – współistnieją duże firmy wytwarzające cydry masowe i małe zakłady rzemieślnicze. Te drugie często należą do sadowników bądź do producentów win. Przykładem może tu być Slow Flow Group, wytwarzająca w Winnicy Smykań cydry według w pełni autorskich receptur. Są wśród nich zarówno staranne kupaże, jak Stary Sad powstały na bazie starych odmian jabłek pochodzących z 70-letnich, ekologicznych sadów rosnących w Beskidzie Wyspowym czy Jaskół z odmian trzech jabłek: grochówka, jonagoret, champion, a także cydry jednoodmianowe, na bazie takich odmian, jak golden delicjusz, grochówka i pink lady. 



 
Twórcy cydrów są odważni w swych działaniach – pokusili się nawet o stworzenie cydru lodowego! Jako pierwsi spróbowali wyprodukować cydr z zamrożonych jabłek Kanadyjczycy z Quebecu. W Polsce taką wersję cydru przedstawił najpierw Henryk Nowakowski z Trzebnicy, w jego ślad poszli wytwórcy z Cydru Chyliczki – ich cydr lodowy nagrodzony został złotym medalem ubiegłorocznych targów EnoExpo. I takich śmiałych wytwórców, eksperymentujących z odmianami i recepturami, mamy w kraju stale powiększające się grono. 
Cydrownicy mają jednak problem, podobnie jak i winiarze, ze sprzedażą swoich wyrobów. Niewiele z nich jest dostępnych powszechnie, jak np. wyroby Cydru Ignaców czy Cydr Miłosławski z Browaru Fortuna. Zwykle napotkać je można podczas targów, jarmarków z wyrobami ekologicznymi, jak również w sklepach specjalistycznych, wybranych pubach czy restauracjach. Dla chcącego – i poszukującego konsumenta – nic trudnego. Nie są tanie w porównaniu z wyrobami masowymi, np. cena wspomnianego Cydru Lodowego Chyliczki sięga 30 złotych za butelkę. Jednak ci, którzy spróbowali tego typu wyrobów, potwierdzają, że warte są swej ceny.
 
Letnie orzeźwienie
Choć cydry smakują o każdej porze roku, to podobnie jak i piwo swój najlepszy czas mają latem. Cydry, zawierając dwutlenek węgla, są orzeźwiające, owocowo świeże. Dlatego najlepiej cydr serwować schłodzony, dzięki czemu pomoże przetrwać gorące lato. Nie jest przy tym zbyt „mocny”, zawiera od 2 do 8% alkoholu. Można go pić samodzielnie, ale dobrze towarzyszy też różnym potrawom, zwłaszcza lekkim, z udziałem warzyw, ryb czy drobiu. Cydry wytrawne współgrają także m.in. z serami pleśniowymi czy z daniami obiadowymi. Słodkie jego odmiany pasują zaś do deserów. Modne stało się też łączenie w szklance cydru ze świeżymi owocami czy ziołami – w ten sposób można go modyfikować, nadając mu różne nuty i wprowadzając tym samym rodzaj pewnej zabawy smakami. Jeśli w planach mamy piknik, wakacyjne dnie i wieczory w plenerze – cydr znakomicie wpasuje się w te okoliczności przyrody.




A ulubiony w ostatnich latach wakacyjny sposób spędzania czasu, czyli grillowanie? Rzecz jasna piwo w roli partnera grilla i potraw z niego schodzących wiedzie tu prym, jednak cydr coraz częściej też się w tym towarzystwie pokazuje, będąc napojem lżejszym, bardziej owocowym, niezobowiązującym. 
Jakie są inne, pozasmakowe zalety cydru? Jest niskokaloryczny, w 100 ml bowiem znajduje się 36-42 kcal. Cydr ma niższy od piwa indeks glikemiczny (40 IG, piwo – 110 IG), jest zatem korzystny dla trzustki, jako że powoduje mniejsze wahania glukozy we krwi. Do tego zawiera potas, mający wpływ na pracę mięśni, oraz pochodzące z jabłek antyoksydanty (witaminy C, E i beta-karoten), które zwalczają wolne rodniki odpowiedzialne za starzenie się organizmu i procesy zapalne prowadzące do wielu chorób, m.in. nowotworów. Co ważne, większość cydrów jest bezpieczna dla osób nietolerujących glutenu. Jest to bowiem napój alkoholowy zrobiony z przefermentowanych dojrzałych jabłek, zatem zamiast słodu zbożowego bazą jest tu sok jabłkowy. Choć, należy mieć się na baczności i jednak czytać uważnie etykiety, zdarzyć się może, że w składzie będą śladowe ilości słodu jęczmiennego. Z kolei naukowcy z Campden Brewing Research International, niezależnej brytyjskiej organizacji zajmującej się badaniami żywności i napojów, udowodnili, że pół litra cydru zawiera tyle samo przeciwutleniaczy co kieliszek wina. Dodatkowo w cydrze są kwasy, które działają przeciwgrzybiczo i antybakteryjnie.
opr. red.

Tekst ukazał się wcześniej w `Rynkach Alkoholowych`