Piątek, 20 Kwietnia, 2018     ostatnia aktualizacja 18-04-2018
 
O historii wina w Zielonej Górze (cz. IV)
 
2018-01-03

Przedstawiamy czwartą (i ostatnią) część wywiadu poświęconą historii zielonogórskiego winiarstwa. Dotyczy ona czasów. Rozmowę z dr Arkadiuszem Cincio, pracownikiem Działu Winiarskiego Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, przeprowadził Łukasz Misiak.


W latach 90. ub.w. upadła Lubuska Wytwórnia Win. Wiem, że ten temat szczególnie Pana interesuje. Czy może Pan opowiedzieć historię tej firmy?
Zakład funkcjonował od 1945 r., początkowo jako „Państwowa Wytwórnia Win Musujących dawniej Grempler & Co. w Zielonej Górze”. Później nazwa była kilkukrotnie zmieniana, co wiązało się z kolei ze zmianami organizacyjnymi. W 1972 r. wytwórnia przejęła zakłady w Gorzowie Wielkopolskim oraz Drezdenku i zmieniła nazwę na „Lubuskie Zakłady Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego”. W wyniku reformy administracyjnej z 1975 r. zakłady z nowo powstałego województwa gorzowskiego zostały z powrotem odłączone. Od 1984 r. LWW podlegała Centralnym Piwnicom Win Importowanych. W Zielonej Górze od lat 50. XX w. rozlewano bowiem także wina sprowadzane z zagranicy. W znacjonalizowanych prywatnych wytwórniach urządzono tłocznie i magazyny. Z biegiem czasu zakład zautomatyzował i skonsolidował produkcję w jednym miejscu. W latach 60. i 70. ub.w. wytwórnia miała około 700 odbiorców w kraju i zagranicą. Zielonogórskie wina owocowe przypadły do gustu Japończykom, Australijczykom, amerykańskim żołnierzom stacjonującym w Niemczech Zachodnich, a nawet Węgrom. Estetyczne gąsiorki ozdobione sznurkiem z lakową pieczęcią były sprzedawane w okresie winobrania jako pamiątka z Zielonej Góry. W 1990 r. powstało samodzielne przedsiębiorstwo państwowe. Zakłady musiały zacząć funkcjonować w warunkach gospodarki wolnorynkowej. Konkurencja ze strony producentów tanich win owocowych była duża. Olbrzymie konsekwencje miała budowa chłodni, która spowodowała trwałe zadłużenie zakładu. Należy jednak zaznaczyć, że decyzja w momencie jej powzięcia, czyli u schyłku lat 80. ub.w. była ekonomicznie uzasadniona. W 1994 r. ustanowiono zarząd komisaryczny, a dwa lata później utworzono jednoosobową spółkę skarbu państwa. W grudniu 1998 r. został zgłoszony wniosek o upadłość, którą ogłoszono na początku 1999 r. Z majątku ruchomego Lubuskiej Wytwórni Win nie zachowało się prawie nic. Wyjątek stanowi nieliczny zbiór przejęty przez Muzeum Ziemi Lubuskiej. Reszta zabytkowego wyposażenia została bezpowrotnie zniszczona. Beczki zgniły na polu, część została pocięta na mniejsze kawałki, zrobiono z nich boksy i ławeczki w ogródku piwnym. W tej chwili realizuję projekt badawczy, którego celem jest zebranie relacji byłych pracowników Lubuskiej Wytwórni Win.

Jest kilka miejsc, gdzie można kupić wina z Zielonej Góry i jej okolic. Czy winiarstwo powoli się odradza?
Pierwsza plantacja winorośli, która jest dzisiaj winnicą towarową, powstała w 1985  r. Wtedy stała się popularna w Polsce produkcja winogron deserowych pod folią. W latach 90. ub.w. powstał ruch społeczny mający na celu odnowę winiarstwa w mieście i regionie, wspierany przez absolwentów szkoły o profilu winiarskim działającej na przełomie lat 40. i 50 ub.w. W 1994 r. założono Lubuskie Stowarzyszenie Winiarskie, którego członkowie popularyzowali uprawę winorośli oraz upowszechniali wiedzę o produkcji wina gronowego, bo w tamtym czasie była ona znikoma. Powstawały małe winniczki. Największy wzrost w zakresie zakładania nowych winnic i poszerzania ich areału jest widoczny w ciągu kilkunastu ostatnich lat. Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, nasz kraj został uznany za winiarski. Winiarze w Polsce jednak w dalszym ciągu nie mogli sprzedawać wyprodukowanego przez siebie wina. Na przeszkodzie stawały przepisy polskiego prawa. Winnice sprzedawały głównie winogrona deserowe i sadzonki. W 2006 r. z połączenia dwóch działających wcześniej organizacji, powstało Zielonogórskie Stowarzyszenie Winiarskie. Jego członkowie zabiegali o zmiany prawne. Dopiero w styczniu 2009 r. z inicjatywy lubuskiego senatora Stanisława Iwana przy udziale winiarzy oraz innych lubuskich polityków, wprowadzono korzystne zmiany w ustawie winiarskiej. Obecnie organizację rynku wina w Polsce określają przepisy ustawy z 2011 r., która uprościła jeszcze bardziej procedury związane z produkcją i handlem winem gronowym. We wrześniu 2010 r. lubuskie wino gronowe powróciło po wielu latach przerwy do legalnego obrotu handlowego. Trunek wyprodukowała winnica Stara Winna Góra z Górzykowa. W roku gospodarczym 2015/2016 w Agencji Rynku Rolnego było zarejestrowanych 18 lubuskich winnic o łącznym areale 51,56 ha, które wyprodukowały 942 hektolitry wina gronowego. Ciągle powstają nowe winnice. Ich właściciele, zachęceni powodzeniem winiarzy o większym stażu, nie boją się realizować śmiałych przedsięwzięć. Niemal wszyscy plantatorzy winorośli prowadzą działalność enoturystyczną. Wśród licznych inicjatyw mających na celu promocję lubuskich winnic należy wymienić: Lubuski Szlak Wina i Miodu – od 2008  r., Weekend otwartych winnic – od 2009 r., winobus – od 2010 r.

Dawne wnętrze lubuskiej wytwórni win

Dziś motywem przewodnim w mieście jest Bachus, małe Bachusiki rozsiane po mieście tworzą szlak dla turystów. Skąd taki pomysł?
W mieście słynącym z tradycji winiarskich od wielu lat myślano o budowie pomnika boga winorośli i urodzaju. Konkurs na projekt rzeźby wygrali artyści z Krakowa – Jacek Gruszecki i Robert Dyrcz. Pomnik stanął we wrześniu 2010 r. na skrzyżowaniu al. Niepodległości i ul. Kupieckiej – jednym z najbardziej reprezentacyjnych punktów Zielonej Góry. Później w wielu miejscach miasta pojawiły się mniejsze rzeźby Bachusa, które tworzą już cały szlak. Mieszkańcy Zielonej Góry i turyści często spacerują ulicami miasta, by odnaleźć wszystkie Bachusiki. Myślę więc, że pomysł się przyjął i należy go rozwijać. Jednocześnie z budową pomnika Bachusa, Zielona Góra zyskała kolejnego patrona – św. Urbana, który w wielu miejscach Europy jest uznawany za opiekuna winiarzy i winnic.

Podczas Winobrań w postać Bachusa wcielali się zawodowi aktorzy. Wspomnijmy tu m.in. Tadeusz Drozda i Dariusz Gnatowski. Jak to wygląda obecnie?
Bachusowi towarzyszą też piękne bachantki, czasem satyr i hejnalista. To kolejny powód, by przybyć do Zielonej Góry na święto Winobrania. W przeszłości zdarzało się, że rolę zielonogórskiego Bachusa wykonywały osoby spoza miasta. Od 2003 r. postać rzymskiego boga wina i winorośli odgrywał Leszek Karaśkiewicz, a po nim Marcin Wiśniewski.

Czy kabarety zielonogórskie współpracowały przy obchodach winobrania? Znany jest przecież wymyślony przez Piotra Bałtroczyka termin Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe.
Jesteśmy w budynku byłej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, obecnie Uniwersytetu Zielonogórskiego, gdzie większość z tych kabaretów się narodziła. Do najsłynniejszych zielonogórskich grup kabaretowych należą „Potem”, „Ciach” i „Jurki”. Nie spotkałem się z relacjami o tym, by kabarety z tej generacji uczestniczyły w obchodach święta winobrania. Warto pamiętać, że Winobranie odbywa się w okresie, kiedy nie są prowadzone zajęcia akademickie. Zielonogórskie kabarety brały jednak udział w nakręceniu ekranizacji farsy scenicznej Karla von Holteia „33 minuty w Zielonej Górze”. Można powiedzieć, że winiarstwo i satyra w mieście były ze sobą w pewnym stopniu związane niemal od zawsze. Wino to wdzięczny temat dla twórczości kabaretowej. We wspomnianej ekranizacji kabareciarze próbują bronić zielonogórskie trunki, tłumacząc skąd wzięła się ich niezasłużenie zła renoma.

Butelkowanie w dawnej lubuskiej wytwórni win

Podczas Dni Zielonej Góry jest Pan jurorem konkursu win. Jak Panu smakują?
Jurorem jestem dopiero od dwóch lat. W jury konkursowym są osoby ze znacznie dłuższym stażem. W 2001 r. zorganizowano pierwszy konkurs na wino domowej roboty z całej Polski. Od 2011 r. w Zielonej Górze odbywają się także konkursy win produkowanych na rynek. Obydwa konkursy organizuje pan Przemysław Karwowski. Mi przypadł zaszczyt i przyjemność degustowania win „domowej roboty”. W grupie kilkudziesięciu win zdarzają się nieodbiegające jakością od tych oferowanych przez zawodowych winiarzy. Zdarzają się też wina zupełnie nieudane, przekombinowane. Niektórzy maskują ewidentne błędy w procesie winifikacji dodając do win ogromne ilości cukru. Na całe szczęście, z roku na rok kiepskich win jest coraz mniej. Myślę, że jako społeczeństwo mamy lekcję do odrobienia – polubić wina wytrawne. Chociaż można zauważyć dużą poprawę także i w tej kwestii.

Czy któreś winiarnie może Pan szczególnie polecić?
Nie chciałbym wyróżnić żadnego z winiarzy, żeby nikogo nie urazić. Z całą pewnością należy odwiedzić Lubuskie Centrum Winiarstwa w Zaborze. Powstała tam największa winnica w Polsce – ponad 30 ha w jednym kawałku, aczkolwiek użytkowana przez kilkunastu dzierżawców. Warto zapoznać się też ze stronami internetowymi Lubuskiego Szlaku Wina i Miodu, gdzie szczegółowo opisana jest oferta poszczególnych winnic. O zielonogórskich winach sporo pisze także ogólnopolska prasa winiarska. Od 2015 r. Muzeum Ziemi Lubuskiej organizuje wystawy z cyklu „Winnice Lubuskie. Wczoraj i dziś”, które przybliżają historię i charakterystykę wybranych z nich. W tym roku zapraszamy na wystawę poświęconą winnicy „Saint Vincent” z Borowa Wielkiego, wygrała ona 4 konkursy na oficjalne wino święta Winobrania. Wyniki konkursów i opisy rozmaitych degustacji też mogą być wskazówką. Podczas Winobrania winiarze oferują swoje produkty do spróbowania. Można również zasięgnąć wiedzy w sklepach oferujących polskie wina.

Trzeba wspomnieć o jedynym chyba Muzeum Wina w Polsce.
Muzeum Ziemi Lubuskiej dysponuje jedyną ekspozycją w Polsce, która w tak szeroki sposób ukazuje proces produkcji wina, dzieje winiarstwa i kulturę picia wina. Muzeum Wina stanowi część ciągu ekspozycyjnego Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. Zbiory i ekspozycje winiarskie istniały w naszym mieście już w okresie międzywojennym. Duża ich część znajduje się obecnie w posiadaniu Muzeum. Po wojnie do eksponowania zabytków poświadczających winiarską przeszłość miasta powrócono w 1954 r. Jednak tamta ekspozycja została szybko zamknięta z powodu fatalnego stanu technicznego budynku. W 1960 r. zielonogórskie Muzeum udostępniło zwiedzającym stałą wystawę winiarską. Nieco wcześniej został powołany Dział Winiarski, którego pracą kierowali kolejno: dr Bogdan Kres, dr Włodzimierz Kwaśniewicz, Zdzisława Kraśko i ja. W 2006 r. powołane zostało Muzeum Wina. Centralne miejsce wystawy zajęła rekonstrukcja ciągu produkcji wina poczynając od winnicy, na gotowym trunku kończąc. Było to możliwe dzięki przekazaniu naszej placówce wielu cennych eksponatów przez Deutsches Weinbaumuseum z Oppenheim. W 2008 r. ekspozycja winiarska została przeniesiona do specjalnie na ten cel zaaranżowanych piwnic Muzeum Ziemi Lubuskiej. Liczne anegdoty o winie z Zielonej Góry zilustrował Jerzy Fedro. Główną salę ozdobiły głowy Bachusa wykonane z piaskowca przez Wiesława Arminajtisa. W tej chwili pracujemy nad kolejną aranżacją Muzeum Wina. Ozdobą ekspozycji od lutego 2017 r. są zabytkowe naczynia szklane służące do przechowywania i konsumpcji wina. Nowy kształt zyskała rekonstrukcja winiarni mieszczańskiej. Dział Winiarski organizuje także wystawy czasowe.   

Ogromne wrażenie robią również stare butelki i etykiety.
Rzeczywiście, dysponujemy zbiorem etykiet win zielonogórskich z okresu przedwojennego i powojennego. Łącznie nasze zbiory liczą ponad 1600 obiektów. Największą grupę stanowią naczynia szklane służące do konsumpcji wina. Najcenniejsze zabytki rzemiosła szklarskiego w naszych zbiorach pochodzą z manufaktur radziwiłłowskich w Urzeczu i Nalibokach. Druga grupa to narzędzia do produkcji wina, czyli różnego rodzaju beczki, prasy i ich elementy, części beczek, filtry, pompy itd. Pozwalają nam zaprezentować proces produkcji wina. Uzupełnieniem są dzieła sztuki poświęcone tematyce winiarskiej.

Na zakończenie pozostaje mi chyba tylko zachęcić Czytelników, aby kiedyś wybrali się na winobranie do Zielonej Góry i oczywiście do Działu Winiarskiego Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. Serdecznie dziękuję za rozmowę.   


   

Część I artykułu, część II, część III.

* Zdjęcia i reprodukcje ze zbiorów Muzeum Ziemi Lubuskiej

* Na zdjęciu dr Arkadiusz Cincio (fot. Alicja Błażyńska)








Artykuł ukazał się wcześniej w Rynkach Alkoholowych