Wtorek, 25 Kwietnia, 2017     ostatnia aktualizacja 20-04-2017
 
Prawdziwy smak bikavera
 
2011-09-15

Lajos Gal. Postać mocno wpisana w enologiczny krajobraz Egeru. Ściera się w nim duch naukowca i winiarza, enologicznego społecznika i inicjatora zmian, człowieka, który po długim czasie działalności w winiarskiej sferze publicznej (długo szefował w egerskim Instytucie Uprawy Winorośli i Winiarstwa, był sekretarzem regionalnej rady winiarskiej, przewodniczącym gminy winiarskiej, etc.) swą aktywność skierował na 8-hektarową winnicę i zajął się produkcją wina (pierwszy oficjalny rocznik – 1999). Dziś spod jego ręki wychodzą nie tylko bardzo ciekawe bikavery, ale i udane wina białe, np. bardzo interesujące olaszrieslingi. O kondycji regionu, o relacjach z Polską, zmianach w Egerze oraz o festiwalu egri bikavera rozmawiałem z Lajosem Galem tuż przed kolejną edycją święta, na początku lipca tego roku.

Spotykamy się przed festiwalem Egri Bikavera w Egerze. To już 15. edycja tego festiwalu. Pojawiły się jakieś zmiany?
Ten festiwal ma już dość długą tradycję. Miłośnicy wina, turyści coraz liczniej lubią w tym czasie przyjeżdżać do Egeru, odpoczywać, zwiedzać, ale i próbować win. Nic dziwnego, że plac Dobó, na którym w ostatnim czasie organizowaliśmy święto, stał się za mały na tę coraz bardziej rozrastającą się imprezę. W tym roku organizatorzy postanowili więc przenieść ją do ogrodu arcybiskupiego (Érsekkert). Ten duży park pomieści wiele osób, a leciwe, duże drzewa dadzą przyjemny cień w spodziewany upalne dni. To dobra decyzja, miejsce jest lepsze i wszyscy powinni poczuć się tam lepiej. W festiwalu udział weźmie 36. winiarni i 18 restauracji, wystawcy będą się prezentować w specjalnie do tego celu przystosowanych namiotach. W tym roku organizatorzy postanowili pozwolić producentom wystawić więcej win – będzie można spróbować różnych bikaverów, po raz kolejny prezentowane będzie egri csillag – czyli biały odpowiednik bikavera (kto go nie wyprodukował będzie mógł pokazać inne wino białe). Ja sam wystawiam oprócz egri csillag - Egri Bikaver 2008, Egri Bikaver superior 2008 i Pajados 2009…




Czego mogą spodziewać się przyjeżdżający tu turyści?

Dobre wino, jedzenie i udana zabawa to fundamenty tego festiwalu. Wspólne wystawienie się restauracji i winiarzy ma tej idei wydatnie dopomóc. Wśród przybyłych do Egeru gości pojawi się zapewne wielu Polaków. Mamy z wami świetny kontakt, głębokie, przyjacielskie relacje. To dobrze, bo Polacy mieli też pewien wpływ na winiarskie zmiany jakie zaszły w naszym regionie. Warto też w tym miejscu wspomnieć, że pojawią się polscy producenci - wytwórcy oscypków czy lokalnych wędlin. Podczas święta, jak zwykle, wykupić będzie można specjalne żetony, za które kupuje się lampkę wina, okolicznościowy kieliszek czy kulinarny specjał - to proste rozwiązanie, wielokrotnie sprawdzone (jednorazowa „moneta” kosztowała – 200 HUF, kulinarne danie: 1200 HUF, kieliszek – 500 HUF, przyp. - M.K.).

Dla niektórych odwiedzających ekspozycja białych win podczas święta bikavera w Egerze może być pewnym zaskoczeniem…

W XIX wieku, przed atakiem filoksery, Eger słynął z win kupażowanych, z ich wielkiej różnorodności. Mamy więc silną tradycję produkowania cuveé z odmian zarówno czerwonych jak i białych. Do tej tradycji cały czas wracamy. Egerski festiwal rzeczywiście skupiony jest na bikaverze, ale jest to na pewno również doskonała okazja, by zaprezentować naszą nową, białą gwiazdę - Egri csillag (egri csillag znaczy „egerska gwiazda” – przyp. M.K). Oficjalne wprowadzenie tej kategorii wina nastąpiło w zeszłym roku. Egri csillag bazuje na naszych lokalnych, białych odmianach: hárslevelű, leányka, királyleányka, zenit czy zengő. To dobry dowód na różnorodność naszych możliwości. Warto pamiętać, że w Egerze znajdziemy około 40. innych odmian, głównie w obszarze Debrő, w tej chwili mamy około 2500 ha nasadzeń, wśród białych wyżej wspomnianych znajdziemy także furmint, muscat ottonel czy chardonnay. Choć wielu winiarzy opiera produkcję na wydajnej, prostej leanyce, to znaleźć można coraz więcej białych win wyższej jakości. Producenci zaczynają rozumieć, że w winach białych również tkwi wielki potencjał. Potrzeba nam pracy nad białymi odmianam. Trzeba światu zaproponować coś nowego, lepszego.

Na festiwalu pojawią się też wina z kategorii Egri Bikaver Superior. To stosunkowo nowa kategoria bikavera. Ma ona pokazać, że stać region na bikavery o naprawdę wysokim poziomie? Ma być krokiem w stronę poprawienia image’u tego wina?
Zgadza się. Warto przy okazji przypomnieć, że nasz podział bikaverów jest szerszy, wprowadziliśmy nowe prawo – zaakceptowane przez Unię Europejską – i związany z nim podział tych win na: Egri bikaver classic, Egri bikaver superior i Egri bikaver grand superior. „Superior” to kategoria, którą wprowadziliśmy w 2003 roku po to, by móc wyróżnić wina wyjątkowe, najlepszej jakości, pokazujące możliwie najbardziej klasyczny, prawdziwy smak bikavera. Podkreślamy przy tym lokalny charakter odmian z których powstaje to wino. Do tej pory prawo zezwalało na produkcję bikavera z dziesięciu szczepów, były to: kékfrankos, kadarka, kékoporto, zweigelt, menoire, blauburger, cabernet sauvignon, cabernet franc, pinot noir i merlot, teraz można używać jeszcze dodatkowo: bíborkadarki, turána czy syrah. Choć wprowadzanie zmian przychodzi wolno, w tej chwili  już kilku producentów może zaoferować wina z tych wyższych kategorii.




Za inny, ważny element zmian w regionie uznać należałoby wyróżnianie ważnych siedlisk winiarskich oraz umieszczanie informacji o nich na etykiecie wina?

To również ważny aspekt naszej winiarskiej tradycji. Chodzi o „dűlő” czyli kategorię winiarskich crus - określenie na wyjątkowe miejsce, ważne siedlisko dla danej winnicy. Dzięki staraniom o właściwe sklasyfikowanie tych miejsc, możemy podkreślić na etykiecie wyjątkowość miejsca i jakości pochodzących z niego owoców. Dlatego na etykietach można znaleźć określenie „Egri bikaver” plus nazwa siedliska, dűlő – np. Nagy-Eged czy Sikhegy. By na etykiecie mogło się pojawić określenie danego dűlő owoce z których powstało wino, muszą w 100 procentach pochodzić właśnie z tego miejsca.

Czy tymi zagadnieniami zajmował się Pan również podczas swojej kariery naukowej?
Moja praca naukowa, praca doktorska była pierwszym krokiem formalnym do poprawienia reguł, prawa związanego z produkcją wina, egri bikavera a także pokazania idei „dűlő” - podkreślenia wyjątkowości, różnorodności stylu konkretnych, ważnych winiarskich ekspozycji oraz właściwego ich sklasyfikowania. To był pierwszy krok, można rzecz – naukowy, który udało się zrobić. Później, wspólnym wysiłkiem forsowaliśmy z winiarzami zmiany. Rejestracja, dokładne formalne opisanie „dűlő” to spora praca. Ciągle jest jeszcze sporo do zrobienia.

Jak wygląda obecnie Eger na tle innych regionów Węgier?

Mówi się, że Eger to winiarskie Węgry w soczewce. Wina w szerokiej gamie, w różnym stylu - wina odmianowe i cuvee, znajdzie się tu maleńkie, rodzinne winiarnie jak i duże winiarskie kombinaty. Wina białe, czerwone, różowe czy tradycyjnie egerski siller sytuujący się między winem czerwonym a różowym. Ta różnorodność ściąga do nas ludzi ciekawych enologicznych rozmaitości. Nasze wina białe są eleganckie, długie, wieloaspektowe, bogate, kwasowe i mineralne. Czerwone to charakter i solidna konstrukcja, ale także elegancja. Różne dűlő dają rozmaite style... Tym się wyróżniamy - rozmaitością stylu, ale i własnym charakterem. Poza tym, mamy tu klasyczne, rasowe lokalne odmiany jak choćby kadarka. A przy tej okazji ciekawostka – czytelników w Polsce może zainteresować fakt, że znana z polskich upraw odmiana winorośli - bianca pochodzi właśnie z Egeru. Mamy jej w tej chwili około 200 hektarów. A wracając do wątku - oczywiście nie wszystko wygląda tak kolorowo, mamy swoje problemy. Cierpimy na nadprodukcję - wydajność 100 hektolitrów z hektara to nasz podstawowy problem jeśli chodzi o utrzymanie rygorów jakościowych. Poza tym - nie ma dobrej organizacji sektora winiarskiego, który mógłby działać tak prężnie i promocyjnie jak choćby w Austrii. Potrzeba nam teraz w tej materii mocnych osobowości, ludzi z charakterem, którzy pociągną innych za sobą.




Trzeba walczyć o przywrócenie dobrego wizerunku nadszarpniętego masową, tanią produkcją?
Masowe wina są pite powszechnie, nie są trudne do zrobienia, dają utrzymanie i robią ruch w interesie, ale prawdziwy ciężar kultury winiarskiej leży gdzie indziej. To wina jakościowe dają prawdziwe pojęcie o możliwościach regionu. Dziś ludzie w Polsce myślą, że bikaver to wina tanie i kiepskiej jakości a przecież, jak Pan wie - prawda jest inna. Tyle, że do produkowania dobrych win trzeba więcej wysiłku, lepszej wiedzy, czasem podjęcia ryzyka, poszerzania horyzontów, otwartej głowy. Nie wszystkich stać na taki ruch i takie wyzwanie. Są trzy podstawowe filary kultury winiarskiej – enologia czyli wytwarzanie wina, handel i konsumpcja. By dobrze je wykorzystywać, umiejętnie łączyć potrzebujemy cały czas pogłębiania i poszerzania wiedzy. To ważny, nieustający proces.

Jak na tle tej wypowiedzi wypada nowe pokolenie winiarskie w Egerze?

Choć mamy paru młodych i rzutkich winiarzy, to prawdziwa nowa generacja w pełnym jej winiarskim wymiarze musi dopiero nadejść. Nie wszyscy młodzi ludzie czy dzieci winiarzy chcą kontynuować rodzinne tradycje. To ciężkie zajęcie, nie zawsze przynoszące wielkie dochody, trzeba przy tym cały czas walczyć o rynek. Nie można powiedzieć żebyśmy mieli wysyp winiarskiej młodzieży. To nadchodzące pokolenie musi się dużo nauczyć, pokazać nowe horyzonty, usprawnić wiedzę i działania winiarskiego sektora. Mamy jednak młode gwiazdy i wyróżniających się winiarzy jak choćby Janos Bolyki, Tibor Gal junior czy Orsolya Turcsek. Mnie osobiście cieszy, że mój starszy syn – Peter został dyplomowanym enologiem i że zrobił już swoje pierwsze wino w naszej winiarni. Mam nadzieję, że zarówno on, jak i jego młodszy brat - András będą kontynuowali rodzinne tradycje winiarskie.





A jak w układa się obecnie winiarska relacja Polska-Eger?

Jest zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz więcej ludzi rozpoznaje dobre wina z naszego regionu. Kupują je w Polsce, ale też wielu z nich pojawia się u nas i robi zakupy na miejscu. Sytuacja ekonomiczna generalnie ciągle jest jednak skomplikowana, jeszcze trochę kryzysowa. Ale na pewno musimy podjąć większe starania o polski rynek, z którym związani jesteśmy przecież od bardzo dawna.

Panu zdarza się bywać w Polsce?
Mam bardzo dobry kontakt z Pana krajem i dobre powody, by go w miarę regularnie odwiedzać. Od pewnego czasu współpracuję z  firmą Domus Vini, która zajmuje się dystrybucją naszych win. Nasze bikavery – i nie tylko - trafiły też do sieci sklepów Almy i Krakowskiego Kredensu. Przy okazji różnych wizyt widzę wyraźnie, że kultura spożycia wina w Polsce jest coraz lepsza. Otwierają się więc nowe możliwości dla naszych win. Pomóc w tym mogą również nasz dobre wzajemne relacje. Nie od dziś przecież wiadomo, że Polacy i Węgrzy się lubią, ta przyjaźń jest już legendarna, niemal genetycznie dziedziczona. Mamy wiele wspólnego, w trudnych momentach potrafiliśmy się trzymać razem, o innych głębokich związkach, wspólnej historii nie wspominając. Mam nadzieję, że te bliskie relacje trwać będą bardzo długo.


Tekst i zdjęcia: Mariusz Kapczyński

Noty degustacyjne win Lajosa Gala można znaleźć tutaj

Tekst ukazał się wcześniej na łamach `Rynków Alkoholowych`

Galeria