Salute - la gioia di bere vino
Wtorek, 22 Maja, 2012     ostatnia aktualizacja 21-05-2012
 
Rieslingiem pisane
 
2011-09-23

Cokolwiek tu nie powiemy, jakkolwiek pod względem winiarskim nie będziemy próbowali tego tematu ogarnąć i tak zawsze wracać będziemy do elementu najważniejszego, spajającego historię mozelskiego winiarstwa - rieslinga. Oto trzech winiarzy, którzy potrafią z tej odmiany wyczarować nad Mozelą wina niezwykłe. Przed Państwem Reinhard Löwenstein, Fritz Haag i Clemens Busch!

Na fali
Mimo rozmaitych trudności Mozela cały czas pozostaje najsilniejszym niemieckim regionem jeśli chodzi o eksport wina (pod względem wartości sprzedaży). Po zachwianiu spowodowanym sytuacją kryzysową, w latach 2008 i 2009, w roku 2010 eksport na znaczące rynki (jak, np. Anglia czy USA) zaczął znowu osiągać tendencje wznoszące. Trzeba mieć nadzieję, że coraz bardziej dotyczyć będzie to również Polski. Region ten ma przecież u nas w sumie dobrą prasę, jest dobrze rozpoznawalny, przybywa stamtąd win.
Jest bowiem ciągle Mozela miejscem wielu fantastycznych odkryć winiarskich i znakomitych przykładów umiejętności winiarzy. Dlatego chciałbym dziś przedstawić trzech producentów, a każdy z nich jest prawdziwym fenomenem, mistrzem w swojej sztuce, czego żywym dowodem są wybitnej klasy wina.




Wina i haiku (Heymann-Löwenstein)
Należąca do Cornelii Heymann-Löwenstein i Reinharda Löwensteina posiadłość ulokowana jest w Winningen, w dolnej części doliny Mozeli. Nie ma co kryć – to prawdziwa czołówka winiarstwa niemieckiego. Reinhard Löwenstein to jeden rebeliantów, który oparł się promowanym „słodkościom”, poprawności stylistycznej w regionie i postawił na winiarstwo ekstremalne, wydzierające łupkowym, ekstremalnie pochyłym zboczom – tarasy, na których pozwolił na 15 hektarach rozkwitać rieslingowi (2% winnic zajmuje spätburgunder). Choć tradycje w rodzinie Löwensteina ciągną się przez wiele pokoleń, to początek historii tej właśnie posiadłości datuje się od 1980 roku.  
Najlepsze parcele Löwensteina są sklasyfikowane jako Erste Lage (czyli należą do najlepszych winnic niemieckich), są to: Röttgen i Uhlen (w Winningen), Kirchberg i Stolzenberg (w Hatzenport). To ekstremalnie strome, surowe zbocza. Najwyższa lokalizacja upraw znajduje się na 240 m.n.p.m. Od 1997 roku winiarnia należy do prestiżowej organizacji VDP (Verband deutscher Prädikats- und Qualitäts-Weingüter), zrzeszającej najlepszych producentów posiadających najlepsze siedliska winiarskie.


Reinhard Löwenstein w poszukiwaniu harmonii win

Po spotkaniu z Reinhardem i po degustacji jego win na pewno można poczuć się zainspirowanym, można powiedzieć, że jego wina są świetne do picia a jeszcze lepsze do namysłu. Sam winiarz – jest ciekawy, niebanalny, ma interesującą osobowość i własną filozofię produkcji wina. To prawdziwy mistrz, który wysoko ustawił poprzeczkę stylu i jakości.
Jak ogólnie ująć charakter jego win? Najczęściej przychodzi mi do głowy określenie „harmonijne”, ale poza tym masa innych, jak kompleksowość, skupienie oraz niezwykła - jakby słona, kamienna - mineralność. Są naprawdę intrygujące. Bez wątpienia Löwenstein jest jednym z tych winiarzy, któremu z powodzeniem udaje się wyrazić w winie pełną ekspresję terroir. I nie są to czcze słowa. Terroir stało się słowem zbanalizowanym, nadużywanym, eksploatowanym na wszelkie możliwe sposoby, słowem-podpórką, wytrychem nie otwierającym żadnych konkretnych drzwi. Ale Löwenstein (i pozostali opisani tu winiarze) fantastycznie przywracają mu należną wagę i znaczenie. Kto szuka cichego „krzyku kamienia” w winie – u tych winiarzy go znajdzie.
Löwenstein postawił na styl będący ekspresją poszczególnych parcel. Styl ten jest głównie wytrawny, kwasowość jest tu niższa (choć bez problemu zauważalna), w magiczny sposób oddająca tu pola mineralności, która jest w stanie świetnie ogarniać całość struktury wina i znakomicie  ją związać. Odpowiednia kompleksowość i koncentracja to kolejny ważny element. Wina te są pełne niuansów, wymagają wsłuchania się, nastrojenia - naprawdę powinno się je z namysłem i należytym skupieniem degustować. Za tę poświęconą uwagę odwdzięczą się wam z nawiązką.
Winiarnia Löwensteina jest prosta, bez przepychu, ale z dobrą energią, zorganizowana w zgodzie z zasadami feng shui (są tu słynne już „organopiszczałki” na których gwiżdże wiatr, specjalne aranżacje, kamienie czy maleńki strumyczek płynący środkiem pomieszczenia). Właściciel nie dokłada do tego jakiejś przesadnej, wydumanej filozofii, ale ten „naturalny”, harmonijny styl po prostu sobie chwali.
Postawa Löwensteina to bowiem udane połączenie rozsądku (wielka niechęć ku stereotypowemu myśleniu, kliszom), artystycznej nonszalancji, ale i pełnego szacunku do natury, za którymi idzie pełna konsekwencja natury win. Miałem to szczęście, że odwiedzałem go w ostatnich 6 latach trzykrotnie i za każdym razem spotykałem harmonię i pewność stylu. Bez względu na rocznik.
Winnice tego producenta cechuje ekstremalne usytuowanie jeśli chodzi o nachylenie, typ gleb zdominowany jest tu przez różne rodzaje łupków. Ta surowość, mikroklimat wraz z naturą rieslinga czynią tu cuda. W produkcji założeniem jest jak najmniej interwencji. Średnia wydajność to około 50 hl z ha. Winiarz ten pracuje tylko na naturalnych drożdżach, fermentacja jest w pełni spontaniczna (do jej przeprowadzenia wykorzystuje duże beczki), zdarza się, że przebiega bardzo wolno i długo. Później wina przez kilka tygodni trzymane są dodatkowo na drożdżach. Swoje robi też królewska odmiana. „Riesling to świetne medium. Znakomity „przenośnik” rejestrów smakowych wynikających z różnych rodzajów gleb, mikroklimatu, całego terroir” - zapewnia winiarz.
Choć w posiadłości dominuje styl wytrawny, Reinhard Löwenstein nigdy nie deklarował, że chce produkować tylko takie wina, zawsze mocno podkreśla, że chce po prostu produkować wina dobre. W latach 90. zaczął też robić słodkie (jego riesling TBA z 1994 roku prasa winiarska okrzyknęła winem legendarnym i wywindowała go jednocześnie na pozycję jednego z najdroższych win mozelskich).
Niektóre wina dostępne s u polskiego dystrybutora 101win.pl.

(5+) Riesling Auslese Uhlen Laubach 2009

Piękne, mineralne, kruchutkie, są tu piękne, rozłożyste palety aromatów i smaków. Harmonia,  balans, owoce tropikalne, delikatna nuta miodowa. Wino długie eleganckie. Szkoda się rozpisywać. Tylko usiąść pić i dumać. Świetne.
 
(6-) Riesling Uhlen 1*** 2009 Roth Lay
Uderzenie znakomitych aromatów. Znakomita elegancja, kruchość, gracja. Wszystko skromne, naturalne, wyważone. Ma długość, powłóczystość, pigwowo-sucho-kwiatowe.
Intensywne i wyraziste, ale wszystko podane jest tu z dostojną skromnością i dzieje się jakby na drugim planie (jest i cicho i głośno jednocześnie). Delikatna, krucha nuta słodyczy w tle. Wino jak haiku, zwięzłe a o rozłożystej treści, proste a wielowątkowe.

(5) Riesling Auslese Rottgen 2009
Ma delikatną słodycz, ale ona jest ładnie stonowana. Delikatne, kwasowe (świeże, tropikalne owoce), wyraziste, smaczne. Łagodne, wyważone. Wszystko w pięknej oprawie mineralności. Koncentracja a jednocześnie zwiewność. Bardzo ładne.


Przezroczystość (Weingut Fritz Haag)

Posiadłość jest ulokowana w małym, niepozornym miasteczku Brauneberg nad Środkową Mozelą. Współczesna historia posiadłości pisana jest przez Wilhelma Haaga, który przejął to winiarskie przedsięwzięcie w 1957 roku (najstarsze dokumenty posiadłości pochodzą z 1605 roku…), nabrawszy wcześniej winiarskich doświadczeń w Austrii. Później szlifował wiedzę i doświadczenie pracując dla dobrych winiarni w Niemczech i Południowej Afryce oraz przypieczętowując tę drogę enologicznymi studiami w Geisenheim. Posiadłość konsekwentnie budowała i  ugruntowywała swoją bardzo dobrą pozycję w regionie. W 2005 roku stery winiarni (pod uważnym okiem Wilhelma) przejął syn – Oliver. Do dziś posiadłość utrzymuje znakomity poziom i fantastyczny styl, który – nie będę tego krył – uwielbiam.



Fritz Haag

Jak ogólnie opisać filozofię i charakter win Haaga? Do głowy przychodzi mi przede wszystkim takie cechy jak „czystość” i „przejrzystość”. Za każdym razem urzeka mnie bowiem pełna transparentność, kryształowość, lekkość i krucha mineralność tych rieslingów. Wina cechuje znakomita zwięzłość i zdefiniowanie stylu. Znajdziemy tu przekrój przez właściwie większość typowych dla regionu win – od lekkich wytrawnych, przez pełne owocowe, aż do wspaniałych delikatnych, choć rozłożystych win słodkich, wspaniale wykorzystujących dobrodziejstwo botrytis.
Weingut Fritz Haag to niecałe 13 hektarów posiadłości, z czego 8 ha znajduje się na topowych w Brauneberg siedliskach - „Juffer” i „Juffer Sonnenuhr”. Wszystkie winogrona zbierane są tu ręcznie, uważnie selekcjonowane. Konsekwentnie utrzymywany jest tu znakomity poziom i zniewalający podniebienie kryniczny, kryształowo-mineralny charakter. Posiadłość jest członkiem VDP, Wilhelm Haag przez wiele lat piastował stanowisko przewodniczącego tego stowarzyszenia (dziś jest jego honorowym prezesem).

(5-) Brauenberger Riesling Kabinett 2010
Świeże i lekkie. Delikatnie owocowe, wyważone. Wyraźne nuty tropikalnych owoców. Przepiękne wino, zen wszech miar czyste, radosne, zaokrąglone, w pomarańczowych tonach i lekko zielono-mineralnym tłem. Jest tu około 65 g cukru resztkowego, ale nigdy nie zgadlibyście, że tyle jest - wszystko ukryte jest bowiem w kwasowo-mineralnej strukturze.

(5+) Brauneberger Juffer Sonnenuhr Riesling Auslese Goldkapsel 2010

Piękna owocowość, czystość, wyważenie, wino ze wszech miar długie intensywne, pełne. Ładne akcenty tropikalne, mineralne, mimo słodyczy jest tu lekkość i przejrzystość. Tym winom z radością daje się punkty i entuzjastyczne recenzje. Żywe, pełne, o pięknych kształtach, poukładane i zbalansowane wino. Harmonia. Z piękną przyszłością.

(6-) Brauneberger Juffer Riesling Auslese 2003
Fantastycznie wypada w aromatach! Ileż tu charakteru rieslinga! Tropiki, ale jaka przy tym głębia, fantastyczna mineralność, świeżość. Wino ciągle z ogromnym potencjałem, długie intensywne rozłożyste, ma ananasową lekkość, miodowy rejestr. Wszystko jest tu pyszne, apetyczne, świeże. Niczym niezmącona radość degustacji…



Das terroir
czyli naturalnie (Weingut Clemens Busch)
Kolejny tuz. Rita i Clemens Busch uruchomili swoją winiarską działalność w 1986 roku. Posiadłość (jej najstarsza część pochodzi z 1663 roku) znajduje się w Pünderich, usytuowana jest niedaleko brzegów Mozeli. Winiarnia wybudowana została w latach 70. ubiegłego wieku.
Clemens Busch gospodarzy na 11 hektarach. Najważniejsze siedlisko tutaj to, znajdujący się na przeciwnym brzegu Mozeli, osławiony (choć w swoim czasie nieco zapomniany) Pündericher Marienburg, z najlepszymi parcelami: Fahrlay, Falkenlay, Felsterrasse i Weissenberg (posiadłość od 2007 roku jest zrzeszona w VDP). Uprawiają tu przede wszystkim rieslinga, choć nieznaczne ilości winnic zajmuje müller-thurgau i pinot noir. Większość winnic jest w kwiecie wieku, 50-80 lat. Busch skoncentrowany jest przede wszystkim na produkcji win wytrawnych, ze ściśle zdefiniowanych terroir, ale nie jest mu wstrętna produkcja win słodkich.



Clemens Busch z synem Florianem

U Buscha widać bezpardonowe starania o jakość. Winnice prowadzone w sposób organiczny, (nie używa się herbicydów ani pestycydów, tylko naturalne nawozy) a właściwie można mówić już o przechodzeniu na bardziej zaawansowanym poziom - produkcję biodynamiczną. Część win fermentowana jest w nierdzewnych tankach, część w dużych dębowych beczkach (Clemensa z powodzeniem wspiera już w działaniach w winiarni syn – Florian). W produkcji używane są przede wszystkim naturalne, dzikie drożdże, po selekcjonowane sięga się przy produkcji słodkich win ze botrytyzowanych gron.
A wina? Znakomite. Wyraziste a jednak stonowane, bardzo naturalne, na swój sposób skromne, ciche, ale jednocześnie o wspaniałej ekspresji i harmonii. Jest w nich sporo delikatności, ale i surowej, nieco dzikiej materii. Spotkanie z tymi winami to inspirująca i poruszająca przygoda.

(5-) Marienburg 1*** „Rothenpfad” 2009, GG, 13.5%
Pikantne i ekstraktywne. Intensywne aromaty. Eleganckie, lekko apteczne i warzywne, trochę pikantności, znakomity materiał na dojrzewanie. Długie i bardzo smaczne. Fajna pikantność, pigwowca, chropawość i goryczka.

(5) Marienburg 1*** „Falkenlay” 2009, 13%,
Dojrzałe, owocowe. Sporo mineralności i owocowości - brzoskwini, dojrzałych moreli, ma gładkość, kremowość, lekką chropawość podsuszonych skórek z egzotycznych owoców. Finisz skrzy się mineralnością, kwasowością, eleganckim błyskiem integrującym bogatą materię ze świeżością i chłodem minerału. Bardzo dobre, w pełni zintegrowane wino. Długie.

(5+) Marienburg 1*** Auslese „Rothenpfad” 2006
Ich topowe auslese. Rocznik był dobry na  botrytis - krótkie deszcze a później słoneczna pogoda pozwoliła się jej ładnie rozwinąć przez co rocznik 2006 był dobry na wina słodkie. Wino skoncentrowane, szlachetne, czyste, bardzo eleganckie, ocierające się w budowie o poziom Beerenauslese. Kwasowe, wyraziste, kompleksowe i rozłożyste (około 120 g cukru i około 9 g kwasowości). Znakomity potencjał.

Tekst wydłuża się, serce i ręka rwą się do daleszych analiz, ale zostawmy sobie szanse na kolejny raz. Wspomnę tylko, że tym roku miałem przyjemność odwiedzić opisanych producentów podczas jednego wyjazdu, porównać ich styl, filozofię. Co tu kryć - wizyty te wywoływały spore emocje. Nie popadając w zbytnie afektacje, wyznaję to bez wahania - kiedy się pije takie wina, spotyka takich ludzi, człowiek dziękuje Bogu, że mógł zaznać tej sposobności.


Tekst i zdjęcia: Mariusz Kapczyński