Niedziela, 23 Lipca, 2017     ostatnia aktualizacja 17-07-2017
 
Jak w Polsce z kranu wino nalewano
 
2016-07-02
 
Dystrybutorze wina, właścicielu winebaru, restauracji, sklepu - chcesz rozlewać wino z kegi, z kranu, np. do butelek typu PET? Powinienieś to wiedzieć (i przygotować się na naprawdę ciekawą historię).
Vinisfera otrzymała niedawno ciekawego maila od pani Maria Kunickiej-Goldfinger, która w Warszawie otworzyła sklep z winami, piwamy, cydrami. Pani Maria wpadła na pomysł aby w sklepie rozlewać wina i cydry z kegów,postanowiła więc dopełnić wszelkich formalności. Okazało się, że procedura jest długa a przepisy nie do końca jasne, bo pani Maria jest... pierwszą osobą, która o takie pozwolenie wystąpiła. Oto jak wyglądała historia.

Pani Maria pisze:

1. Prowadzę niewielki sklep na warszawskiej Saskiej Kępie, oferujący delikatesowe artykuły spożywcze, także wina importowane i polskie, piwa i cydry rzemieślnicze. Postanowiłam rozszerzyć ofertę o wino i cydr nalewane z kegów. Nawiązałam kontakt z dystrybutorem win, doradził mi kontakt z urzędem celnym w celu wyjaśnienia konieczności nabycia i nalepiania na naczynia z rozlewanym winem akcyz legalizacyjnych, choć sam podejrzewał, że takiej konieczności nie ma - jego odbiorcy, posiadający koncesję na wyszynk alkoholu, traktują nalewanie wina do butelek jako zwykłe podanie go do konsumpcji. Ja jednak chciałam mieć pewność, zasięgnęłam więc informacji u źródła. I tak zaczęły się problemy. 


/fot. aungru.com/

2. Urząd Celny w Warszawie wyraził inną opinię, tzn. uznał, że akcyza mnie obowiązuje - odesłał mnie w tej do Ministerstwa Rolnictwa. Tam też nie mieli żadnych wątpliwości – skoro planuję rozlewać wino, podlegam pod tak zwaną ustawę winiarską (Ustawa z dnia 12 maja 2011 roku o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina) i muszę uzyskać wpis do rejestru przedsiębiorców wykonujących działalność w zakresie wyrobu lub rozlewu wyrobów winiarskich. Dopiero wpis do tego rejestru pozwoli mi uzyskać od urzędu celnego banderole legalizacyjne.

3. Poniżej lista formalności, które musiałam spełnić, żeby taki wpis uzyskać (ich listę zawiera art. 18 ustawy):
 
– zaświadczenie inspektora IJHARS (Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych) – sprawdza on między innymi, czy sklep jest wyposażony w laboratorium do badania jakości wina lub czy naczynia, do których ma być ono rozlewane mają odpowiedni atest, jednocześnie może przeprowadzić rutynową kontrolę, sprawdzając na przykład, czy na winie znajdują się polskie kontretykiety o odpowiedniej treści;
 
– zaświadczenie Powiatowego Inspektora Sanitarnego – to nie jest ta sama zgoda SANEPIDu, której wymaga się np. przy uzyskaniu koncesji na sprzedaż alkoholu. Jest to osobna zgoda na rozlewanie wina. Uzyskałam zgodę na rozlewanie do naczyń jednorazowych (butelek) PET – zgoda na rozlewanie do butelek szklanych wymaga posiadania dodatkowych urządzeń do ich mycia i wyparzania;
 
– zaświadczenie Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska – nakłada to obowiązek oddawania zużytych opakowań do odpowiednich firm je utylizujących oraz prowadzenia stosownej dokumentacji dotyczącej utylizacji opakowań;
 
– zaświadczenie wydane przez Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej – kolejna wizyta urzędnika, trzeba spełniać wymogi dotyczące bezpieczeństwa pożarowego, przedstawić plany budynku, wiedzieć, gdzie są najbliższe hydranty itp.
 
4. Przed tymi wizytami trzeba skompletować wszystkie dokumenty wymagane przez Ustawę (jak np. plan linii technologicznych), a po otrzymaniu właściwych zaświadczeń pamiętać o prowadzeniu badań jakości wina i stałym zapisywaniu ich wyników.
 
5. Do kompletu zaświadczeń konieczne jest zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami i o niekaralności(sic!). Warto pamiętać, że zaświadczenie o niezaleganiu ma krótki okres ważności, musiałam je uzyskiwać kilkukrotnie.


/fot.hensley.com/

Te formalności wydają się najprostsze, a wcale tak być nie musi, tak było w moim przypadku, bo pięć lat temu rozliczałam się w innym urzędzie skarbowym niż teraz i okazało się, że obecny urząd nie ma mojego PITu sprzed pięciu lat, muszę więc dostarczyć potwierdzenie złożenia go w innym urzędzie (nie ma automatycznego przepływu informacji między urzędami skarbowymi).
 
Wszyscy urzędnicy, z którymi się kontaktowałam, mieli po raz pierwszy do czynienia z przyznawaniem tych zaświadczeń dla małego sklepu (podkr. redakcji), na szczęście pomagali mi wyjaśnić, co konkretnie muszę w czasie każdej kontroli robić, jakie warunki spełnić, jakie dokumenty posiadać itp. Te formalności, które wydawały mi się najtrudniejsze, wcale takie nie były, a te, które wydawały się najprostsze, potrafiły trwać najdłużej – bo kontroler miał całą kolejkę miejsc do sprawdzenia, a ja bynajmniej nie byłam na jej początku.
 
6. Koszty tych czynności nie są wysokie, największy to opłata za wpis do rejestru w Ministerstwie Rolnictwa – 600 zł. Oczywiście dochodzi do tego opłata za zakup banderol legalizacyjnych. Nie trzeba ich kupować od razu wielu, ale każdy kolejny zakup trwa około 3 tygodni i wymaga wizyty w urzędzie celnym i Ministerstwie Finansów.
 
7. Załatwienie wszystkich formalności zajęło mi mniej więcej pół roku, ale trzeba wziąć pod uwagę, że i w Ministerstwie, i w urzędzie celnym i we wszystkich innych urzędach z takim problemem pojawiłam się jako pierwsza w kraju.
 
Maria Kunicka-Goldfinger 
Produkty niewinne i winne 
ul. Walecznych 61,
Warszawa-Saska Kępa


Komentarz redakcji:

Przytoczony list wg mnie w sposób charakterystyczny pokazuje nadinterpretację przepisów stosowanych przez polskich urzędników. Przepisy prawa obowiązujące w Polsce nie są niestety jednoznaczne i kolejni rządzący nie chcą ich uprościć i tym sposobem uczynić jednoznacznymi. Niejednokrotnie do ustaw obowiązujących jeszcze w XX wieku wydaje się zmiany i przepisy wykonawcze zaciemniające obowiązujące prawo i powodujące właśnie takie kuriozalne sytuacje. 
W opisywanej sytuacji sprzedaż detaliczna wina (na którą autorka niewątpliwie ma stosowne zezwolenie) polegająca min. na nalewaniu do butelki została potraktowana jako rozlew i podporządkowana pod „Ustawę o wyrobie i rozlewnie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina”. Z całym rygorem obowiązujących przepisów urzędnicy przeprowadzili długotrwałą i kosztowną dla autorki (nie tylko koszt rejestracji 616,00 PLN, ale również koszt utraconych zysków, koszt straconego czasu itd.) procedurę i wpisali firmę autorki do odpowiedniego rejestru. Do tego samego rejestru wpisywani są wszyscy producenci i rozlewający przemysłowo wyroby fermentowane.  
Nie wiem, do jakiego urzędu należy się zgłosić o interpretację czy taka sprzedaż jest równoznaczna z rozlewem, ale na pewno nie jest to Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ani tym bardziej Urząd Celny w Warszawie. 
Ciekawe w całej tej sprawie jest to, że w innych urzędach zarówno Skarbowych jak i Celnych w Polsce nie mają takich dylematów i nie widzą, np. przeszkód w sprzedaży banderol legalizacyjnych na „nowe opakowania” dla wyrobu akcyzowego jakim jest wino, nie zwracając tym samym uwagi na domniemaną konieczność wpisu do właściwego rejestru w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. 
Dla przykładu, Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach nie widzi przeszkód w sprzedaży wina prowadzonej w opisany przez autorkę sposób zwracając jedynie uwagę, że „wszystkie działania związane z nabywaniem wina zostaną poprzedzone uzyskaniem przez Wnioskodawcę wszelkich wymaganych zezwoleń” (za Interpretacja Indywidualną IBPP3/443-1139/11/DG z 17.01.2012). 
Również Naczelnik Urzędu Celnego w Krakowie nie widzi przeszkód w wydawaniu decyzji o sprzedaży banderol legalizacyjnych przy prowadzonej w opisany sposób sprzedaży detalicznej wina. 
Wydaje mi się, że jedynym sensownych rozwiązaniem jest dążenie do uproszczenia przepisów i zabranie urzędnikom możliwości ich naginania. Dopóki będą mieli nieograniczone możliwości interpretacyjne i jednocześnie nie będą odpowiedzialni osobiście za wydawane decyzje - będą starali się działać zachowawczo, chronić się za jak największą liczbą interpretacji i paragrafów, co najczęściej odbija się negatywnie na utrzymujących ich przedsiębiorcach. Najczęściej tych najmniejszych.    

Grzegorz Owca
Specjalista w międzynarodowym obrocie handlowym. Od 1991 roku zajmuje się sprawami celnymi, współpracuje z krakowskim Urzędem Celnym. Prowadzi własną agencję celną specjalizującą się między innymi w obsłudze produktów akcyzowych. Miłośnik i pasjonat wina. Współpracuje z Vinisferą.Zapisz
ZapiszZapisz