Niedziela, 26 Marca, 2017     ostatnia aktualizacja 24-03-2017
 
Ikony piwowarskiej sztuki
 
2014-09-08

Żądni piwoznawczej wiedzy konsumenci piwa na całym świecie od lat zadają sobie fundamentalne pytania dotyczące piwnej kultury. Jednym z nich jest odwieczna zagadka, która jak Święty Graal rozbudza zmysły i nakręca wyobraźnię. Chodzi oczywiście o najlepsze piwo na świecie. Marzenie każdego piwosza. Niejeden twierdzi, że już je znalazł. Co ciekawe najczęściej ma rację a to dlatego, że nie ma jednego piwa uznanego za najlepsze. Są natomiast dziesiątki piw, które dzięki magicznemu układowi cech smakowo – zapachowych zjednują sobie rzesze miłośników piwa i stają się dla nich piwowarskim objawieniem. Wydaje się niemożliwe stworzenie rankingu, który określałby najlepsze, średnie i najgorsze piwa. Można jednak pokusić się o ułożenie listy najciekawszych piw świata, które wpłynęły na bieg historii piwowarstwa i na stałe wpisały się w menu prawdziwych piwoszy.



Zacznijmy więc na miejscu 8 by zakończyć na 1. Kolejne miejsca będą przypisane stylom ciekawym z różnych względów. Nie sposób użyć tu jednej skali. Zbyt wiele w tych piwach historii, magii i sztuki by dały się tak po prostu uporządkować i opisać.

Zacznijmy więc.

Miejsce 8 – Lambic (unikalny proces warzenia)
Lambic to belgijskie piwo fermentacji spontanicznej. Już sam proces warzenia daje mu miejsce na naszej liście unikalnych piw. Fermentuje spontanicznie a więc bez dodatku drożdży. Powstaje tylko w dolinie rzeki Zenne (nieopodal Brukseli) a za jego smak odpowiada 86 różnych mikroorganizmów, które tworzą jego unikalny profil sensoryczny. Proces produkcji lambica to nierzadko nawet 3 lata. Piwo dojrzewając w beczkach nabiera wytrawnej kwasowości i cierpkości. Nieprzygotowanych degustatorów powala octowym aromatem i kwaśno – cierpkim smakiem. Odmiany owocowe z wiśniami lub malinami łagodzą trochę ostry charakter tego piwa. Znawcy szukają w nim głębokich nut jakie znajdujemy w tokajach, delikatnego słonego posmaku i goryczkowych nut pestki owocowej. Aby polubić lambica trzeba go naprawdę dobrze poznać.

Miejsce 7 – ALE (siła różnorodności)
ALE to klasyka angielskiego piwa. Do niedawna znaliśmy to piwo z krzyżówek (angielskie piwo na trzy litery). Dziś możemy już cieszyć się smakiem tego słabo nagazowanego piwa górnej fermentacji. Gatunek ten słynie z intensywnego chmielowego aromatu jakiego próżno szukać w całym piwnym świecie. To jednak co naprawdę wyróżnia ten styl to ilość odmian. Ortodoksyjny India Pale Ale, gorzki jak piołun Bitter, delikatne Honey Ale, karmelowe Brown Ale czy mocny i ekstraktywny Barley Wine to tylko niektóre propozycje. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Miejsce 6 – Witbier (ziołowa kompozycja)

Gatunek witbier powstaje przy dużym udziale słodu pszenicznego i jeszcze większym surowej, niesłodowanej pszenicy. To jednak co sprawia, że styl ten zapada w pamięć to zapach ziół i cytrusów jaki możemy w nim znaleźć. Kolendra i skórki pomarańczy sprawia że Witbier idealnie syci zmysły i jednocześnie orzeźwia. Idealnie nadaje się zarówno do tonowania letnich upałów jaki i do akompaniowania lekkim potrawom złożonym z ziół, ryb, ryżu i owoców.




Miejsce 5 – Pilzner ( prawdziwe piwo)
Archetyp jasnych piw dolnej fermentacji, Mówi się że pierwszy pilzner powstał w Pilznie w roku 1842. To co sprzyja jego nieustającej karierze to zestaw prawdziwie piwnych cech ,które nie muszą być ulotne ani wyrafinowane. Pilzner to przede wszystkim mocna chmielowa goryczka, intensywny zapach chmielu, słodowa pełnia smaku i owocowy bukiet. Dla 90 % konsumentów piwa na świecie pilzner jest synonimem prawdziwego piwa. Co więcej styl ten pasuje do prawie każdej sytuacji. Aperitif, akompaniament treściwych dań, letnie orzeźwianie to sytuacje, w których możemy liczyć na to złote piwo dolnej fermentacji.

Miejsce 4 – Weizen (oryginalny charakter)
Profil smakowy tego piwa pszenicznego możne opisać w kilku słowach: goździki, banany, masło, kwasowość. Dla niewtajemniczonych zabrzmi to tragicznie. Jednak wyznawcy kultury weizena wiedzą, że te kilka słów to kluczowe cechy tego piwa za którymi kryje się jeszcze kilkanaście innych, powodujących, że weizen nie nudzi się nawet po 9 kuflu, że trwałość jego piany słynna jest w całym piwowarskim świecie i że jest jedynym piwem śniadaniowym, które Bawarczycy spożywają chętnie w godzinach porannych w towarzystwie kiełbaski i rogalika. Zimny weizen (niem. pszenica) doskonale orzeźwia. Delikatnie ogrzany dłonią uwalnia paletę smaków i aromatów.

Miejsce 3 – Stout (moc ciemnych aromatów)

Stout po angielsku znaczy „tęgi”. Tak też często określa się smak i zapach tego stylu, którego. królestwem jest Szkocja. Piwa te wbrew pozorom wcale nie są tęgie w smaku. Jest to rodzaj sensorycznej sugestii, która polega na atakowaniu nosa aromatami kawy, czekolady i palonego ziarna. Sugestia ta jest tak silna, że piwo często odbierane jest jako mocne i ekstraktywne. Tymczasem stotu jak gorzka kawa, budzi zmysły, orzeźwia ale nie syci, dzięki czemu Szkoci mogą spędzać przy stoucie długie godziny debatując nad wyższością stoutów ostrygowych nad owsianymi czy różnicach pomiędzy lżejszym milk stotuem i wytrawną odmianą tego stylu (dry stout).



Piwa trapist (fot. Wikipedia)

Miejsce 2 – Trapist (odurzająca pełnia aromatu)
W zasadzie o trapiście powinno pisać się nie krótką notkę ale od razu grubą książkę a najlepiej trylogię. Można by w niej rozwinąć jego oryginalne pochodzenie podkreślić fakt, że powstaje tylko w sześciu miejscach na świecie oraz naświetlić jego oryginalną technologię fermentacji. To jednak o czym zawsze trzeba napisać to zapach i smak tego piwa, który intryguje zarówno wielbicieli piwa jak i koneserów whisky czy koniaków. Trapist potrafi pachnieć karmelem i toffi, rodzynkami, koniakiem, cytrusami, melonem a nawet zatęchłą piwnicą. Jego smak to wytrawna goryczka stonowana ekstraktywną słodyczą i jednocześnie podkreślona alkoholową cierpkością. Trapist to idealny kompan deski serów, orzechów i winogron. Ten zestaw zapewnia ucztę jakiej nie powstydzi się właściciel najbardziej wyrafinowanego podniebienia.

Miejsce 1 (porter bałtycki – po prostu porter).
Tak naprawdę porter bałtycki powinien zostać pierwszym na świecie chronionym gatunkiem piwa. W ciągu ostatnich kilku lat jego populacja zmniejszała się w tempie zastraszającym. Dzisiaj gatunek powoli się odradza jednak piwosze, którzy pamiętają portery z tamtych lat ciągle tęsknią za aromatem palonej kawy, wędzonki, kwasowością jaką znaleźć możemy w wędzonej kiełbasie, delikatnym zapachem owoców, wyraźnymi akordami alkoholu i tym wszystkim co sprawia, że porter bałtycki, nie ma w piwnym świecie naśladowców czy nawet dalekich krewnych. Zamiast więc starać się opisać i zrozumieć jego smak należy nalać sobie kufel tego czarnego specjału z wiśniowymi refleksami i pijąc małymi łykami delektować się pełnią smaku i aromatu naprawdę mocnego  dolnej fermentacji.

W tej chwili wielu znawców tematu myśli sobie o piwach, które nie zostały uwzględnione w naszym rankingu. Jest przecież kwaśny jak cytryna berliner weisse, ekskluzywne biere de garde i wiele innych stylów, obok których nie można przejść obojętnie. Na szczęście dla tych zaniepokojonych czytelników powyższy ranking jest pierwszym z cyklu. W kolejnych „naj” każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Tekst: Maciej Chołdrych

O Autorze: Maciej Chołdrych - absolwent wydziału Technologii Żywności i Żywienia na Akademii Rolniczej w Poznaniu. W latach 1997 – 2008 szef panelu degustacyjnego i koordynator struktur związanych z zarządzaniem jakością sensoryczną w Kompanii Piwowarskiej S.A. oraz członek międzynarodowego panelu degustacyjnego SABMiller Europe. Od stycznia 2009 właściciel firmy Piwoznawcy, zajmującej się niezależnym kreowaniem kultury piwa oraz usługami doradczymi dla branży piwowarskiej. Autor wielu programów szkoleniowych dla degustatorów. Prekursor tzw. sensoryki medialnej, polegającej na wykorzystywaniu cech sensorycznych do kreowania wizerunku marki. Stały współpracownik magazynów „Rynki Alkoholowe”, „Przemysł Fermentacyjny i Owocowo – Warzywny”, „Agro Gazeta”, członek rady programowej magazynu „Agro-Przemysł”.




Komentarze

dsa - 2015-02-04 15:17:53